Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Czerwony „Czerwony”

Jeden kontakt z piłką (zbiegł ze środka do prawej strony, przyjął, odwrócił się, odegrał do najbliżej ustawionego partnera). Jedna walka o piłkę (centra z lewej flanki, wraz z Ya Konanem starł się z defensorami Dortmundu, piłka zagrana była jednak o jakieś pół metra za wysoko). Jeden faul (w okolicach linii środkowej). Dziesięć minut na boisku (wchodząc jego H96 przegrywało 0-1, ostatecznie zwyciężając Mistrza Niemiec 2-1)

Tak prezentował się debiut w Bundeslidze Artura Sobiecha. Gdyby poprzestać na tym jego premierowy występ można by opisać słowami „pierwsze koty za płoty”, dodać, że „ogra się i będzie lepiej”, a nawet zaryzykować tezę o pisaniu wspaniałej karty w niemieckiej lidze. Ale, bo zawsze jest jakieś ale...

Ten jeden faul może okazać się brzemienny w skutkach. Głupi faul. Uliczny, chuligański. Jeszcze jeden, dwa kroki i można próbować pertraktować z sędzią. Jednak ich zabrakło. Kosa. Czerwona kartka. Dodam, całkowicie zasłużona.

Domyślałem się, że Sobiech oberwie czerwień. Byłem pewien, że nastąpi to całkiem szybko. Nie spodziewałem się jednak, że w debiucie, że po zaledwie dziesięciu minutach, że w takich okolicznościach. Sobiech słynął w polskiej lidze z różnych zagrań; niezłego podania; ciekawych możliwości do gry kombinacyjnej; niezłej skuteczności; siły; gry tyłem do bramki; oraz z brutalnej gry łokciami w walce o górną piłę. Byłem przekonany, że prędzej, czy później potraktuje w ten sposób głowę któregoś z rywali, a to w Bundeslidze nie uchodzi uwadze zawodowych arbitrów, z miejsca wyleci, bo za takie zagrania wylatuje się z boiska.

Stało się inaczej. Stało się coś znacznie gorszego. Ok, nie ma go co porównywać do Bajrama Sadrijaja, nie można jednak udawać, że nic się nie wydarzyło. Co to bowiem może oznaczać dla młodego wychowanka Grunwaldu Ruda Śląską? Na pewno nie będzie lśniącym bombardierem, jak rewelacyjny Pateresen. Nie będzie ostrożnie wprowadzany, z dobrem dla niego samego, cierpliwie, jak Lewandowski. Trudno być cierpliwym wobec kogoś, kto najpierw pauzuje z powodu kontuzji, a za chwilę z powodu czerwonej kartki. Rynek piłkarski oferuje zbyt wiele towaru niezłej jakości, by przejmować się jakimś tam milionem, jakimś tam żółtodziobem. Zwłaszcza teraz, gdy nie ma żadnych limitów. To ważne, ważne tym bardziej, że w Bundeslidze musisz udowadniać na każdym kroku, że inwestując w ciebie nie popełniono błędu. Tak było, jest, zapewne tak będzie. Pamiętam, jak wiele szumu było wokół Igora Biełanowa. Doświadczony napastnik rosyjski ze świetnymi referencjami całą rundę uczył się gry, niemieckiej gry. W miarę szybko strzelił kilka goli i choć potem się zablokował całkowicie z pewnością dograłby do końca sezonu, gdyby nie czerwona kartka w 30 kolejce. Druga szansa, już w nowym sezonie trwała 2/3 jednej rundy. Z każdym kolejnym meczem w coraz krótszym wymiarze czasowym. Nie ważna była jego reputacja, Borussia Mönchengladbach pozbyła się go bez żalu; na jego miejsce ochoczo nóżkami przebierali inni (Martin Max i Bachirou Salou).

Jak postąpi Mirko Slomka? Zapewne da jeszcze Sobiechowi szansę. Nie wątpię jednak, że czas na udowodnienie swojej wartości bardzo poważnie został skrócony. Sobiech według mnie ma obecnie cztery problemy: jakość gry, Didier Ya Konna, Mohammed Abdellaoue, Manuel Schmiedebach.

Sobiech musi szybko wymusić na trenerze jakimś dorobkiem, wkładem w mecz, prostą myśl: „Ejże, ten gość jest nam potrzebny”. Fatalne, że ma akurat takich rywali. Cała trójka to solidni gracze, już z odpowiednią marką, cholernie ważni dla drużyny, a miejsce w ataku tylko jedno. Jest jedna iskierka nadziei. Otóż i Ya Konan i Schmiedebach zaczynali podobnie, od czerwonej kartki. I właśnie u trenera Slomki. Różnica polega na tym, że gracz Wybrzeża Kości Słoniowej wylatując z boiska miał na koncie sześć goli i dwie asysty (dwie bramki zdążył wbić Borussii M'Gladbach zanim zobaczył „czerwień”), a młodziutki Niemiec mógł chwalić się dwoma asystami. Aha, i jeszcze jedno, wyrzucano ich z boiska za dwie żółte kartki, pauzowali wiec tylko jeden mecz...

niedziela, 18 września 2011, marll80

Polecane wpisy