Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Ku przestrodze

Dzisiaj dojdzie do jednego z bardziej kuriozalnych meczy piłkarskich w historii, jakie tylko przychodzą mi do głowy. Dukla Praga zagra z Duklą Praga, a właściwie to Dukla Dejvice z 1.FC Přibram, chyba że Fotbal Jakubčovice z Duklą Praga, albo przynajmniej z 1.FC Přibram…

Pewnie każdy z Was kojarzy nazwę Dukla Praha, przynajmniej powinien; jeśli nie znacie, oznaczałoby to, że właściwie to nie interesujecie się piłką;) Legendarny czeski klub, klub branżowy, jak wszystkie lub niemal wszystkie za komuny i jak niemal każdy klub wojskowy był uprzywilejowany. Dzięki temu całkowicie zdominował ligę w Czechosłowacji. Koniec lat ’50-tych i cała następna dekada to pasmo sukcesów. Z tego okresu szczególnie powinni pamiętać Duklę kibice Górnika Zabrze i Legii Warszawa. Górnika, bo Dukla stawała dwukrotnie na drodze Zabrzan i dwukrotnie, w dramatycznych okolicznościach zresztą, wychodziła z tych konfrontacji zwycięsko; legioniści, poza tożsamością wojskową powinni kojarzyć z kolei szkoleniowca, który odnosił z Duklą takie sukcesy, Jaroslava Vojevodę. Przez ładnych parę lat zajmował się również CWKS’em…

Potem szło trochę gorzej, chude lata, ale przełom lat ’70 i ’80 nawiązał do triumfalnych lat minionych.

Łącznie bilans zwycięstw jest imponujący – 11 tytułów mistrzowskich, 9 triumfów w Pucharze Czechosłowacji, półfinał Pucharu Europy Mistrzów Krajowych i półfinał Pucharu Zdobywców Pucharów…

Dzisiaj te sukcesy próbują sobie zapisać w kartach historii dwa kluby. Paradoks. Ale jak już część z Was wie, w Czechach to żaden paradoks. Wystarczy przypomnieć sobie, jakie kłopoty ma Bohemians 1905 Praha, by udowodnić, że jest Bohemką właśnie. Wiadomo, w obu przypadkach decydujące starcie między klubem a rzeczywistością odbywa się w latach ’90; nie trzeba też specjalnie tłumaczyć, że po linii prostej prowadzi do kont bankowych.

Początek nowej ery, realizowanie marzenia o suwerennych państwach, upadek systemu komunistycznego oznaczał dla Dukli wyrok. Nikt, absolutnie nikt nie miał ochoty sponsorować klubu z taką przeszłością. Klubu jednoznacznie kojarzonego z reżimową władzą. Klubu powiązanego z armią. Klub podkradający innym zawodników. Wszyscy mieli jej dość, wręcz nienawidzili!

O ile jeszcze dwa, trzy lata udało się jakoś pociągnąć ten wózek, ba!, nawet zagrać w europejskich pucharach (wyrównane boje z odwiecznym rywalem, Dynamem Kijów), to jednak z każdym kolejnym sezonem bliżej im do dna tabeli. Jeszcze w 1993 szczęśliwie ratuję skórę dzięki lepszemu stosunkowi bramek zdobytych do straconych niż „Kangury”, rywal zza między*. Pierwszy rok w wolnej Republice Czeskiej to zarazem pierwszy w historii spadek. Spadek w kompromitującym stylu. Drużyna w 30 meczach odnosi jedno jedyne zwycięstwo, w XXIII kolejce (sic!) zwycięża sensacyjnie na wyjeździe z Hradcem Králové. Wcześniej doznają upokarzającej klęski w derbach Pragi ulegając Viktorii Žižkov aż 0-7, i w ogóle gdyby nie mecze derbowe frekwencja na Julisce byłaby żałosna. Rekord padł paradoksalnie po wspomnianym, jedynym zwycięstwie – na spotkanie z Sigmą wybrało się zaledwie 459 osób…

Klub był w tak trudnej sytuacji finansowej, że nie wznowił rozgrywek w drugiej lidze, lecz od razu trafił o szczebel niżej. Po dwóch nieudanych próbach awansu postanowiono w klubie zrobić coś, czego zapewne żałują do dzisiaj – fuzja. Jak wiadomo, nie ma niczego gorszego w piłce niż łapanie się innego klubu, by zrobić awans, by zakłamać otoczenie, zaprzedać tradycję. Taki właśnie plan miał Bohumír Ďuričko, biznesmen z przeszłością agenturalną, który w 1995 roku kupił klub Dukla Praha, a dwa lata później sprzedał ją. I tu pojawia się miejsce dla 1.FC Přibram, klubu wówczas drugoligowego, który miał się stać lokomotywą, a został koniem trojańskim. Ciągłe zmiany nazwy i ostatecznie rezygnacja z jakichkolwiek odniesień do nazwy legendarnej Dukli, ale przede wszystkim przywłaszczenie sobie sukcesów „Wojskowych”! Zgodnie z prawem, a przecież zupełnie nieuprawnienie. Dojdzie więc dzisiaj do zupełnie kuriozalnej sytuacji, że klub 1.FC Přibram, jedenastokrotny mistrz Czechosłowacji (tak naprawdę żadnego tytułu nigdy nie wywalczył) zagra z praską Duklą, absolutnym beniaminkiem ligi (de facto przecież jedenastokrotnym mistrzem Czechosłowacji). Absurd! Szaleństwo! A tam, zaklnę sobie: Kaprowstwo! Střížkowstwo!

A skąd ponownie wzięła się Dukla? Po tej cholernej fuzji i kolejnych zmianach nazw klub nie przestał istnieć zupełnie wciąż prowadził sekcje młodzieżowe, autonomicznie, w założonym w 1998 roku FK Dukla Praha. Z czasem uzmysłowiono sobie, że ci młodzi chłopcy nie mają naturalnego miejsca do kontynuowania kariery postanowiono więc stworzyć drużynę seniorską. I tu uwaga, bo fuzjami jeszcze nie skończyłem. Pierwszą było połączenie z Duklou Dejvice w 2001 roku. Nazwa Dukla Praha znowu pojawiła się na piłkarskiej mapie Czech. Jednak szło im tak sobie, więc, gdy tylko nadarzyła się okazja, skorzystano z możliwości przejęcia licencji klubu Fotbal Jakubčovice. Skąd my to znamy. Zamieniono się miejscami, znaleźli się sponsorzy, klub po czterech latach wrócił do elity. Tylko tak do końca nie wiem właściwie, kto z kim dzisiaj zagra…

Pierwszy taki mecz**. Nic dziwnego, że ludzie z obu klubów nie szczędzą sobie złośliwości. Prezydent klubu 1.FK, Pan Starka (ten sam, który kupił bankrutującą Duklę) twierdzi, że zagrają z Fotbal Jakubčovice. Na pytanie, czy pojedzie na Julisce odwieźć trofea odpowiada dla mnie zaskakująco:

„Kupiłem wtedy Duklę z całym dobytkiem, z trofeami włącznie”

Aha, czyli, można kupić tytuły, puchary… Ale jeśli można kupić, to można i sprzedać; co na to Pan Starka?

„Jeśli Dukla ma ochotę je odkupić to zapewne znalazłaby się jakaś odpowiednia metoda”.

O! A to bardzo interesujące. Cholera, to może i ja bym sobie kupił jakiś sukcesik, hm powiedzmy mistrzostwo z 1982 roku. Czujecie bluesa? CV: ukończył takie to a takie szkoły, uczelnie, zdobył mistrzostwo Czechosłowacji w piłce nożnej, w pracy zawodowej zajmował się… Urocze; doprawdy urocze. Oczywiście cały czas mowa o materialnym wymiarze pucharów. Sukces historyczny jedni i drudzy przeciągają na swoją stronę…

Mocno to wszystko skomplikowane. Ja w każdym razie dzisiaj trzymam kciuki za Duklę, wiecie, tę z Juliski, gospodarza dzisiejszego meczu. A 1.FK niech spada…

 

TU znajdziecie fajny filmik o Dukli i jej powrocie. Choćby dla samych archiwalnych materiałów warto, warto, warto.

 

I jeszcze nieco historii w przystępnej formie.

 

* Inna sprawa, że ligę reorganizowano po odłączeniu Czech i Słowacji. Po meczach barażowych również Bohemians zachowało status pierwszoligowca.

** Pierwszy w ekstraklasie, bo obie drużyny grały ze sobą na poziomie drugiej ligi w sezonie 2007/08. Oba mecze wygrał 1.FK i oba w stosunku 2-1. Pan Starka kazał wtedy wydrukować plakaty anonsujące mecz jego 1.FK z Fotbal Jakubčovice.

piątek, 23 września 2011, marll80

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: krzychu81, 193.179.195.*
2011/09/23 15:22:07
"A tam, zaklnę sobie: Kaprowstwo! Střížkowstwo!"
I ja lubie sobie tak poprzeklinac :) Faktem jest ze Starka to mafiozo identycznej masci jak Kapr. Dzis wyjatkowo i ja bede za Dukla, ta z Juliski rzecz jasna!

Pozdrawiam

PS. Wydaje mi sie, ze zjadlo Ci wszystkie czeskie znaki w tekscie... Przynajmniej u mnie sie nie wyswietlaja.
PS2. 1.FK a nie 1.FC Přibram
-
Gość: mariuszkowoll, *.gl.digi.pl
2011/09/23 17:53:25
Zjadło zjadło. I nie tylko czeskie (tak to jest, jak pisze się tekst w edytorze, a ten na złość sam poprawia wyrazy na takie, jakie występują w jego słowniku;)
Powalczyłem i chyba już jest dobrze.