Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Co by było, gdyby...

Bundesliga

Gambrinus Liga

T-Mobile Ekstraklasa

Tak prezentowałyby się ligowe tabele pierwszych lig*, którymi zajmuję się na tym blogu, gdyby w futbolu obowiązywały jedne z licznych przecież propozycji naliczania punktów. Oto w połowie 1944 roku w Niemczech eksperymentowano z regułą doceniania postawy drużyn w meczach wyjazdowych. Za zwycięstwo poza własnym stadionem proponowano trzy punkty. Dwa miały być przyznawane za wygraną u siebie oraz remis w grze wyjazdowej; wreszcie nierozstrzygnięty wynik przed własną publiczności to jedno oczko w ligowej tabeli; porażki, jak świat światem, choć i tu zdarzały się wyjątki (vide -1 pkt za klęskę trzema lub więcej bramkami w latach '80 w Polsce), nie miały być premiowane w jakikolwiek sposób.

Co ciekawe właśnie w Bundeslidze takie zasady wprowadziłyby największe zamieszanie. Kilka klubów zanotowałoby wyraźny skok w górę, zwłaszcza imponujący w przypadku Bayeru Leverkusen (pudło!), Mainz oraz K'lautern (w każdym z tych przypadków aż o trzy miejsca), ale i parę spektakularnych obsuw w dół, najbardziej bolesnej zwłaszcza dla legendarnej drużyn 1.FC Nürnberg. Zauważyć warto również, że wszystko stało się jakby bardziej gęste; różnice punktowe w czołówce i w strefie zagrożonej mają znamiona delikatnienia.

Dwie pozostałe ligi charakteryzują jedynie retusze; ok, w Polsce Wisła miałaby z tego systemu wiele korzyści, podobnie ŁKS, ale ogólnie nie wiele się dzieje; jeszcze mniej u naszych południowych sąsiadów, gdzie zaledwie cztery drużyny dotknięte są ruchem w górę lub w dół. Ale już różnice w dorobku poszczególnych zespołów, co nieco wyprawiają. Taka Viktoria, ta z Žižkova miałaby już tylko iluzoryczne szanse na uratowanie ligowego bytu, od miejsca trzeciego do dziewiątego różnice uległyby zmniejszeniu, a już rywalizacja Sparty z Libercem nabrałaby tak istotnej krwistości.

U nas oberwałoby się „Niebieskim”, ale jeszcze znaczniej drużynie Pana Wojciechowskiego. Cieszono by się w Kielcach i Krakowie. W Grodzie Kraka podwójnie, bo nie tylko „Biała Gwiazda” wskoczyła na pozycję trzecią, ale i Cracovia, pozornie w tak samo gównianej sytuacji, tak naprawdę byłaby o jedną wygraną od miejsca jedenastego! W Lubinie trwoga, a miejsca tam, gdzie niebezpiecznie starczyłoby dla pięciu drużyn. U góry ciekawie, Widzew miałby spore szanse na puchary, no i najważniejsze – Legia już teraz byłaby nad Śląskiem...

 

* Mam gdzieś nowomowę związkową; pierwsza liga w Polsce to pierwsza liga, nie jakaś druga, czy inna jeszcze.

** Dwie uwagi odnośnie prezentowanych tabel: w lidze czeskiej drużynie Sigmy odjęto 9 punktów za sprawę korupcyjną; w Bundeslidze do rozegrania pozostało spotkanie 1.FC Köln – FSV Mainz, odwołane w pierwotnym terminie z powodu próby samobójczej arbitra mającego prowadzić te zawody. Mecz ponownie odbędzie się w najbliższą środę.

*** Przepraszam wszystkich kibiców Lecha i Polonii Warszawa. Teraz dopiero to zauważyłem. Mój edytor tekstu automatycznie zamienia nazwy Lech Poznań na Amica i Polonii Warszawa na Groclin. Wybaczcie...

czwartek, 08 grudnia 2011, marll80

Polecane wpisy