Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Metamfetamina



I'm on a roll
Mam trzydziestkę na karku i jestem w świetniej formie; jeszcze moment i wskrzeszę marzenia, te najznakomitsze, te które mnie niosą; nogi również mnie niosą, same; a ja biegam, tańczę, kopię i gryzę. Jestem zły do szpiku kości! Jestem najlepszy!

No self control
Kontroluję kiedy się nie kontrolować, za to ty bratku nie masz tu czego szukać. Běž do prdele! Jeśli spróbujesz tędy przejść setnie się zdziwisz. Wali mnie kolor twoje skóry, narodowość i wyznanie. Spójrz mi w oczy, co widzisz, bratku, he?  Jestem zły do szpiku kości! Jestem najlepszy!

I'm blowing off steam with
Methamphetamine
A teraz mam zamiar zwariować, całkiem odlecieć, ubywać i roznieść wszystko, wszystko, a głównie siebie! A U T O D E S T R U K C J A ! ! ! Bo na imię mi C10H15N . Jestem zły do szpiku kości! Jestem najlepszy! Najlepszy! Najlepszy! Ja!

Niewiele napisano o tem po naszej stronie Olzy. Po meczu Ligi Mistrzów w Borysowie, okazało się, że jeden z graczy Mistrza Czech przeholował, co nieco z niedozwolonymi środkami. Szok. Nikt właściwie nie posądzałby akurat Davida Bystroňa, nie jego. Twardziel, obrońca starej daty, który kopać piłkę za bardzo nie potrafi, co najwyżej rywala. Ale być twardym, nieustępliwym, silnym – to wystarczające argumenty, żeby atakujący, kimkolwiek by nie był, próbował nacierać z szacunkiem, bo się może skończyć źle...

Dwukrotny mistrz: mistrz z Ostrawą, mistrz z Pilznem. Zagraniczne wojaże ograniczyły się w jego przypadku zaledwie do podróży do Sofii, a i tam króciutki pobyt miał swój smak, i nie chodzi mi bynajmniej o Cabernet; to zapewne również, ale przede wszystkim wywalczył tytuł czempiona w Bułgarii.

Tymczasem gość, który rozegrał w czeskiej lidze bez jednego 250 spotkań może przejść do historii, jako nr 10. Przed nim byli Kovačík, Poštulka, Prokop, bracia Prokop i Jaroslav Veltruskcy, Havlíček, Kouba Drobný i Zapalač. Po tej ekwilibrystyce z własnym organizmem, piłkarskimi federacjami, agencjami prasowymi i własną głupotą właściwie żaden z nich nie wrócił już do prawdziwego grania, wiecie, takiego absolutnie topowego, jak na ich możliwości. I nie ważne, czy Bystroň chciał się zabawić na dysce, miał problemy seksualne, czy naiwnie sądził, że pomoże mu to w grze. Zrobił z siebie frajera. Przegrał...

środa, 01 lutego 2012, marll80

Polecane wpisy