Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Kategorie: Wszystkie | Górny Śląsk
RSS
czwartek, 29 marca 2012

Im bliżej końca rozgrywek tym bardziej wre; rozgrywki, kraj, to nie ma znaczenia, wszędzie jest podobnie. Spekulacje, domniemania, plotki, nadzieje, sploty zdarzeń, przypadki i nie przypadki, troski, radości… wszystko plącze się, krzyżuje w oczekiwaniu na nowy sezon.

W Chorzowie klimat podzwrotnikowy, gorąco, ale i przyjemnie się robi. Faktycznie, Ruch obok Korony Kielce to w tej chwili najpoważniejszy kandydat do tytułu mistrzowskiego. Jeśli zapowiedzi wzmocnienia kręgosłupa finansowego staną się ciałem może powstać na Cichej coś naprawdę fajnego. Nazwijmy to górnolotnie – Raj.

Zupełnie inaczej sprawy mają się w sąsiednich Katowicach. To niewiarygodne, że GieKSa rokrocznie miast bić się o powrót do elity przeżywa jakieś zaskakujące spadki formy u wszystkich, na których liczono. Ale oferta piłkarskich zdolności to akurat najmniejszy problem na Bukowej. Atmosfera się zagęszcza. Szantaż, nieodpowiedzialność, infantylność? Jak zwał, tak zwał, w każdym razie zachowanie właścicieli nie napawa optymizmem, a perspektywa relegacji o kilka klas z fikcji, omamów, zaczyna niebezpiecznie przybierać kształtów realnych. A wydawało mi się, że pewne marki nie może dotknąć taki los… I to jest Piekło.

Tekst, w którym podjąłem te wątki w swej najbardziej pulchnej części poświęcony był zupełnie innemu wątkowi. „Wszystko przemija, wszystko powraca, wiecznie toczy się koło bytu”, prawił Nietzsche; i tak, coś w tym jest. Dante, Loddar, Monachium i rzut karny. Niemal, jak w „Boskiej komedii”, dlatego ten fragment nazwałem „Czyśćcem”J

Poprzedni weekend futbolowy w Europie zdominowały derby praskich „S”. Już 116 lat trwa batalia, zażarta i bezgranicznie poważna rywalizacja o miano największej potęgi u naszych południowych sąsiadów. Paradoksalnie przeżywająca kryzys Slavia narobiła kłopotów pretendującej do mistrzowskiego tytuł Sparcie. Przez chwilę na fotel lidera wskoczył nawet Slogan Liberec – tu również żywot może dokonać powrotu do przeszłości.

Ciekawą „cieszynkę” przygotował na to spotkanie bohater „Zszywanych” Martin Latka – na takie coś nie wpadł ani Rocki, ani Jezierski…

Opisując inne zdarzenia, polecam przygodę Tomáša Skuhravego, ostre wypowiedzi trenerów (szczególnie Petr Rada uderzył w brać futbolistów), wreszcie niewiarygodne błędy sędziego Královca.

Aha, Hope Solo chciała grać z chłopakami, ale FIFA jej nie pozwoliła…

środa, 21 marca 2012

Dwie ostatnie części o niezwykłej personie, Petrze Uličným.

Zapraszam gorąco, poznajcie jakie znacznie ma fart, zwykłe szczęście, fuks w pracy trenerskiej. Nie raz i nie dwa ratowali mu zadek piłkarze...

Zamiast podsumowania prezentuję kilka rekordów, którymi może szczycić się popularny "John". Zaryzykowałem również i ustaliłem jedenastkę najlepszych piłkarzy, których prowadził w swojej trenerskiej karierze. Wybór nie był łatwy; problemem jest chociażby wybranie potencjalnych kandydatów. Usuwałem nazwisko za nazwiskiem, a i tak pozostało 42 chętnych;)

Moja propozycja prezentuje się na wksroś ofensywnie i atrakcyjnie, wyniki 7:5 mogłyby stanowić normę:)

Vaniak – Pospĕch, Šilhavý, Jankulovski - Sionko, Dostálek, Galásek, Maroši - Pacanda, Wagner, Heinz

Naturalnie, wspomniałem również o prolongacie współpracy Ruchu Chorzów z Waldemarem Fornalikiem, Panem Trenerem par excellence, co najmniej tak samo istotna to nowina, jak dzisiejsze zawarcie umowy z firmą Węglokoks. Czyżby po wielu, wielu latach, nastały lepsze czasy dla "Niebieskich"? Czy może jednak marzenia zabierze do Wrocławia Pan "S" lub do Gdańska Pan "T"?

Kto oglądał wczoraj emocjonujący, chociaż nie stojący na godnym poziomie, mecz półfinałowy DFB-Pokal pomiędzy SpVgg Greuther Fürth a klubem z Dortumndu, świadkiem był zaskakującej zmiany w bramce gospodarzy. Tuż przed spodziewanymi rozstrzygającymi rzutami karnymi Jasmin Fejzić zastąpił bardzo dobrze spisującego się w Maxa Grüna. Miał zostać bohaterem, został pechowcem meczu, może i sezonu. Zaledwie kilkadziesiąt sekund; piłka uderzona przez Gündoğan trafia w słupek, następnie w wielkie cielsko Bośniaka i wpadła do bramki... Kuriozum, zważywszy na okoliczności.

A dzisiaj jak będzie? Hat-trick Borussii Mönchengladbach?:)

czwartek, 15 marca 2012

Wrzuciłem nowy tekst o Petrze Uličným, to jednak fascynująca postać...

Trzykrotnie w ciągu tygodnia poprosiłem do Hotelu Diana dziewczyny z Šumperka. Ich zadaniem był aerobik do muzyki oraz powerjoga. Były to fajne, rozluźniające i wzmacniające ćwiczenia, piłkarzom całkiem się to podobało. No i my trenerzy też z tego coś mieliśmy, mogliśmy sobie popatrzeć na śliczne, młode dziewczyny.

A najzabawniejsze jest to, że „dziadziuś”, jak pieszczotliwie zwą go w czeskiej prasie, osiąga rewelacyjne wyniki. Puknięcie mistrza i to w Pilznie aż 4:0 robi wrażenie, co nie?

Pokażcie mi drugiego trenera, który prowadzi w przerwie meczy konsultację taktyczne z klozetu!!!

„Ej, dzwonię z kibla, jak oceniasz grę z trybuny? Co sądzisz o grze tego, czy tamtego piłkarza? Myślisz, że z kolei tego powinienem zdjąć z boiska?” Ale zanim zdążyłem mu cokolwiek odpowiedzieć i tak przerwał połączenie, bo musiał wracać do drużyny…, wspomina Tomaš.

Cały tekst możecie przeczytać TUTAJ.

 

Jest również krótka notka o zmarłym „Timo” Konietzka, ale o tym smutnym zdarzeniu właściwie wszyscy miłośnicy Bundesligi wiedzą...

 

PS Znalazłem zdjęcie reprezentacji Francji z 1939 roku, w której składzie występował czarnoskóry pomocnik. To całkiem ciekawy wątek, bo dość powszechnie przyjęło się rzucać nazwiskami Jeana Tigany, czy Viva Andersona, a historia okazuje się znacznie, znacznie odleglejsza...

wtorek, 13 marca 2012

Przerzut. Zwykły parszywy przerzutJ

Od jakiegoś czasu aktywność na tym blogu jest dokładnie taka sama, jak Mateusza Klicha na boiskach Bundesligi – żadna! Nie zmienia to faktu, że przecież gdzieś tam jednak się udzielam. Dokładnie W TYM MIEJSCU.

Akurat zacząłem publikować baaardzo obszerny materiał o niezwykle barwnej osobowości fachu trenerskiego, Petře Uličným. Naprawdę polecam; polecam nie dla autora tekstu, ale podmiotu. Tekst obejmuje kilka części. Wrzuciłem już wstęp, prezentujący statystyki rekordzisty ligi czeskiej (już nieaktualne po sobotnim sensacyjnym triumfie w Pilźnie nad mistrzowską Viktorią gromkim 4:0), w części pierwszej uderzyłem nieco w ton sentymentalny, bo jak przystało na człeka przed emeryturą, „John” coraz bardziej ckliwym się staje. Wreszcie najświeższy materiał to wyliczanka (z całą pewnością nie kompletna) jego wybryków, a kary finansowe były mu codziennością; niektóre jednak były konsekwencją tak nieprawdopodobnych ekscesów, że muszkieterzy z Zabrza wcale nie imponują… Na wypuszczenie w „wirtual” czekają jeszcze trzy kolejne części.

Miłej lektury.

 

Pogranicza będą żyły dalej; coś tam wartościowego kiedyś naskrobałem, szkoda byłoby kasować, myślę. Jakieś statystyczne kalambury chyba łatwiej będzie tutaj dodawać; postaram się również linkować te, co smaczniejsze kawałki w nowego sieciomiejsca.