Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Wir! Wir fahren nach Dresden! Cz.6

Finał

Sądny dzień. Wspaniała seria sensacyjnych triumfów Ślązaków, triumfów wzbudzających podziw, szacunek i nietęgie miny fachowców doprowadziła kopciuszka do ostatecznej rozgrywki. Natchniony zespół naszego regionu miał stawić czoła jeszcze jednemu, ostatniemu już rywalowi. Te wszystkie cudowne mecze byłyby niczym, gdyby drużyna pokpiła decydujące spotkanie, sprowadziłby się jedynie do kiwania głową z niedowierzaniem i ironicznego śmiechu. Ale wiara i duch zespołu były już dostatecznie dorodne i polerowane każdym kolejnym zwycięstwem, by mikroprodukacja każdego elementu tej cudownej jedenastki osiągnęła najwyższe stadium. Wraz z drużyną do Drezna udała się bardzo liczna rzesza kibiców ze Śląska, podobnie jak piłkarze upojona tym niezwykłym marszem do finału.
Po przeciwnej stronie drugi najpotężniejszy zespół całego pucharowego szlaku. Równie jak Austriacy płodny dla reprezentacji Niemiec – Bawaria. Wprawdzie Bayern Monachium nie osiągnął supremacji, którą znamy z dzisiejszych czasów, należał jednak bezapelacyjnie do ścisłej czołówki; podobnie Augsburg, TSV 1860, czy 1.FC Nürnberg; warto wspomnieć także o zespołach, które dzisiaj z trudem kojarzymy, SSV Jahn Regensburg, 1.FC Schweinfurt oraz drugą ekipę z Norymbergi, BSG WKG Neumeyer, rewelacyjnego beniaminka. O sile tej Wielkiej drużyny świadczy fakt, że w jedenastce szykowanej na Ślązaków znalazło się dziewięciu graczy z przeszłością reprezentacyjną, w tym ośmiu aktywnych. Zwłaszcza środkowa linia, którą tworzyła znakomita trojka Kupfer, Goldbrunner, Kitzinger miała być piekielną machiną na wszystkie atuty rywali, rutyniarze, którzy znaleźli się właśnie w kadrze na mecz z Italią we Florencji*.
Prasa przewidywała szanse Śląska dość ostrożnie, ale ich nie odbierała, jeśli jednak drużyna z Monachium i okolicy zagra swoje to...

Reprezentacja Śląska przed finałowym meczem

Reprezentacja Śląska przed meczem finałowym.
Źródło: Schmidt J.: Początki i rozwój sportu w Gliwicach (1797-1944). Cz.2. Gliwice, 2004, s. 366.

Mecz rozegrano 5 marca na obiektach drezdeńskiego kompleksu sportowego Ostragehege. Piękna słoneczna, przyjemna pogoda sprowadziła na trybuny 40,000 ciekawskich. O bardzo licznej grupie zwolenników Śląska już było; także kibice z Bawarii, choć w mniejszej liczbie, stawili się, by wspierać swych pupili. Wśród gości dostrzeżono znakomite osobistości, z Szefem Sportu III Rzeszy, Hansem von Tschammer und Osten, urodzonym zresztą w Dreźnie oraz Gauleiterem (czyli naczelnikiem okręgu) Monachium, ministrem Adolfem Wagnerem.
Wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego Pfütznera tłum, wyczekujący wydarzenia w napięciu, zaczął wspierać jedenastkę śląskich herosów, a ci, jakby natchnieni zepchnęli faworyzowanych rywali do głębokiej defensywy. To naprawdę zrobiło na wszystkich wrażenie, zwłaszcza, że w pierwszej połowie Ślązacy musieli grać pod bardzo silny wiatr, co utrudniało rozgrywanie akcji. Dominowały jednak cechy wolicjonalne, wola walki, duch zwycięstwa, jedność zespołu, odwaga, wytrwałość... drużyna była także bardzo dobrze zgrana, przyzwyczajona do jednego systemu; w końcu aż siedmiu z nich na co dzień reprezentowało barwy Vorwärts Rasensport Gleiwitz**. Renomowani obrońcy bawarscy trudzili się setnie próbując powstrzymać szaleńczy napór w większości przecież anonimowych piłkarzy. O dziwo Ślązacy również pod względem technicznego przygotowania zupełnie nie ustępowali reprezentantom Niemiec, grając szybko i dokładnie. Sen zaczął się ziszczać w 26 minucie. Wtedy to prawoskrzydłowy Plener uzyskał prowadzenie dla outsidera. Faworyt próbował szybko odpowiedzieć; szczególnie aktywny był Lehner, który siał spustoszenie w szeregach Śląska. Na nic zdały się jego próby, skoro koledzy marnowali wypracowane przez niego okazje. Pozostawały im zaledwie kornery, z którymi twardo grająca defensywa z Koppą i Kubusem na czele świetnie sobie radziła. Po krótkim zrywie inicjatywę znowu przejęli Ślązacy i właściwie zdobyli drugiego gola, którego zobaczyli wszyscy uczestnicy meczy oraz widzowie poza jednym panem. Był nim sędzia, a akurat to w futbolu ma cholernie duże znaczenie. Była 36 minuta gry, gdy po zamieszaniu w polu karnym Bawarii czterech, czy nawet pięciu zawodników Śląska starało się dosłownie wepchnąć piłkę do siatki. Widownia już zaczęła gratulować Ślązakom kolejnej bramki, jednak oblicze karlowarskiego arbitra pozostało niewzruszone, a gra była kontynuowana. Do przerwy nic się już nie zmieniło i skromne, jednobramkowe prowadzenie odprowadziło śląską jedenastkę do szatni.

Walka trwa. Fragment meczu finałowego.

Walka trwa. Fragment meczu finałowego.
Źródło: „Das Kleine Blatt”, 12.03.1939.


Po zmianie stron oczekiwano diametralnie odmiennego obrazu gry. Nic z tego! Próba generalna przed Włochami wciąż zupełnie nie wychodziła internacjonałom z południa Niemiec! Minęły zaledwie trzy minuty a to Ślązacy cieszyli się po raz drugi! Ostre, kąśliwe uderzenielewoskrzydłowego Renka znakomity bramkarz Jakob jedynie wybił przed siebie, Pawlitzki nie ryzykując pomyłki odegrał futbolówkę do lepiej ustawionego Schaletzkiego, a ten, pomimo rozpaczliwej interwencji golkipera wpakował piłkę do siatki.

Drugi gol dla Ślaska. Strzelcem Schaletzki.

Drugi gol dla Śląska. Strzelcem Schaletzki.
Źródło: „Westpreussische Zeitung”, 07.03.1939.

Bawarczycy jakby nagle się ocknęli. Przyspieszyli grę, zaczęli masowo atakować, a że i Ślązacy nie odpuścili ani na cal, gra zrobiła się niezwykle dynamiczna, widowiskowa i pełna napięcia. Jednak cały wysiłek Śląska w jednej chwili mógł trafić szlag. Wielokrotnie defensorzy faworyta, z bezsilności, a może i bezczelnego wyrachowania, polowali na kości środkowego napastnika, Pawlitzkiego, aż dopięli swego. Śląsk musiał kończyć mecz w dziesięciu!*** Napór na bramkę Mettkego stawał się coraz bardziej bezlitosny. I stało się. W 72 minucie Krumm strzelił kontaktowego gola. Pozostało dwadzieścia minut gry, dwadzieścia cholernie długich minut... Bawarczycy jeszcze wzmogli swe starania; grali kombinacyjnie, zdecydowanie i szybko. Brakowało tylko przysłowiowej kropki nad „i” - albo decydowali się wykończyć akcję o ułamek sekundy za późno, lub też w pośpiechu zatracali precyzję strzału. Ogromna w tym zasługa dwójki obrońców z Gliwic, którzy wielokrotnie za pięć dwunasta dostawiali nogę, głowę, czy co tam jeszcze, uniemożliwiając doprowadzenie do remisu. Ekscytująca końcówka przyprawiała o gorączkę. Bawaria atakowała całym zespołem! W ostatniej akcji meczu piłkę przejął Plener i pognał sam na bramkę Jakoba, lecz jego fantastyczne uderzenie zatrzymało się na słupku! Co to musiały być za emocje! Nareszcie upragniony końcowy gwizdek sędziego. Trybuny szalały ze szczęścia! Kibice wbiegli na boisko i w wielkim uniesieniu znieśli zwycięską drużynę na ramionach do kabin!

Westpreussische Zeitung bardzo pięknie podsumował zawody

„po raz kolejny okazało się, że nazwiska nie grają, nawet tacy gracze, jeśli nie są oblubieńcami bogów, mają chwile przerwy, jeśli tylko trafią na na swej drodze na niezachwianą w swej jedności i twardą jak żelazo drużynę”.

I faktycznie, Bawarczycy razili nieporadnością, zwłaszcza linia ataku zawiodła dokumentnie, jedynie poza Lehnerem oraz Krummem. Klucz do zwycięstwa po raz kolejny leżał jednak w środkowej strefie. Cudowne dzieci niemieckiej piłki, wspaniałe trio Kupfer-Goldbrunner-Kitzinger**** poległo na całej linii z wybieganą i kondycyjnie doskonale przygotowaną linią pomocy i ataku Śląska. Nie mieli czasu na rozegranie piłki, ciągle pozostając pod presją, ponadto chroniąc własną bramkę nie bardzo potrafili wesprzeć przednią formację. Goldbrunner dał się zdominować, Kupfer koszmarnie się ustawiał, jedynie Kitzinger zagrał na reprezentacyjnym poziomie. Również w defensywie nie wszystko działało, jak należy. W pierwszej połowie kilka niepewnych interwencji zanotował bramkarz Jakob, za to w drugiej, gdy już się poprawił, szwankować zaczęła gra obrońcy Streitela. Odnosząc się tylko do gry powołanych zawodników, wskazano wyłącznie na dwójkę Lehner-Kitzinger; reszta była bez formy, za to ta dwójka zachwyciła poziomem jeszcze wyższym niż w niedawnym spotkaniu w Berlinie*****.
Nad Śląskiem można było się wyłącznie zachwycać – szybkość, dokładność, wytrzymałość, siła, waleczność, wspaniała współpraca całej drużyny,  d o s k o n a ł a  gra obronna, inteligencja, piękno, polot w grze, wszystko to porwało zgromadzoną publiczność. Na najwyższe noty zasłużyli obaj defensorzy, Kubus i Koppa, ale również pomocnicy, grający cały czas bardzo pewnie Nossek, a przede wszystkim wspaniały Langner; świetnie zaprezentowali się grający przed nim na lewej stronie Renk i Schaletzki. Do momentu pechowej kontuzji świetnie ze swojej roli wywiązywał się Pawlitzki. Jedynie Pischzek odstawał nieco od reszty; ciężko mu było, jak diabli, bo po jego stronie hasał Kitzinger, mimo wszystko najlepszy w ekipie Bawarii...
W relacji pomeczowej „Das Kleine Blatt” konstatował

„W kluczowym momencie śląski środkowy napastnik Pawlitzki doznał urazu, a pomimo tego Ślązacy wciąż atakowali.
To tylko pokazuje wielką wolę i zjednoczonego ducha walki, które są jednymi z najbardziej uderzających cech śląskiej jedenastki.”.

Amen.

Zgodnie podkreślano, że spotkanie godne było finałowej rozgrywki, a zwycięstwo bohaterskich Ślązaków całkowicie zasłużone.


Po tym sukcesie do reprezentacji Niemiec trafiło kilu graczy triumfatora Puchary Rzeszy. Jeszcze w 1939 roku zadebiutowali Reinhard Schaletzki (dwa mecze, z Norwegią [22.06.] oraz Estonią [29.06], w tym drugim gol w 60 minucie) oraz Richard Kubus (3 grudnia jedyny mecz w kadrze przeciwko Słowacji, wygrany 3:1; ale powołanie do kadry dostał z całą pewnością już we wrześniu 1938 roku, wtedy jednak nie zagrał). Rok później dwa mecze w kadrze zaliczył Ernest Plener (14 lipca z Rumunią 9:3 i 1 września z Finlandią 13:0, w obu strzelił po jednym golu).


05.03.1939. Widzów: 40,000. Sędzia: Pfützner (Karlove Vary).
Drezno. Schlesien – Bayern 2:1 (1:0).
Schlesien:
Mettke (Vorwärts-Rasensport Gleiwitz); Koppa (Vorwärts-Rasensport Gleiwitz), Kubus (Vorwärts-Rasensport Gleiwitz); Wydra (Vorwärts-Rasensport Gleiwitz), Nossek (Reichsbahn SpVgg 21 Gleiwitz), Langner (Vorwärts-Rasensport Gleiwitz); Plener (Vorwärts-Rasensport Gleiwitz), Pischzek (Vorwärts-Rasensport Gleiwitz), Pawlitzki (SpVgg Breslau 02), Schaletzki (Vorwärts-Rasensport Gleiwitz), Renk (Sportfreunde 20 Klausberg).
Bayern: Jakob (SSV Jahn Regensburg); Streitle (TSV 1860 München), Schmeißer (Bayern München); Kupfer (1.FC Schweinfurt 05), Goldbrunner (Bayern München), Kitzinger (1.FC Schweinfurt 05); Lehner (TSV Schwaben Augsburg), Krumm (Bayern München), Färber (SSV JahnRegensburg), Fiederer (SpVgg Fürth), Siemetsreiter (Bayern München).
Bramki: 1:0. Plener (26), 2:0. Schaletzki (48, Pawlitzki), 2:1. Krumm (72).

Zwycięska drużyna Śląska

Zwycięska drużyna Śląska po finałowym meczu.
Źródło: Schmidt J.: Początki i rozwój sportu w Gliwicach (1797-1944). Cz.2. Gliwice, 2004, s. 365.


Kto z pewnością reprezentował Śląsk w Pucharze Regionów Rzszy Niemieckiej? Oto bohaterowie:
Günter Mettke
Wilhelm Koppa
Richard Kubus
Alfred Wydra
K. Langner
Nossek
Ernest Plener
Reinhard Schaletzki
Robert Pischzek
Grzeschik
Renk


Reichsbund-Pokal 1938/39:
Runda eliminacyjna (23.10.)
Planitz. Sachsen Brandenburg 4:1
1 Runda (18.10.)
Breslau [Wrocław]. Schlesien-Nordmark 5-0 (2-0)
Duisburg. Niederrhein-Südwest 7-0 (3-0)
Kassel. Hessen-Bayern 1-2 (0-1, 1-1)
Köln. Sachsen-Mittelrhein 3-1 (2-1)
Stolp [Słupsk]. Pommern-Mitte 1-2 (1-2)
Stuttgart. Württemberg-Westfalen 1-0 (1-0)
Allenstein [Olsztyn]. Ostpreußen-Niedersachsens 4-0 (2-0)
Wien [Wiedeń]. Ostmark-Baden 4-1 (1-1)
2 Runda (22.01.)
Hindenburg [Zabrze]. Schlesien-Ostmark 4-1 (2-1)
Halle. Mitte-Württemberg 3-8 (2-2)
Bamberg. Bayern-Niederrhein 3-1 (1-0)
Leipzig. Sachsen-Ostpreußen 3-0 (2-0)
Półfinał (05.02.)
Stuttgart. Württemberg-Schlesien 1-2 (1-0)
München. Bayern-Sachsen 2-1 (1-1, 1-1)
Finał (05.03.)
Dresden. Schlesien-Bayern 2-1 (1-0)

Pischzek i Schaletzki z Pucharem Regionów Rzeszy Niemieckiej w Gliwicach

Pischzek i Schaletzki z Pucharem Regionów Rzeszy Niemieckiej w Gliwicach.
Źródło: Schmidt J.: Początki i rozwój sportu w Gliwicach (1797-1944). Cz.2. Gliwice, 2004, s. 368.

 

* W tym ekskluzywnym spotkaniu zagrała cała trójka, ponadto wystąpił również napastnik Lehner, a także… starzy znajomi z Austrii, Platzer, Schmaus, Hahnemann. Prestiżowy mecz rozegrany 26 marca 1939 roku, zakończył się zwycięstwem Squadra Azzurra 3:2. Co ciekawe tego samego dnia podopieczni Seppa Herbergera, w rezerwowym zestawieniu, rozegrali jeszcze jedno spotkanie. Rywalem był Luksemburg, a na boisko wybiegł kolejny reprezentant Bawarii, Fiederer. Niemcy sensacyjnie przegrały 1:2! Na trzynaście wspólnych gier tylko ten jeden, jedyny raz malutkiemu państewku wciśniętemu pomiędzy Francję, Belgię i Niemcy właśnie, udało się nie przegrać ze znakomitym sąsiadem. Ba! Tylko cztery razy udało się polec honorowo, jedną bramką, poza tym za każdym razem dostawali srogie cięgi.
Uzupełniając informację o niemieckich kadrowiczach, grę dla naszych zachodnich sąsiadów mieli za sobą Jakob, Streitle, Kupfer, Goldbrunner, Kitzinger, Lehner, Krumm, Fiederer oraz Siemestreiter.
** Warto odnotować, że Reinhard Schaletzki w zestawieniu składów finału figuruj już jako gracz Vorwärts Rasensport Gleiwitz. Wcześniej podawano, że był piłkarzem VfR 1919 Gleiwitz; i tu mam wątpliwość, bo inne źródła wskazują z kolei na gliwicki VfB 1910...; całą sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że bezapelacyjnie Schaletzki grał w drużynie VR Gleiwitz we wrześniu 1938 roku! Również w składzie na Nordmark czasem jest odnotowywany jako gracz najlepszej drużyny niemieckiego Śląska. Spróbuję to jeszcze zweryfikować, no chyba, że ktoś z Was jest w stanie wyjaśnić te nieporozumienia...
*** Tylko dla przypomnienia, w tamtym okresie rozwoju piłki nie było mowy o czymś takim, jak zmiany!
**** Ich dorobek reprezentacyjny jest imponujący. W czasach gdy w piłkę grywano zdecydowanie rzadziej niż dzisiaj osiągnęli odpowiednio 44, 39 i 44 mecze w kadrze!
***** 26 lutego w stolicy Niemiec reprezentacja Herbergera nieznacznie pokonała silną Jugosławię 3:2. Mecz sędziował polski arbiter, Rutkowski.

poniedziałek, 14 marca 2011, marll80

Polecane wpisy