Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll

Wpisy z tagiem: Gauliga Oberschlesien 1943/44

poniedziałek, 20 września 2010

Strzelcy ligowi - ustalenie najlepszych snajperów sprawia wiele problemów, przede wszystkim związanych ze wspomnianym już w poprzednim wpisie częstym pomijaniu w relacjach strzelców goli dla drużyny gości. Innym kłopotem jest pisownia nazwisk, o czym też już była mowa. Sprawozdawca stosował formę zasłyszaną, która potrafiła być przeróżnie zapisana na papierze stąd mniej lub bardziej wymyślne wariacje tego samego, jak można się domyśleć, nazwiska.

Tabela ligowych strzelców Gauliga Oberschlesien 1943/44:
1. Buchczyk (vel Buchczik; Preußen Hindenburg) 15
2. Smolin (TuS Lipine) 13
3. Pietz I (TuS Lipine), Schmilowski (vel Schmielowski vel Schmilowski vel Chmielewski; 1.FC Kattowitz) 12
5. Bellok (vel Belok) (TuS Schwientochlowitz) 10, Pyttel (TuS Lipinie/Germania Königshütte) 10

 



Powyższe problemy pojawiają się również przy próbie kompletowania kadry piłkarskiej poszczególnych drużyn. Przeważnie wielkich trudności nie ma przy zestawianiu podobnie brzmiących nazwisk, jednak kilka wyjątków pozwolę sobie wymienić: zawodnik TuS Lipine Botasson w mojej ocenie to również Borthassow, ale już Świętochłowicki Lipinski i Nitinski według mnie to dwie różne osoby. Takich wątpliwości można znaleźć więcej, ale dołożyłem wszelkich starań, by było ich jak najmniej. Postanowiłem również zachować oryginalną niemiecką pisownie, z prostej przyczyny - nie każde nazwisko byłem w stanie zweryfikować z formą polskojęzyczną, a uznałem, że zamiana części przy pozostawieniu innych zniemczonych niepotrzebnie wprowadzałoby zamieszanie.

 

Kadry drużyn - Gauliga Oberschlesien 1943/44:
1.FC Kattowitz (25/35)1: Labetzki (P), Schittke (P; 1), Bohr (Ps), Drosdek (Pcs), Schmiedlewski (vel Schmilowski vel Chmielewski; Lcs; 12), Herich (vel Herisch; Ls; 1), Dytko (1), Klimsa, Poralla (6), Sakrzewski (2), Singeweld (1), Torall (1), Trompka, Willimowski (Ms; G)
Germania Königshütte (43/43): Janik (Br), Ksoll (Br), Garbaczok (O), Jaworek (O), Litinski (O; 1), Ochupin (O), Schöneseifen (O), Stollarczyk (O; 4), Bryl (P), Chmiel (P), Schatton (P), Wieczorek (P), Kulik (Ps; 4), Negetz (Pcs), Pyttel (Pcs; 6), Barainski (Lcs; 2), Negusch, Piontek (9), Sekulla (6), Spodzieja (4), Wostal (G?; 1), Gritzek (G; 4), Schonerwieser (G; 1); 1 sam.
Preußen Hindenburg (27/38)2: Molatta (Br), Kitzler (O), Rother (Ls; 2), Buchczyk (vel Buchczik; Lcs; 15), Bankert (Ms), Dankert (Ms; 3), Muschiol (Ms; O; 5), Filiusch (1), Pawelczyk (1), Sakrzewski, Schmielewski
Reichsbahn-SG Kattowitz (23/41): Panczyk (vel Painczyk val Damczyk; P; 2), Ziaja (Pcs; 3), Hanf (Ls; 1), Bittmann (Ms; 3), Biok (2), Bomba (1), Chmiel (1), Drozdek (1), Geisler (6), Gondzik (1), Mass (1), Zurek (1)
SuSV Beuthen 09 (26/30): Brychczy (O; 2), Ruscziczewski (vel Rosziznowski; Ps; 4), Skiba (Ps; 1), Opalla (Lcs; 3), Bularczyk, Dlugosch (1), Eder (1), Janka (1), Kokott (1), Krassowka (4), Lutz (1), Malik, Mayer (1), Schendzielorz, Schmialek, Otzko, Tyralla, Wandzik (1), Wittur (1), Giesler (G), Bursik, Fuß (vel Fuchs)
SV 99 Bismarchütthe (35/36): Brom (Br), Dziwisch I (O; P; 2), Hermann (O),Niesberger (O), Olscha II (O), Andrzejewski (P), Dzielong (P), Gorka (P), Skrypietz (P), Gaida (Ps; 2), Fietza (vel Fitza vel Fitze; Ls; P; 1), Giemsa (Ms; P; 7), Morys (vel Morytz vel Mories; Ms; 9), Peterek (Ms; 7), Dieser, Grodziol, Lesch (1), Olscha I, Schwitalla, Wodarz, Wollny (3), Artner (vel Artmer G; 1), Gorek (G?; 1), Cieslik; 1 sam.
TuS Lipine(57/57)3: Kubisch (Br), Kalus (O), Michalski (O; 1), Baway (P), Klossek (P; 1), Pietz II (P), Rabanda (P; 2), Laska (Ps; 3), Pietz I (Pcs; 12), Smolin (Ms; 13), Pyttel (4), Breitschädel (1), Kalla (3), Kalus (3), Teuber (1), Lattka (2), Stephan I (vel Stefan; 4); Stephan II (4), Borthassow, Botasson (vel Borthassow; G; 3)
TuS Swientochlowitz (20/24): Kulawik (O; 1), Borsitzki (vel Borsutzki vel Bersitzki; Ls; 2), Bellok (vel Belok; Ms; 10), Eberl (Ms; 1), Blodek (vel Klodek; 1), Czyczinski (1), Gawenda (1), Lipinski (1), Lyssek, Nitinski (1), Styzinski (1)
Vorwärts-Rasensport Gleiwitz (23/30): Köhl (vel Köhler; Br), Hoffmann (vel Hollmann; O lub P lub Pcs; 1), Preiß (vel Preiss; P), Krüger (Ls; 1), Moczygemba (Ms; 5), Albrecht (1), Baron (4), Goetz (3), Kosmalla (1), Kubus, Meier (1), Plener, Sander (1), Schaletzki (3), Wostal (1), Koschik, Günter, Rebarschzik; 1 sam.
WSG Knurow (28/52)4: Loder (Br), Bittner (vel Büttner; Ps; 5), Bomba (Ps; 3), Gorek (vel Gorka; Lcs; 6), Schläger (Ms; 9), Zakrzewski (Ms; 1), Kyska (1), Scholtyssek (3)

Legenda:
Po nazwie klubu, w nawiasie, bramki z przypisanym strzelcem/ilość goli w sezonie;
Br – bramkarz;
O – obrońca;
P – pomocnik;
Ps – prawy napastnik;
Pcs – prawy środkowy napastnik;
Ls – lewy napastnik;
Lcs – lewy środkowy napastnik;
Ms – środkowy napastnik;
G – Gastspieler (Piłkarz występujący gościnnie);
Kursywą – zawodnik, którego nie wspomina żadna meczowa relacja, lecz występuje pod daną
przynależnością klubową w powołaniach do reprezentacji Górnego Śląska.

1+ Schwientochlowitz 5-1 (3-1), na pewno gole strzelili Poralla, Schmiedlewski ale bez pewności czy wszystkie, czy tylko po przerwie, dlatego zaliczyłem zaledwie po jednej barmce każdemu z nich.
2+ Schwientochlowitz (10:0), tylko informacja, że wszyscy napastnicy strzelili gole. Nie zaliczona żadnemu, gdyż nie wiadomo jacy napastnicy wystąpili w tym meczu.
3+ Beuthen-Lipine 0-8, w 1 połowie (0:4) gole strzelali Pietz i Smolin, przyjąłem, że obaj wbili po dwie...
4+ Knurow-Schwientochlowitz (12:2), znany tylko jeden gol meczu autorstwa Bittnera.



Walkowery:
W całym ligowym sezonie przyznano aż osiem walkowerów, a dwa mecze nakazano powtórzyć. Szczegóły można znaleźć w wykazie spotkań. Niestety, nie zawsze wiadomo, jakie były przyczyny takich decyzji. Na pewno mecze, które się nie odbyły, a zostały zweryfikowane jako walkower, mają za przyczynę nie przystąpienie do gry jednej z drużyn (wyjątek, ostatni mecz sezon SuSV Beuthen-VR Gleiwitz, gdy drużyna gości zrezygnowała z punktów widząc, że miejscowi... nie mogą skompletować drużyny!). W przypadku spotkania SV 99 Bismarckhütte-TuS Schwientochlowitz (3:1) decydowało zdekompletowanie składu gości; z kolei w meczu Germania Königshütte-SuSV Beuthen, które zostało powtórzone, najprawdopodobniej chodziło o jedną ze spornych sytuacji, w której Germania uzyskała gola na 3:1 pomimo protestów gości, że bramka padła z pozycji spalonej.

 



Nazwy klubów:
Wszystkie nazwy klubów zachowałem wg publikacji Die Gauligen: Deutschland 1933/34 bis 1944/45. Różnice występujące między tą publikacją, a formami z dziennika "Der Oberschlesische Wanderer”:
Reichsbahn-SG Kattowitz » RSG Kattowitz, Reichsbahner
SuSV Beuthen 09 » Beuthener 09, Beuthen 09
SV 99 Bismarchütthe » SVg Bismarckhütte, BSV
Vorwärts-Rasensport Gleiwitz » VR Gleiwitz
WSG Knurow » WFK Knurow, WSK Knurow

 



To już koniec opowieści o górnośląskiej Gaulidze 1943/44. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu również Was zafascynowała, tak jak mnie. Starałem się o jak największą rzetelność, ale zdaję sobie sprawę, że błędów się nie wystrzegłem. Mimo wszystko uważam, że udało się przygotować całkiem fajny materiał;)

sobota, 18 września 2010

Tak prezentowała się liga tydzień po tyogodniu. Wszystkie nazwiska pozostawiłem zgodnie z formą prezentowaną na łamach dziennika (od razu rzuca się w oczy, że reporterzy często stosowali zapis "ze słuchu"). Częsty brak strzelców drużyny gości to także cecha charakterystyczna tamtych czasów. Numery na koszulkach były wówczas normą bodaj tylko na Wyspach, więc strzelców bramek można było poznać wyłącznie po sylwetce, a jeśli dziennikarz nie znał zwodników przyjezdnych miał bardzo utrudnione zadanie.

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

czwartek, 16 września 2010

Kilkakrotnie w tekstach opisujących rozgrywki najwyższego szczebla na Górnym Śląsku przewijało się pojęcie Gastspielera. Definicja jest bardzo prosta, chodziło o gracza występującego gościnnie w innych brawach, dzisiaj powiedzielibyśmy, będącego na wypożyczeniu. Wówczas jednak zapraszano zawodników na konkretny mecz, czasem dwa, rzadko kiedy trwało to dłużej. Przede wszystkim poszukiwani byli piłkarze mający ponad przeciętne umiejętności, o wyrobionej marce, których gra gwarantowała znaczne wzmocnienie zespołu; nietrudno jednak sobie wyobrazić i taką sytuację, w której jeden klub chcąc sprawdzić możliwości jakiegoś obiecującego futbolisty zapraszali go do rozegrania meczu.
Najgłośniejszym występem na zasadach Gastspielera w naszym regionie w omawianym sezonie był bez wątpienia prawdopodobnie ostatni mecz Wilimowskiego na Górnym Śląsku.
A o regułach instytucji Gastspielera informowała prasa 31 października 1943 roku. Zgodnie z wytycznym Piłkarskiego Związku Rzeszy Niemieckiej zawodnik grający gościnnie w innej drużynie musi odbyć przymusową karencję, nazwaną „urlopem” (Urlaub), trwającą siedem dni. Dopiero po tym czasie mógł ponownie reprezentować barwy macierzystego klubu, a wszystko po to, by zachować czystość całych rozgrywek ligowych. Jedynym wyjątkiem, ale i tak nie obligatoryjnym, była sytuacja, gdy piłkarz-cywil zatrudniony przez przemysł zbrojeniowy z kategorycznych przyczyn wojennych musiał stawić się z powrotem w ciągu trzech dni. Wówczas, po dokładnym zbadaniu sprawy, Okręgowy Związek Piłki Nożnej mógł wcześniej, bo właśnie po owych trzech dniach, zatwierdzić ponownie gracza do gry w klubie z którym wiązał go ważny kontrakt. Wyjątek jednak nie obejmował zawodników będących członkami sił zbrojnych; ci również musieli pauzować przez siedem dni.

Równie spektakularnie wzmocnienia, jak gra dla 1.FC Kattowitz Wilimowskiego, planowała na finiszu ligi rozpaczliwie goniąca czołówkę Germania Königshütte. Sensacyjnie wprost brzmiały zapowiedzi z 27 i 28 stycznie, że w barwach obrońcy tytułu maja zagrać dwaj znakomici piłkarze niemieccy, Müller i Seeler!
Według skromnych wskazówek zamieszczonych w tekstach można z niemal całkowitą pewnością założyć, że chodziło o Friedricha Müllera oraz Erwina Seelera.
Friedrich Müller, wtedy już wiekowy, ponad 36 letni gracz FC Wacker München, występujący na lewej obronie, najlepsze swoje lata spędził w znakomitej drużynie Dresdener SC. Do klubu z Drezna trafił w 1930 roku z DVS München, gdzie przekwalifikowano go na lewoskrzydłowego; już rok później „Zipfi”, jak o nim mawiano (miał jeszcze drugi przydomek, „Fritz”), zadebiutował w drużynie narodowej w spotkaniu z Holandią, strzelając wyrównującego gola (1:1); drugi, a zarazem ostatni występ dla Niemiec zaliczył jeszcze tego samego roku w fatalnym dla Niemiec berlińskim spotkaniu z Austrią (klęska 0:6!). Dla nowego klubu rozegrał w sumie 8 gier na poziomie ogólnokrajowych rozgrywek mistrzowskich, strzelając w nich trzy gole. Regionalnie osiągał sporo sukcesów, jednak na arenie ogólnokrajowej brakowało im kropki nad „i”. Najbliżej sukcesu byli w 1934 roku, gdy przegrali rywalizację grupową tylko gorszym bilansem bramkowy, i to 1.FC Nürnberg awansował do półfinału. Na koniec kariery wrócił do Monachium do FC Wacker, ponownie występując w liniach defensywnych.
Podobne, a nawet większe osiągnięcia na swoim koncie miał Erwin Seeler, ale paradoksalnie nie dostąpił nigdy zaszczytu gry w oficjalnym meczu kadry narodowej. W dorosłą piłkę wszedł bardzo wcześnie, bo już w wieku 16 lat zadebiutował w barwach SC Lorbeer 06 Hamburg. Z klubem tym dwukrotnie wygrywał Mistrzostwo Niemiec klubów robotniczych ATSB w 1929 i 1931 roku (Der Arbeiter- Turn- und Sportbund). Jako członek zespołu robotniczego został wybrany do reprezentacji Niemiec na Olimpiadę Robotniczą zorganizowaną w Wiedniu w 1931 roku. Zasłynął tam strzeleniem aż 7 goli przeciwnikom z Węgier (9:0).
Ale w 1932 roku wywołał potężny skandal, wstępując do SC Victoria Hamburg. Odejście to komentowano w prasie komunistycznej jako zdradę Proletariatu. Jednak po dojściu do władzy nazistów, wszystkie kluby robotnicze zostały zlikwidowane; jeden z czołowych graczy SC Lorbeer, który asystował przy trzech golach Seelera w finałowej potyczce ATSB z 1931 (4-2 z SV 1912 Pegau), prawoskrzydłowy August Polster, który był członkiem partii komunistycznej, przeszedł do podziemia i zginął 14 marca 1934 roku w niejasnych okolicznościach.
W 1938 roku ponownie zmienił przynależność klubową przechodząc do Hamburger SV, z którym trzykrotnie wygrał Gauligę (Nordmark, później zmienioną na Hamburg). W rozgrywkach ogólnokrajowych wystąpił w sumie w 14 spotkaniach (jeszcze jedno zaliczył już po wojnie w 1948 roku).
Erwin Seeler to ojciec dwóch reprezentantów Niemiec, Dietera i Uwe, legendy Hamburger SV.
W omawianym sezonie gliwicki dziennik powielił powtarzaną w całych Niemczech błędną informację, jakoby reprezentował wówczas barwy LSV Hamburg (tak na prawdę niemal do końca kariery był wierny HSV, jedynie będąc już po czterdziestce, jako grający trener ponownie występował w Victorii, a rok później, 1951 rok, w VfL Oldesloe).
Niestety, ostatecznie żaden z nich nie wystąpił wbrew zapowiedziom w spotkaniu z 1.FC Kattowitz rozegranym 31 stycznia (1:0). Byłaby to kolejna piękna karta w historii górnośląskiej piłki...

środa, 15 września 2010

Jedną z największych sensacji, a dla mnie osobiście największych radości, jest informacja o uczestnictwie w rozgrywkach górnośląskich 1943/44 jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii futbolu. Ernest Wilimowski (pisany przez Niemców podwójnym „l”) rozegrał w lidze jedno spotkanie. 1 stycznia 1944 roku na zasadach Gastspielera reprezentował barwy swego macierzystego 1.FC Kattowitz w spotkanie przeciwko dawnej mistrzowskiej drużynie Vorwärts Rasensport Gleiwitz. Był to prawdopodobnie ostatni mecz Wilimowskiego na Górnym Śląsku w jego karierze! Wydarzenie to o wielkim prestiżu, było anonsowane już wcześniej przez lokalną prasę. Informacja taka pojawiła się 31.12., a wyraźnie podekscytowany autor tej krótkiej notki, zaznaczył, że taki piłkarz może spowodować zdobycie przez miejscowych ważnych dwóch punktów.
Wilimowski rzeczywiście okazał się wielkim wzmocnieniem; grający na pozycji środkowego napastnik rudzielec brał na siebie ciężar rozgrywania akcji ofensywnych i był prawdziwym przywódcom zespołu. W 15 minucie zawodnik gości, Preiß, spowodował rzut karny. Do piłki ustawionej jedenaście metrów od bramki podszedł „Ezi” i skutecznym uderzeniem uzyskał prowadzenie dla gospodarzy. Zaledwie dwie minuty później wyrównał Kruger, ale sprawy w swoje ręce, a właściwie nogi, ponownie wziął Wilimowski i w 27 minucie 1.FC znowu miał przewagę jednego gola. Była dokładnie 13:57, szyderczy uśmiech po raz ostatni uradował Ślązaków po strzelonej bramce... Gdy cztery minuty później Herich podwyższył na 3:1 wydawało się, że miejscowi pewnie zainkasuję dwa punkty. Tymczasem druga połowa przyniosła zaskakujący zwrot. Najpierw strzał z prawej strony znalazł drogę do bramki Katowiczan, a ostatnie fragmenty meczu to prawdziwe oblężenie świątyni gospodarzy. W 80 minucie sytuację sam na sam wykorzystał Baron, a na trzy minuty przed końcem nieszczęśliwym zagraniem Labetzki umieścił piłkę we własnej bramce i niespodziewanie Gliwiczanie odnieśli zwycięstwo! Należy jednak dodać, że również drużyna Vorwärts Rasensport mogła pochwalić się szczególnymi wzmocnieniami. Specjalnie na to spotkanie udało im się zagwarantować występ aż dwóch reprezentantów, Schaletzkiego oraz Ernsta Plenera.

Wilimowski w 1.FC

Niestety, próżno szukać tego pojedynku w statystykach niemieckiej, czy śląskiej piłki. Z nieznanych mi powodów mecz został zweryfikowany jako walkower dla Katowiczan, a tym samym wymazano wszelkie dane z jego przebiegu…
7 stycznie w zapowiedziach następnej kolejki ligowej zaplanowanej na dwa dni później sugerowano, że istnieje szansa, by Wilimowski ponownie zagrał w drużynie ze stolicy okręgu. Jednak relacja z meczu Preußen Hindenburg – 1.FC Kattowitz nie wspomina o udziale „Eziego” w tym meczu; trudno sobie wyobrazić, by dziennikarz mógł przeoczyć taki fakt…

Skoro Wilimowski wystąpił na zasadach Gastspielera, to jaka była jego klubowa przynależność? Oficjalnie podaje się, że do 1944 roku włącznie reprezentował barwy TSV 1860 München; tymczasem, uwaga, wiadomość sensacyjna, pod koniec 1943 roku występował w zespole LSV Mölders Krakau! Pierwsza wzmianka na ten temat pojawiła się 25 listopada w zapowiedzi sparingowego spotkania zdobywcy Puchary Generalnej Guberni z SV Annaberg-Stubendorf. Czytamy w niej, że drużyna niemieckich sił powietrznych z Krakowa właśnie uprawniła do gry byłego reprezentanta Niemiec.
Niestety, nie umieszczono żadnej relacji z tego zaplanowanego na 28 listopada spotkania...
Nie było to wyłącznie epizodyczne zdarzenie, a sam pobyt pod Wawelem przedłużył się do grudnia. I tak 11.12. opublikowano w prasie kadrę Generalnej Guberni na spotkanie z reprezentacją Berlina zakontraktowane na drugi dzień stycznia przyszłego roku w stolicy Trzeciej Rzeszy. Słynny trener Otto Faist, który z Schalke 04 trzykrotnie wygrywał mistrzostwo Niemiec i dwukrotnie dochodził do finału krajowych rozgrywek wśród 17 powołanych piłkarzy nie pominął również Wilimowskiego (prawdą jest jednak i fakt, że wymieniono go, nie jako członka którejś z drużyn, ale jako reprezentanta kraju).
Kolejna informacja pochodzi z 20 grudnia. W relacji z krakowskiego spotkania LSV Mölders z drużyną LSV Heinecke Brieg (3:3), wspomina się absencję w jedenastce gospodarzy Wilimowskiego, na czym bardzo ucierpiała siła ataku tej drużyny.
30 grudnia ponownie awizowano mecz Berlin – GG, tym razem jednak mocno poddając w wątpliwość udział w nim Wilimowskiego, „czasowo gościnnie występującego w drużynie LSV Mölders”. Prawdopodobnie „Ezi” przedłożył grę dla swojego pierwszego kluby, 1.FC Kattowitz, nad występ w reprezentacji Generalnej Guberni. Przypomnijmy, sensacyjna wizyta Wilimowskiego na Górnym Śląsku miała miejsce 1 stycznia, tymczasem spotkanie w Berlinie odbyło się dzień później! Krótkie sprawozdanie z honorowo, aczkolwiek w ocenie dziennikarza niesprawiedliwie nisko przegranej przez GG potyczki na Hertha-Platz (3:4), nie wspomina o udziale w nim Wilimowskiego.

Kilkanaście dni później, 20 stycznia, w prasie pojawiła się wiadomość, że „najlepszy gracz narodowy w czasie wojny, Wilimowski (Polizei Chemnitz i München 1860), przebywa obecnie w Okręgu Karlsruhe i reprezentuje barwy starego, wspaniałego klubu Karlsruher Fußball-Vereins”. To także niezwykle ciekawa informacja, bo kolejna po drużynie „Lwów”, powszechnie znana przynależność klubowa Wilimowskiego datowana jest na 1946 rok (SG (Kurhessen) Kassel-West). Najpewniej jednak „Ezi” nie zdążył zadebiutować w oficjalnym meczu klubu z Karlsruhe, z powodu zbliżającego się frontu; rozgrywki sezonu 1944/45 został w tym okręgu odwołane.

wtorek, 14 września 2010

Losy dwóch wybitnych piłkarzy, być może najlepszych na swoich pozycjach w przedwojennej Polsce wraz z wkroczeniem armii niemieckiej do Rzeczpospolitej urywają się w relacjach gdzieś w 1942 roku. Wiadomo, że obaj kontynuowali karierę w SV 99 Bismarckhütte, trudno jednak wskazać cezurę czasową ich gry dla tego klubu. Obaj jednak z całą pewnością uczestniczyli w rozgrywkach na Górnym Śląsku w omawianym sezonie! Na podstawie znalezionych informacji, krótka historia udziału obu legendarnych zawodników w grach mistrzowskich.

Teodor Peterek, supersnajper Ruchu Chorzów, dla którego w 189 meczach zdobył 154 gole, stanowił o sile jedenastki SV 99 w pierwszej części sezonu. W drugiej kolejce granej zapewne 19 września 1943 roku Bismarckhütte podejmował na własnym stadionie WSG Knurow. Peterek wpisał się dwukrotnie na listę strzelców, naturalnie w charakterystyczny dla siebie sposób. Wynik otworzył w 20 minucie strzałem głową, a chwilę później podwyższył z rzutu karnego. Obie umiejętności wyniósł, jak wiadomo, do rangi niemalże sztuki, nie dziwi zatem, że właśnie w ten sposób trafił do siatki rywali. Mecz zakończył się pewnym sukcesem miejscowych w stosunku 4:2.
Jego dobra postawa w tym czasie zaowocowała powołanie do reprezentacji Górnego Śląska na spotkanie z drużyną Czech i Moraw. Na stadionie w Pszczynie 3 października chłopcy z naszego regionu zwyciężyli 4:2 (1:1), a Peterek uzyskał trafienie na 3:2.
Wysoką dyspozycję podtrzymywał nadal w lidze. W kolejnej grze SV 99, tydzień później, asystował przy pierwszej bramce gospodarzy strzelonej przez Dziwisza I w 16 minucie. Ten niezwykle trudny pojedynek z 1.FC Kattowitz zakończył się szczęśliwym triumfem Chorzowian w stosunku 2:1, szczęśliwym, o czym świadczy chociażby statystyka rogów, 2:10 na korzyść gości! W następnym meczu jego drużyna mierzyła siły w Świętochłowicach z miejscowym TuS. Jak podkreślono w relacji, Peterek znów wrócił na pozycję środkowego napastnika, by tam można w pełni wykorzystać jego ogromne umiejętności; wiadomo, że wcześniej na tej pozycji ustawiany był czasem Morys. I ten manewr w pełni się powiódł. Peterek strzelił gola na 1:0 oraz, pewnie egzekwując jedenastkę podyktowaną za zagranie ręką, na 3:1. gospodarz stać już było tylko na skorygowanie wyniku.
24 października doszło do rewanżu Górnoślązaków z zespołem Czech i Moraw. Mecz, tym razem rozgrywany w Brnie, miał po naszej stronie tylko jednego bohatera – był nim Peterek. Tym razem reprezentacja Czech i Moraw dopilnowała, by wystąpili możliwie najlepsi zawodnicy, z bramkarzem Nigrinem na czele. Grali ładnie dla oka, popisując się wieloma efektownymi lecz nie efektywnymi sztuczkami. Ślązacy postawili na sprawdzone u nich cechy – szybkość i waleczność. Między innymi dlatego rewanż za porażkę w Pszczynie nie powiódł się gospodarzom; nie byłoby jednak remisu, gdyby nie błyskotliwa postawa Peterka, prowadząc swoisty pojedynek z napastnikiem gospodarzy, Kehrbachem. Gdy miejscowi uzyskali prowadzenie, Peterek szybko wyrównał stan spotkania po ładnym rozegraniu akcji z klepki, a w 29 minucie wykorzystał kolejne gapiostwo defensorów zza naszej południowej granicy wyprowadzając przyjezdnych na prowadzenie. Mimo dominacji Górnoślązaków, jeszcze przed przerwą udało się gospodarzom wyrównać z rzutu karnego. Po przerwie znowu Czesi i Morawianie wyszli na prowadzenie za sprawą Kehrbacha, remis jednak uratował niezawodny Peterek, odbierając piłkę obrońcy Singerowi i strzelając swoją trzecią bramkę. Czechy i Morawy – Górny Śląsk 3:3.
W spotkaniu ligowym granym 7 listopada, Peterek znowu wpisuje się na listę strzelców; tym razem jego bramka z 11 minuty z rzutu karnego otwiera wynik w wygranym 3:0 spotkaniu w Bytomiu z tamtejszym SuSV 09. Tydzień później ratuje remis w prestiżowym pojedynku z TuS Lipine wyrównując stan meczu w 55 minucie. Następuje niespotykana do tej pory, bo aż trzy meczowa cisza o jego popisach; cisza jednak bez poważnego znaczenia dla statystyków, gdyż mecz z TuS Schwientochlowitz został przerwany z powodu zdekompletowania rywali (a zatem i reporter nie czuł się w powinności do zrelacjonowania szczegółowego biegu wydarzeń), co w konsekwencji przyniosło darmowe punkty SV 99, a i spotkanie z WSG Knurow, sensacyjnie przegrane 1:4, unieważniono i nakazano powtórnie rozegrać.
W te trzy ligowe kolejki wpleciony został pojedynek Górnego Śląska z reprezentacją Północnej Słowacji (05.12.). W składzie gospodarzy nie zabrakło naturalnie Peterka. Jednak kibice zgromadzenie w liczbie aż 15,000 na stadionie SV 99 Bismarckhütte nie doczekali się bramek. Peterek miał swoją okazję, jednak jego potężna bomba nieznacznie minęła świątynię Gromnicy.
Ostatnia wzmianka o Teodorze Peterku pochodzi z relacji meczowej pomiędzy jego SV 99 a Vorwärts Rasensport Gleiwitz rozegranego 26 grudnia 1943 roku. Gospodarze, zdecydowany faworyt tego spotkania sensacyjnie przegrywają 1:2. Dla samego Peterka jest to wyjątkowo pechowy mecz. Wprawdzie wspaniałym uderzeniem zdobył bramkę na 1:1, jednak w drugiej połowie przytrafiło mu się coś, co zapewne nie miało miejsca w całej jego pięknej karierze. Słynący z wykonywania rzutów karnych słynny „Mietlorz” zmarnował aż dwie jedenastki! Za pierwszym razem nie trafił nawet w bramkę, za drugim doskonałą interwencją popisał się bramkarz gości, Köhl. Gdyby jedno z tych uderzeń zakończyło się golem, być może SV 99 zdobyłby jeden punkt, a tyle zabraknie im na koniec sezonu, by wygrać ligę...
Na podstawie relacji meczowych można zatem stwierdzić, że bilans Peterka w sezonie 1943/44 to, co najmniej,

SV 99 Bismarckhütte: 6 m*/7 br
Reprezentacja Górnego Śląska: 3 m/ 4 br

* Łącznie z meczem z VR Gleiwitz (26.12.1943) SV 99 Bismarckhütte rozegrał w tym czasie 12 spotkań, z czego dwa zostały później unieważnione, zatem, przyjmując, iż Peterek był podstawowym zawodnikiem, mógł wystąpić maksymalnie w 10 oficjalnych spotkaniach.

 

Niestety informacje o Gerardzie Wodarzu są znacznie skromniejsze, by nie powiedzieć śladowe. Raczej na pewno nie grał na Górnym Śląsku, wskazywałby na to brak powołań do reprezentacji okręgu. Chyba jednak utrzymywał się w niezłej formie; wskazuje na to informacja z 17 lutego, w której czytam, że „urlopowicze” (Urlauber), Wodarz i Andrzejewski mają zagrać w decydującym o mistrzostwie ligi spotkaniu SV 99 Bismarckhütte – Germania Königshütte, w drużynie gospodarzy. Z drugiej strony określeniem „urlopowicz” mianowano zawodnika oddawanego do innej drużyny na występy gościnne. Piłkarz sprowadzany specjalnie na jeden, dwa mecze określany był jako Gastspieler, czyli piłkarz gościnnie grający właśnie. Sugerowałoby to, że Wodarz grywał jednak dla SV 99 w sezonie 1943/44. I rzeczywiście, w meczu rozegranym 16 lutego Wodarz pojawił się na boisku w barwach SV 99. Prochu nie wymyślił, jego drużyna przegrała 1:2 i zamiast spodziewanego mistrzostwa o wszystkim miały zadecydować dodatkowe spotkania. W nich już jednak nie wystąpił...

poniedziałek, 13 września 2010

Losowanie pierwszej rundy rozgrywek eliminacyjnych o mistrzostwo Niemiec było dla Germanii fatalnie. Mówiąc wprost, gorzej trafić nie mogli. W starciu z obrońcom tytułu mistrza Niemiec skazani byli na pożarcie. Dresdener SC dysponował wówczas znakomitym składem z wieloma reprezentantami kraju, grając piękny, ofensywny futbol.
Gdy Chorzowianie zmagali się w decydujących rozgrywkach okręgowych klub z Drezna kończył sezon w swojej Gaulidze i rozpoczynał przygotowania do fazy pucharowej. A prezentował się fatalnie! Sensacyjna porażka z ósmym w tabeli TuRa Lepzig na zakończenie i tak udanego sezonu jeszcze można było rozpatrywać w kategoriach wypadku przy pracy. I chociaż bilans ligowy DSC miał nadzwyczaj imponujący (w osiemnastu meczach dwie porażki i reszta samych zwycięstw przy stosunku bramkowym 102:17), to, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, regres formy w porównaniu z poprzednim sezonem był widoczny (rok wcześniej wygrali wszystkie mecze w lidze z kapitalnym bilansem bramkowym 136:14 i pięcioma dwucyfrowymi wynikami na koncie!). Ale gdy w pierwszym test-meczu na własnym stadionie Ostragehege w obecności 12,000 widzów doznali druzgocącej porażki 1:5 z silnym LSV Hamburg prezentując beznadziejną dyspozycję zaczęto głośno mówić o kryzysie formy mistrz. Pojawiła się zatem iskierka nadziei...
Wiele miały podpowiedzieć ostatnie przygotowania do spotkaniu obu drużyn. Spotkania, jak na złość wyznaczonego właśnie do Drezna, co jeszcze bardziej utrudniało zadanie stojące przed Germanią. W Wielkim Tygodniu obie jedenastki postanowiły rozegrać po dwa mecze.
Germania zawitała do Wrocławia na Turniej Wielkanocny zorganizowany przez miejscowy Wermacht Breslau. Na boisku Hermann Göring-Sportfeld oprócz mistrza Górnego Śląska, zaprezentowały się również drużyny gospodarzy, mistrza Czech i Moraw, MSV Brünn* oraz 1.FC Kattowitz. Z rozlosowanych par zwycięzcy mieli zagrać w finale, a pokonani o trzecie miejsce. Germania trafiła na „wojskowych”, którzy bardziej przypominali zestawieniem reprezentację Górnego Śląska. Właściwie jej drugi garnitur, bo pierwszy szykował się w tym momencie do dwumeczu ze Słowacją. Mieliśmy zatem przedziwną sytuację, drużyna wrocławska została wzmocniona Górnoślązakami Giemsą, Gruschką, Kubusem, Pietzem, Przecherką, Hassa’em, Schaletzkim i cieszyńskim Lubojatzkim, a tymczasem Germania swoich najlepszych zawodników musiała wysłać na kadrę! Nic więc dziwnego, że 9 kwietnia przegrała to starcie. Wynik 1:2 i tak był sporym zaskoczeniem in plus. Gola strzelił fantastyczny tego dnia Sekulla. Obie dla miejscowych wbił gliwiczanin Schaletzki. Mecz mógł się inaczej skończyć, ale Michalski (Germania) nie wykorzystał rzutu karnego, a 30 minut szalonych ataków w drugiej połowie nie przyniosło pożądanego skutku. Końcowe fragmenty to ponownie dominacja Wermacht Breslau solidnie testujących umiejętności Ksolla. W drugiej parze zdecydowany faworyt, suwerenny mistrz Gauligi Böhmen und Mähren nie dał najmniejszych szans grającemu w eksperymentalnym składzie 1.FC, zwyciężając pewnie 6:0, co i tak było w głównej mierze zasługą dobrze spisującego się w bramce Katowiczan Karugi. W rozegranym dzień później meczu o trzecie miejsce Germania równie gładko poradziła sobie z 1.FC Kattowitz. Bezradną jedenastkę katowicką wypunktował Sekulla, strzelając cztery gole, jednego dodał Michalski i spotkanie zakończyło się wynikiem 5:1.
Dla porządku podam również wynika finału. MSV Brünn dopiero po dogrywce poradził sobie z Wermacht Breslau zwyciężając 3:2 (1:1, 2:2). Dla gospodarzy ponownie dwukrotnie trafił Schaletzki.
W tych samych dniach Dresdener SC udał się na mecze towarzyskie do Wiednia. Pierwsze było nadzwyczaj szczególne, zwłaszcza dla gospodarzy. Mecz z mistrzem Niemiec koronował bowiem obchody pięknego jubileuszu pięćdziesięciolecia First Vienna FC. Jednak na Prater-Stadion istniała tylko jedna drużyna. Najlepszy zespół Trzeciej Rzeszy chciał tym spotkaniem udowodnić sobie, że żadna obniżka formy nie ma miejsca, a poprzednie niepowodzenia to jedynie chwilowa słabość. Zwycięzca Gauligi Ostmark tylko w pierwszej połowie jako tako dotrzymywał kroku gościom. Szczęśliwe 1:1 zupełnie nie oddawała wydarzeń boiskowych. Jednak w drugiej połowie obrońcy Kalder i Bortell oraz bramkarz Ridisser nie byli już w stanie dłużej zatrzymywać grających z polotem Drezdeńczyków. Pomimo znacznego osłabienia (brak reprezentantów, Helmuta Schöna i Dzura!) dominacja DSC nie podlegała dyskusji, głównie z powodu katastrofalnej postawy linii pomocy zespołu Vienna FC, trójki Artmann, Kubika (zmienił równie słabego Widhalma), Laudon. Nie pomogło nawet wycofanie do wspierania tej formacji napastników Deckera i Noacka. Sam Heißer zdobył 4 bramki. Bardzo pewnie grała obrona, Belger-Hempel, a niesamowite zawody rozgrywał pomocnik Pohl mający udział w niemal każdej akcji gości. Najlepiej formę przyjezdnych oddawała reakcja publiczności. 30,000 kibiców zachwyconych grą mistrza oklaskiwało z zachwytem ich triumf 6:2.
Dzień później, w poniedziałek, Dresdener zgodził się jeszcze rozegrać spotkanie z wicemistrzem Gauligii Ostmark, jedynym godnym rywalem Wiedeńczyków, zespołem Floridsdorf SG. Obraz gry nie był już tak jednostronny. W drugiej połowie miejscowi nawet wyraźnie przeważali, nie byli jednak w stanie przebrnąć przez doskonałe zasieki postawione z linii pomocy i obrony. Dwa gole przed przerwą Mechate i Vogtmanna rozstrzygnęły losy pojedynku.
Wszystko więc wskazywało na powrót mistrza do wysokiej formy. Trudno zatem się dziwić, że w przedmeczowych zapowiedziach nie oczekiwano sensacyjnego sukcesu Germanii, a jedynie godnej postawy i zmuszenia gospodarzy do najwyższego wysiłku. Przypominano przy okazji zeszłoroczny mecz obu drużyn. W Chorzowie DSC musiało się tęgo napracować, by odnieść nieznaczną wiktorię 3:1.
Rzeczywistość okazała się jednak wyjątkowo brutalna dla mistrza Górnego Śląska. 16 kwietnia na Ostragehege miejscowi potwierdzili powrót do wspaniałej formy gromiąc czerwono-czarnych aż 9:2. Na wyróżnienie wśród zwycięzców zasługiwali właściwie wszyscy, tak uznane gwiazdy, Schön, Pohl, Schubert, Voigtmann, Schaffer i Richard Hofmann, jak i młode wilczki, prawy obrońca Belger i środkowy pomocnik Roitsch. Germania przez chwilę nawiązał walkę, nawet udało jej się wbić dwie bramki i skorygować wynik na 2:4, jednak tego dnia nie byli w stanie zagrozić świetnej drużynie Dresdener SC. Za najlepszego piłkarza gości uznano bramkarza Ksolla, a to wiele mówi. Zwrócono również uwagę na dobrą grę Wieczorka, Piontka, Sekully oraz Stolarczyka. W ten dość przykry sposób zakończyły się dla Chorzowian rozgrywki o mistrzostwo Niemiec...

DSC-Germania

Na pocieszenie Germanii pozostawał fakt, że Dresdener zdołał obronić czempionat w Trzeciej Rzeszy, ostatni zresztą przed końcem wojny i to w dość przekonujący sposób. Jedynie First Vienna FC w ćwierćfinale (3:2) oraz utytułowany 1.FC Nürnberg w następnej rundzie (3:1) stawiały wyrównany opór Drezdeńczykom. Podobne lanie, jak Górnoślązacy, otrzymała Borussia Fulda (9:2), a finał okazał się pięknym rewanżem za upokarzającą porażkę w sparingu – LSV Hamburg poległo aż 4:0.

 

* Według relacji prasowej WSV Brünn.

niedziela, 12 września 2010

Mistrzem została więc drużyna TuS Lipine, mogąca pochwalić się najlepszym bilansem bramkowym. Sukces był tym bardziej wyjątkowy, że pierwszy w historii tego klubu. Już 3 marca ogłoszono, kto będzie rywalem górnośląskiego zespołu w grach ogólnokrajowych o Mistrzostwo Niemiec. Berlin zadecydował, że 16 kwietnia Lipiniorze zmierzą się z SDW Posen, mistrzem Gauligi Wathegan.
W relacjach prasowych zachowywano jednak ostrożność, gdyż Związek Piłki Nożnej Rzeszy Niemieckiej (Reichsfachamt Fußball) nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w kwestii tytułu mistrzowskiego na Górnym Śląsku. Jednym z powodów takiego stanu zawieszenia były protesty obu chorzowskich klubów, które również rościły pretensje do pierwszego miejsca. Ich zażalenie do Wydziału Gier (Wettspielordnung) poparł szef Okręgowego Związku Piłki Nożnej (Gaufachwart), Urbainczyk, przekazując całą sprawę do Berlina i oczekując, że to centrala podejmie decyzję. Możliwości były dwie, albo zatwierdzenie dotychczasowych ustaleń, czyli przyznanie mistrzostwa drużynie TuS Lipine, albo zarządzenie rozegrania dodatkowych eliminacji między trzema zainteresowanymi zespołami. Odwołano więc mecz z SDW Posen w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie. Wyjaśniono przy okazji, że przedwczesne ogłoszenie mistrzostwa jedenastki z Lipin podjęła zupełnie nieuprawniona do tego organizacja szczebla niższego. Musiano się spieszyć, przypominam, że miesiąc później miały zacząć się gry ogólnokrajowe.
Drużyny po zakończeniu rozgrywek nie wiedziały więc do końca, jakie podjąć kroki. TuS Lipine starało się kontraktować mecze z silnymi przeciwnikami, żeby podtrzymać formę; również Germania i SV 99 nie zakończyły sezonu rozgrywając spotkania towarzyskie.
I tak, 27 lutego Germania zagrała na wyjeździe z Preußen 06 Ratibor przegrywając 1:2 (0:0). Honorowe trafienie było autorstwa Legatsa (tego samego dnia reprezentacja Górnego Śląska pokonała silną jedenastkę regionu Sachsen; jedną z bramek strzelił niejaki Cieślik). W dwóch kolejnych meczach rywalem były zespoły górnicze; oba bardzo pewnie wygrała Germania (6:0 z Römergrube i 6:1 z Emmagrube). SV 99 po sensacyjnej porażce z grającym o klasę niżej (Kreisklasse) SV Boerschächte 4:5, rozgromiło silną drużynę Turngemeinde Kattowitz 7:0. Lipine z kolei pokonały również Turngemeinde, w stosunku 6:3, a dalszej kolejności zaplanowali mecz z DSG Reichshof. Do niego jednak już nie doszło...
14 marca w prasie pojawiła się informacja, że Związek Piłki Nożnej Rzeszy Niemieckiej podjął ostateczną decyzji w sprawie mistrzostwa na Górnym Śląsku – jednak zostaną rozegrane dodatkowe mecze! Lipiniorze byli zatem mistrzem przez zaledwie 22 dni, to chyba rekord! Zasady były proste: każdy zagra z każdym, a w mini-tabeli decydować będą w pierwszej kolejności zdobyte punkty, a dalej stosunek bramek. Ustalono przy okazji, że mecze eliminacyjne o mistrzostwo należy rozegrać, dla zachowania równych szans, na boiskach neutralnych. Wyznaczono więc stadiony w Bytomiu, Katowicach oraz Zabrzu. Prezes Urbainczyk rozpisał również pierwsze gry, i tak 19 marca w Katowicach na stadionie Turngemeinde znajdującym się w Parku Południowym (Südpark) swój mecz zagrają SV 99 Bismarckhütte oraz Germania; tydzień później na boisku SuSV Beuthen zmierzą się TuS Lipine i Germania.
Mecz pomiędzy jedenastkami z Chorzowa rozpoczął się o godzinie 15.30. Na katowickim stadionie zjawiło się ok. 7,000 widzów. Z różnych przyczyn nie mogły wystawić najlepszych składów, wynik był zatem sprawą otwartą. Pewne było tylko jedno – przegrany zmarginalizuje swoje znaczenie w finałowych rozgrywkach. Walka była bardzo wyrównana. Początkowo przewagę uzyskał zespół SV 99, ale wyraźny brak koncentracji w formacji ofensywnej nie pozwolił wykorzystać nadarzających się okazji. Germania szybko opanowała sytuację, głównie za sprawą wyższości technicznej i lepszego doboru taktyki. Po akcji lewą stroną na strzał zdecydował się Piontek i stary mistrz objął prowadzenie. Druga połowa to prawdziwy popis Germanii. Najpierw Kulik, kwadrans później po akcji Sekully, niepilnowany Litinski i SV 99 znalazło się na kolanach. Wprawdzie chwilę później Niesberger wykorzystał rzut karny korygując wynik, jednak drugi gol Kulika przesądził losy spotkania. Desperackie, prowadzone całym zespołem, ataki SV 99 poza zdecydowaną przewagą, nie przyniosły skutku. Germania pewnie i zasłużenie wygrywa odważnie zgłaszając swe pretensje do tytułu mistrzowskiego. Najlepsi wśród zwycięzców byli, bramkarz Ksoll oraz środkowy pomocnik Wieczorek, zawiodło nieco lewe skrzydło, gdzie grali Litinski oraz Negusch. U pokonanych również bramkarz się wyróżniał, a także defensor Niesberger, który jednak swymi ofensywnymi wypadami sprokurował stratę dwóch gol; ponadto na pochwały zasłużyli środkowy pomocnik Fitza, prawoskrzydłowy Gaida oraz środkowy napastnik Schwitalla.
SV 99 Bismarckhütte – Germania Königshütte 1:4 (0:1). Katowice, widzów: 7,000. Sędzia: Demig (Wrocław). Bramki: 0-1. Piontek ('20), 0-2. Kulik ('55), 0-3. Litinski ('71), 1-3. Niesberger ('75, rzut karny), 1-4. Kulik ('81).
SV 99: Brom – Olscha II, Niersberger – Dzilong, Fitza, Dziwisch – Schwitalla, Grodziol, Gaida, Artner, Olscha I.
Germania: Ksoll – Garbaczok, Jaworek – Schatton, Wieczorek, Chmiel – Kulik, Piontek, Sekulla, Litinski, Negusch.
W przedmeczu (zaczął się o 13.45) w ramach 3 rundy Tschammer-Pokal (Puchar Niemiec) gospodarze, Turngemeinde Kattowitz, przegrali z VfR Makoschou 1:3.
W tym samym czasie sparingowe spotkanie rozgrywało TuS Lipine. We Wrocławiu mierzyło się z Heeres-Standort-Sportwerein Breslau remisując 2:2. Co ciekawe, w reprezentacji Wermachtu dolnośląskiego wystąpiło kilku piłkarzy z naszego regionu, w tym Giemsa (zdobył nawet bramkę) oraz Pietz II. Inna sprawa, że w jedenastce Lipine wybiegł Pyttel. Jego losy w omawianym sezonie są intrygujące. Zaczął u Lipiniorzy, by w drugiej części sezonu strzelać gole dla Germanii, w której kiedyś już występował. Teraz znowu ubrał strój TuS Lipine.
W drugim meczu eliminacyjnym miały zmierzyć się zespoły TuS oraz Germanii. Prezes Urbainczyk zmienił jednak układ gier i wyznaczył na kolejnych rywali drużyny Lipine oraz SV 99 motywując to pragnieniem, by ostateczna decyzja zapadła dopiero w trzeciej grze (gdyby Germania zwyciężył rozstrzygnęłaby już losy mistrzostwa).
Dla Bismarckhütte był to mecz ostatniej szansy; musieli zwyciężyć, najlepiej wysoko. Tym razem zadbano już, by mogli zagrać i Giemsa i Morys, a więc najlepsi strzelcy sezonu regularnego. Lipine zapewniło sobie występ Pietz II. Mecz zaplanowano na godzinę 15.30 nie w Bytomiu, jak wcześniej ustalono, lecz w Zabrzu na stadionie imienia Adolfa Hitlera (pierwszy raz użyto tej nazwy w relacjach prasowych tego sezonu). Bilety, już w przedsprzedaży, można było nabyć w sklepie sportowym Rötering.
I właśnie Pietz II okazał się najlepszym zawodnikiem meczu. Drużyna TuS Lipine braki techniczne nadrabiała świetną grą taktyczna, szybkością oraz entuzjazmem. U Chorzowian znów szwankowało zrozumienie w linii ataku. Zbyt długie przetrzymywanie piłki oraz wyraźny brak ducha walki w zespole, spowodowały nieuchronną klęskę. Na tle słabych partnerów, wyróżniał się jedynie obrońca Dziwisch oraz środkowy pomocnik Fitza. I jeszcze tylko do bramkarza Broma nie można było mieć pretensji, przy stracie goli zupełnie nie zawinił. Worek z bramki otworzył precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego egzekwowanego z 16 metrów, Michalski, a na 2:0 podwyższył Pietz I. Gdy chwilę później Artner wykorzystał podanie Giemsy, zanosiło się jeszcze na spore emocje. Nic z tego, po zmianie stron dominacja Lipiniorzy była jeszcze wyraźniejsza i gdyby nie wspaniały Brom w bramce trudno przewidzieć, jakby to się skończyło. A tak zespół z Lipine powtórzył wynik Germanii, wygrywając również 4:1. Ich bezpośrednie starcie zapowiadało się więc ekscytująco.
TuS Lipine - SV 99 Bismarckhütte 4:1 (2:1). Zabrze*, widzów: 8,000. Sędzia: Bauersachs (Wałbrzych). Bramki: 1-0. Michalski ('?, rzut wolny), 2-0. Pietz I ('24), 2-1. Artner ('25), 3-1. Laska ('52), 4-1. Smolin ('85). W 49 minucie Pietz I nie wykorzystał rzutu karnego (Brom obronił).
TuS: Kubisch – Michalski, Kalus – Baway, Pietz II, Klossek – Rabanda, Pietz I, Smolin, Laska, Stephan.
SV 99: Brom – Olscha, Dziwisch – Dzielong, Fitza, Gorka – Schwitalla, Morys, Giemsa, Gaida, Artner.
Jeszcze przed meczem decydującym o tytule, obaj kandydaci poznali potencjalnego rywala w pierwszej rundzie Mistrzostw Niemiec. Drugie losowanie nie było już tak łaskawe dla naszych drużyn. Zwycięzca ligi trafił bowiem na czempiona, doskonałą jedenastkę Dresdener SC. Ale te zmartwienie odkładano chwilowo na bok. Najistotniejsze było właściwe przygotowanie się do ostatniej potyczki. Przygotował się również Okręgowy Związek Piłki Nożnej, by uniknąć kłopotów; remis punktowy i bramkowy przed decydującym meczem zmusił władze do postanowienia, że w przypadku remisu, zarządzony zostanie czas dodatkowy 2x15 minut, a gdy i on nie rozstrzygnie, spotkanie zostanie powtórzone.
Gospodarzem tego spotkania ponownie zostało Zabrze, mecz zaplanowano na 2 kwietnia o godz. 15.30. na widowni zasiadło rekordowe w sezonie 15,000 kibiców! Prasa podkreślała nie tylko świetną lokalizację stadionu, ale również doskonałą organizację, dzięki czemu gromadząca się już od godzin południowych widownia, sprawnie została wpuszczona na obiekt. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana, a fantastycznymi indywidualnymi popisami zachwycał widownię Sekulla. I to właśnie on otworzył wynik już w 17 minucie – przejął piłkę od Piontka, wymanewrował dwóch obrońców i zdobył prowadzenie dla Germanii. Lipine znowu postawiło na szybkość rozgrywania akcji i pasję w grze. Do przerwy Germania jeszcze dotrzymywała im kroku utrzymując nieznaczną przewagę, jedna już druga połowa ta absolutna dominacja Lipiniorzy. Całkowicie pogubiona linia ataku mistrza, w której zwłaszcza Piontek zawodził niedokładnością nie potrafiła przenieść gry na połowę przeciwnika. Świetną robotę wykonywali za to obaj pomocnicy, harujący na całym boisku, a także defensor Litinski i dokonujący cudów w bramce Ksoll. W zespole TuS szalał zwłaszcza środkowy lewy napastnik Laska, ale marnował okazję za okazją. Wprawdzie raz udało mu się pokonać Ksolla, ale sędzia dopatrzył się faulu na bramkarzu. Równie nieskuteczni byli jego partnerzy psując najbardziej niewiarygodne sytuacje. Przewaga Lipine była tak ogromna, że gol wydawał się tylko kwestią czasu; dość powiedzieć, że Germania nie potrafiła przejść linii środkowej! A jednak, minęło 90 minut, rozbrzmiał gwizdek końcowy, a po ich stronie pozostało zerowe konto. Dziennikarze nie mieli wątpliwości, sukces Germanii bardzo szczęśliwy i nie do końca zasłużony. Odważono się nawet na przypuszczenia, że gdyby jednak do dogrywki doszło, niechybnie zwycięzcą zostałaby drużyna z Lipin. Nic takiego jednak się nie stało i Germania Königshütte obroniła mistrzowski tytuł.
Germania Königshütte – TuS Lipine 1:0. Zabrze, widzów: 15,000. Sędzia: Meissner (Świdnica). Bramka: 1-0. Sekulla ('17).
Składów brak. W drużynie Germanii na pewno grali: Ksoll – Litinski, Piontek, Sekulla; wśród TuS Lipine pojawili się: Kubisch – Laska.

TabelaH

Teraz czekała ją gra z Dresdener Sport Club...

(c.d.n.)

* Wg publikacji Die Gauligen: Deutschland 1933/34 bis 1944/45, mecz został rozegrany jednak w Bytomiu.

sobota, 11 września 2010

Noworoczne spotkania przyniosły kilka spektakularnych wydarzeń. W Knurowie zbyt długo chyba świętujący TuS Schwientochlowitz dostaje baty 2:12! wbrew pozorom gra nie była jednostronna, a o wyniku zadecydowała fatalna postawa obrońców gości. Mecz jednak nie miał, co podkreślano w relacji, żadnego znaczenia w walce o najwyższe lokaty. Ciekawie było również w Katowicach, gdzie miejscowy 1.FC podejmował VR Gleiwitz, ale o tym w innym miejscu. Ostatni mecz grany 1 stycznia przyniósł pewne zwycięstwo SV 99 nad drużyna z Bytomia. Następnego dnia rozegrano atrakcyjny pojedynek lidera z wiceliderem. 3,000 kibiców zgromadzonych na Steinhoffpark przeżyło wielkie rozczarowanie. Fantastyczne zawody rozgrywa środkowy napastnik drużyny TuS Lipine, Smolin. Pierwszy gol pada z rzutu karnego po faulu właśnie na nim. Chwilę później Rother wyrównuje wykorzystując błąd obrońców gości, ale Smolin rozstrzyga właściwie losy spotkania jeszcze przed przerwą. Dwie jego bramki odbierają nadzieję zespołowi Preußen. Po zmianie stron kompletuje hat-tricka, a piąte trafienie dokłada prawy środkowy napastnik Laska. Za zawodnika meczu uznano Pietza I, który świetnie dyrygował poczynaniami ofensywnymi przyjezdnych. Prasa ogłosiła już odpadnięcie Zabrzan z walki o tytuł, odważne formułując tezę, że jedynie TuS Lipine i SV 99 Bismarckhütte między sobą rozstrzygną kto będzie reprezentował Górny Śląsk w rozgrywkach ogólnokrajowych.
Słowa te rzeczywiście zdawały się prorocze, gdy kolejnej niedzieli Preußen ponownie przegrywa u siebie, tym razem z 1.FC. Ale punkty traci także SV 99, znowu nie potrafiąc uporać się z Kolejowym SG Kattowitz. Szczęśliwy remis 3:3 faworyzowani goście zawdzięczali znakomitemu Bromowi w bramce, który zapobiegł pogromowi oraz wyśmienitej dyspozycji Giemsy, autora wszystkich bramek dla SV 99. A gdy inni gubili punkty, rewelacyjnie wciąż grała drużyna TuS Lipine. Rekordowe dla nich 8:0 w Bytomiu wymiernie to potwierdzało; gospodarzom animuszu wystarczyło do straconej pierwszej bramki, potem dominacja faworyta była niepodważalna. Co raz odważniej ogłaszano końcowy triumf w ligowej tabeli mannschaftu z Lipin.
Zanim jednak poznano następnne rozstrzygnięcia, swoje trzy grosze postanowił dodać Okręgowyy Związek Piłki Nożnej. Aż cztery spotkania zweryfikowano jako walkowery. Poza jednym, 1.FC Kattowitz-VR Gleiwitz (3:4), nie miały one jednak większego znaczenia, bo punkty przyznano zespołom, które i tak zwyciężyły. Dwa inne spotkania nakazano powtórzyć, w tym jedno istotne dla ligowej czołówki, mianowicie pojedynek WSG Knurow-SV 99 Bismarckhütte (4:1). W ten sposób otworzyła się przed jedenastką SV 99 okazja do odrobienia ważnych punktów do lidera. Ale wcześniej zaplanowano hit rozgrywek...
16 stycznia na stadionie w Chorzowie doszło do pojedynku lidera z wiceliderem. Goście mimo wszystko uważani byli za faworyta, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich wyjątkową skuteczność. Od poprzedniej potyczki obu drużyn niebiesko-czarni wygrali siedem kolejnych gier z imponującym bilansem bramkowym 36:8! Na meczu zjawiła się rekordowa liczba widzów, aż 8,000! Gospodarze nie zaniechali żadnego szczegółu – postarali się, by wszyscy urlopowicze wrócili właśnie na to spotkanie, stawiając zwłaszcza na obronę. TuS Lipine przeważało, ale nie potrafiło przedrzeć się przez wspaniałą trójkę odpowiedzialną za bronienie dostępu do własnej bramki: parą obrońców Niesberger-Hermann oraz grającego przed nimi środkowego pomocnika Andrzejewskiego. A gdy udawało się gościom zagrozić bezpośrednio bramce, fantastycznymi interwencjami popisywał się Brom. Najlepszą okazję zmarnował przed przerwą Smolin, przestrzelając w sytuacji sam na sam. SV 99 praktycznie nie potrafił zagrozić bramce Lipiniorzom, między innymi za sprawą cudownie kierującego grą obronną Pietza II. Jeden jedyny raz urwał się Morys, ale i on nie potrafił uderzyć celnie. Podział punktów wbrew pozorom był bardzo korzystny dla miejscowych, bowiem dla przyjezdnych było to przedostatnie spotkanie w sezonie:

TabelaC

Na pożegnanie rozgrywek zespół z Lipin czekało spotkanie z zadziwiającym ostatnio formą mistrzem z Könnigshütte. To, co jednak wydarzyło się 23 stycznia na stadionie TuS przerosło wyobraźnię całej zgromadzonej, ośmiotysięcznej widowni. Gospodarze całkowicie się pogubili, nie potrafili dostosować sposobu gry do trudnych warunków, stosowali bardzo ryzykowne krycie, a na domiar wszystkiego Kubisch prezentował bardzo kiepską formę na bramce. W efekcie klęska aż 0:5! Szczególnie nieudolna był pierwsza połowa, w której grająca długimi podaniami Germania całkowicie opanowała sytuację. Dwa gole Sekully oraz trafienie Pyttela właściwie załatwiały sprawę. Desperackie próby TuS Lipine po przerwie zaowocowały jedynie rzutem karny zmarnowanym przez Pietza I. Ten świetnie do tej pory grający zawodnik zawiódł na całej linii nie wykorzystując jeszcze kilku innych znakomitych okazji. Dzieła zniszczenia dokończyli, ponownie Sekulla, oraz lewoskrzydłowy Wostal II. Z takiej okazji chciał skorzystać SV 99 Bismarckhütte ale... nawet nie musiał! Zaległe spotkanie z WSG w Knurowie nie doszło do skutku z powodu gospodarzy, którzy najwidoczniej nie znaleźli motywacji do rozegrania swego ostatniego ligowego meczu. Dwa punkty oznaczały fantastyczną sytuację wyjściową dla Chorzowian, do mistrzostwa potrzebowali zaledwie 4 punktów; teraz to o nich pisano, jako faworytach...

TabelaD

Aż trzy drużyny zakończyły już sezon; poza wspomnianymi TuS Lipine oraz WSG Knurow, również Reichsbahn-SG. Co ciekawe szósta w tabeli Germania teoretycznie mogła jeszcze się zrównać punktami z dotychczasowym liderem! Perspektywy takiego finiszu były jednak niewielkie.
Mistrz jednak nie chciał dobrowolnie abdykować, szykując niewiarygodne wzmocnie tzw. Gastspielerami, ale i to pozostawię sobie do opisania innym razem.
Właściwie do rozegrania pozostały już tylko zaległe mecze. Lipiniorzom pozostało jedynie nerwowo oczekiwać. Kolejne spotkania rozegrano w ostatnie weekend stycznia. W Zabrzu doszło do małej niespodzianki. Nie liczący się już w walce o końcowy sukces zespół Preußen odebrał punkt SV 99 Bismarckhütte. Prawda jest jednak taka, że goście i za ten jeden powinni być bardzo wdzięczni. Przed pięciotysięczną widownią miejscowi zaprezentowali bardzo wysoką formę i skuteczność. Już do przerwy prowadzili dwoma bramki, a gdy tuż po zmianie stron Buchczyk swym drugim trafieniem podwyższył na 3:0 marzenia o mistrzostwie coraz bardziej oddalały się od jedenastki SV 99. Desperackie ataki i wyśmienita forma strzelecka Wollnego już cztery minuty później pozwoliły skorygować wynik, a wreszcie strzelić i gola kontaktowego. Sytuacja Preußen stała się nieciekawa, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach boisko opuści Buchczyk. Grając o jednego zawodnika mniej nie potrafili utrzymać prowadzenia, a swojego trzeciego gola wbił Wollny. Końcówka była bardzo dramatyczna, bo rozsierdzeni gospodarze, pomimo osłabienia, postanowili rozstrzygnąć losy meczu na swoją korzyść; jednak ich starania rozbijały się o konsekwentną obronę przyjezdnych. W drugim rozegranym spotkaniu mistrzowska Germania kontynuowała wspaniałą serię i pokonała bardzo defensywnie nastawioną drużynę 1.FC Kattowitz. Jedyną bramkę przy współudziale fatalnie piąstkującego dośrodkowanie Kulika bramkarza zespołu ze stolicy okręgu, strzelił Pyttel. Chwilę później ten sam zawodnik przestrzelił „jedenastkę”. W ten sposób Germania po raz pierwszy w sezonie wdrapała się na ligowe pudło:

TabelaE

Wtedy też w prasie pojawiły się debiutancko spekulacje, że przy wyjątkowym zbiegu okoliczności trzy drużyny mogą mieć na koniec sezonu jednakową ilość punktów.Szóstego lutego kolejna seria gier. Tym razem obyło się bez niespodzianek, no chyba, że za taką uznać porażkę VR Gleiwitz w Świętochłowicach, ale, że dzielnie broniąca się w Chorzowie drużyna SuSV Beuthen 09 jedynie uniknęła klęski w starciu z Germanią to poznaliśmy definitywnie obu spadkowiczów. Niespodzianki nie było, dwa ostatnie miejsca zajęły wlokące się przez cały sezon w ogonie TuS Schwientochlowitz oraz właśnie Bytomianie. Nie zawiódł również drugi zespół z Chorzowa. SV 99 rozgromiło 1.FC aż 5:1, i chociaż katowiczanie objęli prowadzenie za sprawą Chmielowskiego, znajdujący się w wyśmienitej formie Giemsa poprowadził swój zespół do zwycięstwa.
W tym momencie wszyscy żyli już zaplanowanym na 20 lutego meczem obu chorzowskich jedenastek. Ale tydzień wcześniej Germanię czekał kolejny zaległy mecz, tym razem z zawsze groźnym Preußen Hindenburg. I emocji nie brakowało! 3,000 widzów zgromadzonych na Redenkampfbahn przecierało oczy ze zdumienia obserwując zdeterminowaną i szybko grającą drużynę gości. Do przerwy wynik 0:0, a bohaterem bramkarz zabrzan Molatta. Gdy w 65 minucie Stolarczyk wreszcie przełamał opór gości egzekwując karnego, wydawało się, że Germania pewnie zwycięży, ale zaledwie 10 minut później lewy środkowy napastnik Buchczyk sensacyjnie wyrównał. Nerwówka trwała do samego końca. Na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego bodaj jedyne zawahanie Molatty, który minął się z piłką wrzucaną przez Kulika, bezwzględnie wykorzystał doskonałym uderzeniem głową Pyttel. O wszystkim miał zatem rozstrzygnąć mecz pomiędzy SV 99 a Germanią!

TabelaF

Co niezwykłe, Okręgowy Związek Piłki Nożnej nie wiedział, jaką podjąć decyzję przy ewentualnym równym bilansie punktowym, prosząc o potwierdzenie swych ustaleń Piłkarski Związek Rzeszy Niemieckiej!
Decydujący o losach mistrzostwa mecz rozpoczął się 20 lutego o godzinie 14.00. Na stadionie SV 99 zjawiło się aż 12,000 widzów. Obie drużyny mocno się zbroiły, u gospodarzy zatwierdzono do gry między innymi Wodarza i Andrzejewskego! Zabrakło za to Dieslera. Po stronie Germanii straty były znacznie poważniejsze. Wystąpić nie mógł Stolarczyk oraz świetny lewy środkowy napastnik Pyttel. SV 99, któremu do tytułu potrzebny był remis, nastawił się na uważną grę obronną, Germania z kolei potrzebująca wygranej, biła głową w mur nie potrafiąc poradzić sobie ze szczelną defensywą świetnie kierowaną przez bramkarza Broma. Ale w 43 minucie Dziwisch zagrywa piłkę ręką we własnym polu karnym, goście wreszcie się doczekali. Rzut karny pewnie wykonał Piontek i w tym momencie trzy drużyny miały po 24 pkt! W drugiej połowie w naturalny sposób to SV 99 przejął inicjatywę, jednak lepsza technika zawodników mistrza dość mocno dawała się we znaki. Dwa znakomite uderzenia z rzutów wolnych Niesbergera fantastycznie obronił Ksoll. W 63 minucie piękna trójkowa akcja Sekulla-Piontek-Kulik i niepilnowany lewy środkowy napastnik Barainski po raz drugi pokonał Broma, 0:2! Od tego momentu gospodarze rzucają wszystkie siły do ataku spychając Germanię do, momentami, rozpaczliwej obrony. Na 10 minut przed końcem po rzucie rożnym główka Gaidy trafia do siatki gości. Ostatnie minut były niezwykle emocjonujące, bo SV 99 świadome, że remis gwarantuje im mistrzostwo jeszcze mocniej zaatakowało. Jednak Germania przetrwała chwile grozy i niepewności wywożąc upragnione zwycięstwo z boiska rywala. Jak informowała prasa „Tysiące zwolenników Germanii szturmowało po końcowym gwizdku boisko, by pogratulować sukcesu swej drużynie”. Siódmym zwycięstwem z rzędu mistrz ostatecznie skomplikował ligową czołówkę. Końcowa tabela sezonu 1943/44 wyglądała bowiem następująco:

TabelaG

Mistrzem została więc drużyna...

(c.d.n.)

piątek, 10 września 2010

Opowieść rozpocznę 31 października 1943 roku. Minął właśnie dziewiąty weekend rozgrywek górnośląskiej Gauligii, czyli półmetek, moment w sam raz na pierwsze podsumowania i przewidywania. Na pierwszych dwóch miejscach ogromne niespodzianki – liderem był Preußen Hindenburg, klub niezwykle zasłużony dla niemieckiej piłki w naszym regionie, ale jednak odnoszący sukcesy dość dawno; akurat sezon 1943/44 był jego powrotem po jednorocznej banicji w klasie niższej. Drugie miejsce zajmowała drużyna WSG Knurow, jedna z niespodzianek ligi, najskuteczniejsza wówczas drużyna w stawce, która przez sześć kolejnych gier nie zaznała porażki, ba, wygrała w tym czasie pięciokrotnie! Tuż za nimi plasował się SV 99 Bismarckhütte z zaledwie trzema punktami* straty do lidera; zaledwie, bo niepokonana do tej pory drużyna SV 99 miała aż o 3 mecze mniej od wyprzedzających ją drużyn!
Był to dość znaczący feler tamtych rozgrywek. Mecze, chociaż w zdecydowanej większości planowano gry weekendowe dla wszystkich zespołów, dość często bywały odwoływane. Niestety, brak informacji o powodach ich odkładania; o ile w późniejszym okresie wytłumaczeniem była zapewne pogoda, to w pierwszej połowie sezonu całkowite rozregulowanie ligowej tabeli i jej złudność nie znajduje logicznego usprawiedliwienia.
Każdy kolejny tydzień przynosił niespodziewane i mocno wpływające na tabele rozstrzygnięcia. Bardzo interesująca była kolejka z 14 listopada. W meczu na szczycie WSG Knurow rozniósł na własnym boisku dotychczasowego lidera z Hindenburga aż 4:0! Prasa pisze o niespodziewanym sukcesie gospodarzy. Niespodziewanym i dość szczęśliwym. Mecz ustawiła zdobyta już na początku spotkania bramka przez Bittnera. Preußen natychmiast rzuciło się do odrabiania strat, ale to Knurow strzelił drugiego gola za sprawą prawoskrzydłowego Bomby. Goście wciąż nacierali, ale nie potrafili poradzić sobie z dobrze grającą defensywą miejscowych, a w 60 minucie całkowicie zeszło z nich powietrze. Ochotę do gry odebrała im trzecia bramka autorstwa środkowego napastnika, Schlägera. Dzieła zniszczenia dokończył ten, który zaczął, czyli Bittner. WSG Knurow wskoczył wprawdzie na pierwsze miejsce, ale miał jednak jedno spotkanie rozegrane więcej niż beniaminek z Hindenburga. Ciekawie było również w Lipinach, gdzie miejscowy TuS, starający się doskoczyć punktowo do czołówki mierzył się z trzecim SV Bismarckhütte. Mecz ogólnie zawiódł, zwłaszcza poziom techniczny ofensywnych gracz pozostawiał wiele do życzenia, ale emocji nie brakowało. Po zmarnowaniu dwóch wyśmienitych okazji przez gości, TuS Lipine objął prowadzenie po uderzeniu Pietza. Po dziesięciu minutach drugiej połowy padło wyrównanie, a w samej końcówce znakomitą sytuację zmarnował Smolin z miejscowej drużyny i mecz zakończył się podziałem punktów. SV 99 pozostało na trzecim miejscu, ale mając zaledwie punkt straty do rewelacji z Knurowa i trzy mecze mniej wydawał się faworytem. TuS Lipine pozostało na czwartym miejscu z aż pięcioma punktami straty do lidera i dwoma nierozegranymi spotkaniami. Na uwagę zasługiwała również dramatyczna sytuacja obrońcy tytułu. Po niespodziewanej porażce z Vorwärt Rasensport Gleiwitz, Germania Königshütte spadła na przedostatnie miejsce, czyli pierwsze spadkowe.
Nie sposób pominąć rozstrzygnięć z następnego tygodnia. Bijący się dzielnie WSG Knurow doznał upokarzającej klęski na własnym stadionie z TuS Lipine, w czym największa zasługa braci Stephanów oraz Botassona. Wygrał Preußen wracając na fotel lidera; sensacyjnej porażki, bo pierwszej w sezonie, doznał SV 99 ulegając przed własną publicznością drugiemu z beniaminków, Reichsbahn Kattowitz. Zwycięstwo gości było jak najbardziej zasłużone, choć i miejscowi mieli sposobność ku temu, by przechylić wynik na swoją korzyść, marnując m.in. rzut karny jeszcze przy stanie 1:1. Czołówkę tworzyły zatem drużyny Preußen Hindenburg (11 meczy, 15 punktów), WSG Knurow (12 m, 14 pkt), SV Bismarckhütte (9 m, 13 pkt) oraz TuS Lipine (10 m, 11 pkt).
W najtrudniejszej sytuacji znajdowała się drużyna knurowska, mając najwięcej gier nie mogła sobie pozwalać na kolejne wpadki. Tymczasem w następnej kolejce poniosła już drugą porażkę z rzędu!
Pierwsza runda gier przewidzianych na grudzień stanowiła dla niej mecz prawdy z ówczesnym wiceliderem. Pojedynek WSG Knurow-SV 99 Bismarckhütte miał dramatyczny przebieg. Już w dziesiątej minucie bramkarz miejscowych doznał kontuzji i musiał zejść z boiska. Przepisy niepozwalały wówczas na wprowadzenie gracza rezerwowego, między słupkami musiał więc stanąć zawodnik z pola, a sama drużyna pozostałe 80 minut musiała radzić sobie w 10! jakby mało było pecha gospodarzy, chwilę później sami wbijają sobie gola – 0:1 dla SV 99 i wydawało się, że jest już po meczu. Niespodziewanie jednak WSG wykazał się niezwykłym charakterem. Jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie, a w drugiej połowie, sporadycznie kontrując silnie nacierających gości, strzelają jeszcze dwie bramki i sensacyjnie gromią faworyta aż 4:1! W tabeli zrobiło się ciasno i ciekawie, bo przegrał również lider, a TuS Lipine kontynuowało wspaniałą serię wygrywając po raz trzeci z kolei i po raz trzeci w stosunku 5:1:

TabelaA

W rozegranej tuż przed świętami następnej serii gier miało dojść do ekscytującej batalii lidera z wciąż znajdującym się w bardzo dobrej sytuacji (ilość gier!) zespołem SV 99. Mecz jednak się nie odbył z czego skwapliwie skorzystali Lipiniorze i po efektownym 4:2 nad postrachem faworytów, Reichsbahn Kattowitz, wskoczyli na pierwsze miejsce. Ostatecznie z walki o mistrzostwo odpadła drużyna WSG Knurow, mając już rozegranych 15 meczy i punkt straty do najwyższego miejsca, gdy rywalom pozostawało znacznie więcej spotkań przed sobą; to nie pozostawiało złudzeń. Ostatnia kolejka, świąteczna (grano 25 i 26 grudnia!), znowu dała, co nieco do myślenia. Pechowcy z Hindenburga ponownie nie rozegrali swojego meczu, tym razem z mistrzowską Germanią; z kolei SV 99 poniósł kolejną niespodziewaną porażkę, tym razem z Vorwärt Rasensport Gleiwitz 1:2, nie wykorzystując w drugiej połowie aż dwóch rzutów karnych! Na pozycji lidera umocnił się TuS Lipine. Kolejne wysokie i odniesione w dobrym stylu zwycięstwo (4:1 z TuS Schwientochlowitz) coraz mocniej wskazywało na tę drużynę, jako faworyta całych rozgrywek. Na koniec roku 1943 tabele prezentowała się następująco:

TabelaB

 

(c.d.n.)

* Za zwycięstwo przyznawano dwa punkty.