Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Paragon

Dziwny to był mecz. Przez dwie trzecie toczony na równych warunkach, z tą drobną uwagą, że większość przebitek, pojedynków indywidualnych i starć wygrywał Górnik, że z chaosu, zamieszania, ciągu nieporozumień i nieporządku zwyciężał Górnik, tylko troszeczkę, w sam raz by narobić nieco stracha, ale jednak. To, co działo się od 60 minuty całkiem mnie zdumiało – dawno nie widziałem tak szalonej odmiany. Niby to Ruch zaczął grać kombinacyjnie, z pierwszej piłki, żwawiej biegając, rozciągając grę, z domieszką polotu i pewności siebie, ale czy to aby nie Górnik zaintonował marsza żałobnego na własne życzenie?

Imponująco prezentuje się statystyka Chorzowian, którzy oddali aż 22 strzały! Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w pierwszej odsłonie było ich zaledwie pięć, to wychodzi nie mniej ni więcej, tylko jedna latara w stronę Skorupskiego co 2,5 minuty. I nie ma też co udawać, że okazje Górnika z tej zwycięskiej połowy przypominały choć trochę sytuacje, które miał Piech, Abbott, czy Jankowski… Paradoksalnie to 1-2 jest wyjątkowo szczęśliwym i honorowym rozstrzygnięciem dla gospodarzy.

Czasami mam wrażenie, że gdyby bracia Fornalikowie wygrali jakąś pokaźną sumkę na loterii* i postanowili zainwestować w kapitału ludzki własnej drużyny, to przy udanych transferach stopera, bocznego obrońcy i rozgrywającego ulepiliby zespół walczący o Mistrzostwo Polski. Szacunek dla ich pracy.

Co do Górnika, to za cały komentarz do ich gry, obecnej postawy i duchowych oraz mentalnych siniaków niech posłuży paragon po dzisiejszych zakupach trenera „trójkolorowych”…

Paragon

* Trenerzy Fornalikowie nie byli na zakupach, nie stać ich, nie wygrali na loterii, a tylko w taki sposób (chyba) klub mógłby znaleźć jakiekolwiek fundusze transferowe…

sobota, 22 października 2011, marll80

Polecane wpisy