Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Goodbye Ruch, Good morning Borussia

Obejrzałem dzisiaj dwa mecze. Równolegle obejrzałem. Obejrzałem dwa bardzo podobne mecze. Właściwie, gdyby nie odmienne kolory koszulek można było sądzić, że to transmisje tych samych zawodów.

 

Wymienię podobieństwa:

  1. Niezły początek gości;

  2. Brak dwóch stoperów w drużynie miejscowej;

  3. Wyraźna dominacja gospodarzy po strzeleniu pierwszego gola;

  4. Bardzo wyraźna dominacja gospodarzy po strzeleniu drugiego gola;

  5. Mnóstwo klarownych okazji do podwyższenia wyniku;

  6. Jeden gol po przerwie, naturalnie dla gospodarzy;

  7. Obijanie konstrukcji bramki (słupek lub poprzeczka);

  8. Bezradność gości;

  9. Gra siada ok 65 minuty.

 

Różnice też były. Na przykład Wolfsburg był w stanie strzelić bramkę; ba! Uczynił to jako pierwszy. Potem jednak dał się całkowicie zdominować. Różnica była też taka, że Ruch miał bardziej klarowne sytuacje, za to Wolfsburg lepiej, płynniej operował piłką i był w stanie utrzymać ją na połowie przeciwnika nieco dłużej.

 

Wnioski odnośnie postawy Ruchu nie są optymistyczne; słabo to wyglądało i nie przyjmuję tłumaczenie „A, bo to Lech był...”. I co z tego? Należało zmierzyć się z problemem, a nie od niego uciec. Wypowiedzi piłkarzy typu, Wyszliśmy na mecz przestraszeni są dla mnie skandaliczne. Lepiej już żeby taki gagatek w ogóle się nie odzywał. Wystraszeni? To po co w ogóle wychodzili na boisko? Po co w ogóle jechali taki kawał drogi? I w końcu, niby na czym wsparte są niespodzianki, jak nie na wierze w możliwość takową? Kpina i brak profesjonalizmu. Niektórzy pewnie ucieszyliby się na wieść o zniesieniu zasady trzy walkowery = relegacja...

 

Zresztą, faktycznie, mogli zostać w domu. Po pierwsze nie stosowaliby udawanego pressingu (nie ma to jak pressing jednego, dwóch graczy, gdy reszta stoi i to olewa;]), po drugie nie zbłaźniliby się, a po trzecie mieliby okazję zobaczyć w telewizorni na czym polega gra w piłkę.

 

Borussia Mönchengladbach rozegrała fantastyczne zawody. Gdyby nie szczęśliwe interwencje Benaglio i nieco farta mogło skończyć się znacznie wyższym wynikiem. Zaczęło się nieciekawie, ale od koszmarnej wpadki obrońcy Kjæra i golu niesamowitego Reusa poszło już z górki. Ok, było jeszcze nieco szarpaniny, ale zakończył ją faul w polu karnym Schulza. Deams na dwa jeden i golimy frajerów. Momentami świetnie się to oglądało. Szybkie zagrania z klepki na małej przestrzeni, nagła zmiana stron, strzały z dystansu, kombinacyjne wariacje, indywidualne popisy. Ech, gdyby tak co tydzień, Panie Favre (a mecz ze Stuttgartem pokazał, że nie da się tak, co tydzień).

 


 

W ten oto sposób Borussia po raz pierwszy od 15 sierpnia 1998 roku zasiadła na fotelu lidera; pewnie nie na długo; raczej na pewno krócej niż tamtego dnia (była to pierwsza kolejka, BMG wytrwało... tydzień;]), no i oby nie skończyło się, jak wtedy – kompromitująca degradacja. Aż trudno w to uwierzyć mając w składzie takich grajków, jak Andersson, Wynhoff, Witeczek, Pflipsen, Enke, Polster, Petersson, Deisler (tak, tak, to ten młodzieniaszek, który potem via Berlin trafił za ogromne pieniądze do Bayernu i... połamał się), Paßlack, Frontzeck... Ale ich wtedy wszyscy lali, zapytajcie tylko Juskowiaka, czy Matyska. Sądzę jednak, jestem pewien!, że u Favre'a to się nie powtórzy. Nie, Borussia nie jest zespołem na czołówkę, obstawiam tak miejsca 7-11, wyżej nie podskoczą, ale miła to odmiana po zeszłorocznym Frontzeckowaniu, czyż nie;] Zresztą, rok temu też mieli przed trzecią kolejką cztery punkty; wtedy jednak to ich pogoniono na Borussia-Park (dokładnie zrobił to Gekas i spółka), tym razem to oni byli w roli łowcy.

PS Ładnie pokazała się również Fortuna Düsseldorf. W takim niby to meczu na szczycie z TSV 1860, niby, bo jakoś nie miałem przekonania co do siły "Lwów" wynikającej z ich miejsca w tabeli byli zdecydowanie lepsi i zwyciężyli zasłużenie. A młodziutki Beister? Widzieliście go w akcji? Nie? W takim razie koniecznie przyjrzyjcie mu się, taki rozpalony, dziki Robben;)

piątek, 19 sierpnia 2011, marll80

Polecane wpisy