Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Leż! Leż, k…a!!!

Mentalność, charakterystyczny sposób myślenia i odnoszenia się do rzeczywistości, wynik przyjęcia określonych zasad i wartości, które wyznaczają sposób zachowania jednostki lub grupy społecznej.

(źródło: http://portalwiedzy.onet.pl/88388,,,,mentalnosc,haslo.html)

 

Niezmiernie, szalenie wk…, tzn. denerwuje mnie mentalność polskich piłkarzy. Już chciałem cmokać z zachwytu nad grą Ruchu Chorzów, który w trudnym meczu z trudnym rywalem tak pięknie pokazał się, zdominował przeciwnika, przykręcił śrubę, a jednak, nawet w takim meczu musiało wyleźć to ligowe monstrum, które nie pozwala dobrym piłkarzom stać się bardzo dobrymi, a drużynom, zostać liderami. Brak mentalności zwycięzcy. Paradoks, wiem. Pukacie się w głowę, jak można po deklasacji napisać o braku takiego elementu, więc powtórzę, a jednak…

Jest 3-0, Widzew gra w „10”, Ruch atakuje, wszystko dobrze się układa, aż do gola Grzelczaka. Od tego momentu, zauważyliście?, piłkarze najchętniej włożyliby ręce do kieszeni, gdyby spodenki piłkarskie posiadały kieszenie. Żadnego zaangażowania, determinacji, większość umawia się na wieczorne „balety” lub obojętnie macha na wszystko ręką; pozostali, którzy chcieliby jeszcze pograć, są w mniejszości. Najbardziej wymowna była scenka gdzieś w ostatnich dziesięciu minutach meczu. Bramkarz Peskovič wyłapuje jakieś niegroźne dośrodkowanie, pada na murawę, a po stadionie niesie się donośna dobra rada dla niego, Leż! Leż, k…a!!! Ludzie! Kilka minut do końca, wynik bezpieczny, mecz u siebie, rywal osłabiony, zamiast powalczyć o kolejne gole, to gramy na czas? Jezu, jak ci zawodnicy maja oduczyć się symulki, jeśli nawet w takim momencie mają ściemniać?

A teraz sytuacja analogiczna. Monachium, ale nie o Bayernie to będzie. Do Bawarii zjeżdża ciągnące się w ogonie ligowej stawki Dynamo Drezno. Punktów potrzebują, jak powietrza. Jest, udaje się do przerwy wbić dwa gole. Uff, to teraz zamykamy się na własnej połowie i gramy na utrzymanie wyniku, jak nam pokazał dzień wcześniej Ruch Chorzów. Otóż nie… Po przerwie atakują dalej, przeciwnik traci jednego zawodnika, strzelają gola numer 3, atakują dalej, strzelają gola numer 4, atakują dalej, tracą gola numer jeden, atakują dalej, tracą gola numer dwa, atakują dalej.

Po zobaczeniu tych dwóch spotkań, na mecz Dynama poszedłbym bez zastanowienia; nad wyborem meczu „Niebieskich” musiałbym podumać w samotności…

wtorek, 04 października 2011, marll80

Polecane wpisy