Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Czarodziej. Cz.7

Pożegnanie

To już koniec opowieść o jednym z najlepszych bramkarzy w Europie, jeśli nie na świecie przełomu wieków. Na koniec zapraszam do krótkiej metryczki oraz, co zafascynowało mnie przy zbieraniu materiałów, kilku wypowiedzi, które zaświadczają o jego namiętności i dumie z wykonywanego zawodu.

Martin Vaniak

Urodzony: 04.10.1970
Narodowość: Czech
Wzrost: 189 cm
Waga: ok. 86 kg
Rodzina: żona Jana, córka Tereza, syn Martin
Bilans w reprezentacji: 7/-
Bilans w lidze czeskiej: 429*/-
Bilans w lidze greckiej: 30/-
Kluby (lata: mecze/gole (mecze bez straty gola): Ústí nad Labem, VTJ Hodonín, Sigma Ołomuniec 1993-1997: 84/- (28), FC Drnovice 1997-2001: 111/- (36), Sigma Ołomuniec 2001-2005: 119/- (45), Panionios Ateny 2005/06: 30/- (6), Banik Most 2006/07: 26/- (7), Slavia Praga 2007-2010: 81/- (33)
Mecze bez straconej bramki w lidze: 155
Boiskowy pseudonim: Czarodziej, Vaňous
Rękawice: rozmiar 10
Ulubiony klub: Sigma Olomouc, bo tam spędził najwięcej lat, Slavia Praga, bo tam osiągnął największe sukcesy
Największe rozczarowanie: Brak powołania do kadry Czech na ME 2004 w Portugalii.
Zalety i wady bramkarskie: szybkość na linii, świetny refleks, problemy z dośrodkowaniami
Najlepszy bramkarz świata: Iker Casillas
Ulubiony napój: Wino, woda
Ulubione jedzenie: kuchnia włoska
Ulubiona muzyka, wykonawca: ostry rock, kapele starszej generacji, jak AC/DC, Kiss
Hobby: Giełda
Ulubiony ekonomista: Robert T. Kiyosaki
Ulubiony film: Musimy sobie pomagać
Co zabrałby na bezludną wyspę: Rodzinę, to wystarczy

Czarodziej

Czarodziej. Źródło: http://www.ahaonline.cz/cz/sport/fotbal/18399/martin-vaniak:-superman-na-dne

Indywidualne rekordy
Klub ligowych bramkarzy**: 1. Jan Stejskal 164, 2. Martin Vaniak 155, 3. Petr Čech 149, 4. Jaromír Blažek 146, 5. Luděk Mikloško 142
Najwięcej meczy w lidze***: 1. Jaroslav Šilhavý 465, 2. Horst Siegl 435, 3. Martin Vaniak 429, 4. Stanislav Vlček 415, 5. Oldřich Machala 414
Najlepszy bramkarz Czech: 2002 r.
„Złota piłka”****: 2002 r. - 37 miejsce (8 głosów; przed nim 4 bramkarzy: Srníček (Brescia, 5), Maier (Rapid W.) 16, Černý (Slavia) 27, Blažek (Sparta) 31); 2001 r. - 30 miejsce (23 głosy; przed nim tylko dwóch bramkarzy: Srníček (Brescia) 4, Maier (Rapid) 17); 2002 r. - 29 miejsce (36 głosów; przed nim tylko jeden bramkarz: Čech (Sparta Praha) 8); 2004 r. - 17 miejsce (123 głosy; przed nim dwóch bramkarzy: Čech (Rennes) 6, Blažek (Sparta) 11); 2008 r. - 18 miejsce (173 głosy; przed nim tylko jeden bramkarz: Čech (Chelsea) 1); 2009 r. - 29 miejsce (78 głosów; przed nim trzech bramkarzy: Čech (Chelsea) 2, Drobný (Hertha Berlín) 16, Zítka (RSC Anderlecht) 21); 2010 r. (pierwsza część głosowania) – ex-aequo 40 miejsce (wraz z Košťálem (Wiener Neustadt), 4 głosy;przed nim trzech bramkarzy: Čech (Chelsea) 1, Drobný (Hertha Berlín) 15, Blažek (Sparta) 35).
Jedenastka Ligi dziennika „Sport”*****: 2000/01, 2004/05 i 2007/08.

Superman

Superman. Źródło: http://www.ahaonline.cz/cz/sport/fotbal/18399/martin-vaniak:-superman-na-dne

Jego filozofia gry w piłkę była bardzo prosta, nie mogę jednak odpędzić się od wrażenia, że w demonstracji futbolu, która mnie otacza, staje się ona fenomenem, niestety...

Tak zagrać w meczu, by móc po nim spojrzeć ludziom w oczy.

I rzeczywiście, nie potrafię znaleźć w pamięci takiego występu, w którym oszukiwałby kolegów z drużyny i kibiców minimalizmem, jest zresztą tego świadom

Uwierzcie, gdziekolwiek bym nie poszedł mogę każdemu z czystym sumieniem spojrzeć w oczy. Czy to w Ołomuńcu, Moście lub Drnovicach.

Wypowiedź pochodzi z czasów wprowadzania się do drużyny Slavii, dziś, naturalnie, mógłby uzupełnić ją również o „Zeszywanych”. A błędy? One są wpisane w zawód piłkarza, właściwie są one nieodzownym elementem życia jako takiego

To normalne, życie; gdybyś nie popełniał błędów, nie mógłbyś stawać się coraz lepszy. Na błędach się uczysz i wiesz już, że tego błędu drugi raz nie popełnisz. I tu nie chodzi tylko o futbol, ale i o samo życie.

Zwłaszcza pozycja bramkarza miota nadziejami, nagrodami, oklaskami, zmieszanymi ze śliną niezadowolonego kibica, wyzwiskami, kpiną i żółcią

Bramkarz ma jeden wielki plus i jeden wielki minus z powodu swej pozycji. Zależnie od tego, czy puści gola, czy uratuje zespół, jest albo na szczycie, albo w otchłani.

Fenomen tej specyficznej roli na boisku, przecież nie stanowiący wiedzy hermetycznej, mocno go fascynował

Jeden, dwa strzały może obronić każdy, ale złapcie je, gdy drużynie się nie wiedzie, a od was wszyscy oczekują samych zwycięstw. Wtedy ujawnia się siła osobowości!

ale nie fetyszyzował

Od tego jestem w bramce, żeby coś tam złapać i pomóc drużynie.

Żeby jednak odnieść sukces w tym zawodzie, jak i w każdym innym, poza talentem i ciężką pracą wymagany jest jeszcze jeden czynnik; na imię ma ambicja

Aby człowiek mógł wykonywać jakąkolwiek czynność, i obojętne czy chodzi o futbol, czy naukę, musi mieć ambicję. A moją ambicją jednoznacznie jest wywalczenie tytułu mistrzowskiego. W lidze byłem już i drugi, i trzeci, broniłem także w europejskich pucharach, ale nigdy nie byłem pierwszy. To jest moja ambicja, a zarazem motywacja.


Nie każdy ma przecież możliwość walki o triumf w lidze; on też długimi laty rywalizował o miejsca każde inne poza pierwszym (nie dajcie się nabrać na te srebrne i brązowe medale; przepaść dzieląca jego drużynę od tej z najwyższego miejsca za każdym razem była porażająca). Dlatego motywację znajdował i pielęgnował w drobniejszych osiągnięciach

Czyste konto jest dla mnie wielką motywacją, chcę go w każdym meczu. Ale gdy prowadzimy wysoko, trzema, czterema bramkami, zawsze w bramce przechodzą mnie dreszcze, bo koledzy tracą koncentrację. Pozwalają sobie na więcej, często przesadzając.

Ambicja wymaga jeszcze jednego – całkowitego oddania do samego końca, bez względu na boiskowe wydarzenia. Trafiał go szlag, gdy koledzy z drużyny odpuścili końcówkę meczu z Lille, wiedząc, że niczego już nie wskórają. Skończyło się 1:5, z czego niemal wszystko ładowali mu do pustej już bramki. Przegrać zawsze można, nie można jednak dobrowolnie wyrzec się szacunku do siebie samego i kibiców!

Mieliśmy dograć ten mecz honorowo! grzmiał po meczu.

Wszystko jednak, wszystko!, musi być podporządkowane drużynie, bo Piłkarz jest dla drużyny, nie na odwrót. i zawsze należy oddać to, co ma się najlepszego w imię sukcesu całego zespołu. Nadrzędność taka prowadzi do poświęcenia, czasem grożącego kontuzją. Ale właśnie wtedy zawodnik dowodzi swoje szczerości. Vaniak miał i tę cechę. Mimo, że pozycja bramkarza bywa w miarę bezpieczna, zdarzają się sytuacje trudne. Bodaj najbrutalniej został zaatakowany przez Gardnera w meczu LE z Aston Villa Birmingham. Po meczu był na niego wściekły, ale w pojedynku nie ustąpił!

Od razu było wiadomo, że nie może dojść do piłki. Miałem już futbolówkę w rękawicach. Gdybym nie zostawił dłoni to roztrzaskałby mi głowę. Pojedynku nie mogłem jednak odpuścić, trener by mnie za to zabił. Dla mnie ten zawodnik, za przeproszeniem, jest świnią. Rękę mam teraz mocno napuchniętą, ale liczę, że nie będzie to nic poważnego. Zobaczymy rano, jak będzie wyglądać.

Niestety, nie udało mi się znaleźć materiału filmowego z tym starciem. Warto za to zobaczyć skrót z tego spotkania, Slavia była wtedy w wybornej formie i choć przegrała, pokazała kawał dobrej piłki

Parokrotnie przewijały się w jego wypowiedziach nawiązania do piłkarskich fanów. Tak, uczestnictwo kibiców było dla niego immanentną i konieczną częścią futbolowego widowiska. Przypomnijcie sobie, że bez mrugnięcia oka przyjął ofertę władz Sigmy, by z premii meczowych zafundować kibicom bilety na mecz ze Spartą, a jedyne o czym wtedy pomrukiwał, to nieufność, że będzie komplet! Również w Slavii zabawiał nieco fanów, czyniąc małe show, ale w ramach przyzwoitości. Obawiał się bowiem, że przesadne pajacowanie napiętnuje śmiesznością, jeśli przytrafi się jakiś klops. Nigdy zresztą nie gwiazdorzył. Grając w Pradze przez niemal cztery lata nie kupił sobie samochodu. Swój oddał żonie (pozostała z dziećmi w Ołomuńcu), a sam na treningi... chadzał na piechotę! Nawet traktował to jako formę ćwiczeń w kondycji! A że mieszkał blisko legendarnego stadionu Bohemians Praga, Ďolíčku, nie raz i nie dwa nasłuchał się „pozdrowień” od kibiców „Kangurów” przesiadujących w knajpie zielono-białych u „Třech soudků”. Brał to z przymrużeniem oka. Na kibiców nie obraził się nawet wtedy, gdy jakiś cymbał z młynu „Zeszywanych” opluł go po spotkaniu w Českých Budějovicích. Slavia prowadziła już 2:0, by ledwo, ledwo wybronić remis. Jego winy w tym nie było, nie znalazłem żadnej jego wypowiedź utyskującej nad tym idiotycznym zachowaniem. Gdy fan club Slavii na zadupiu w Roņćalovicach****** zaprosiło go na spotkanie, bez wahania pojechał. Pewnie i dlatego informację o zakończeniu kariery na forach internetowych komentowali z pełnym szacunkiem i gratulacjami wspaniałej kariery kibice niemal wszystkich czeskich klubów (incydentalne obraźliwe spartańskie prztyczki tylko potwierdzały regułę;)).

Decyzję o zakończeniu kariery długo nosił w sobie, było już o tym. Jedną z przyczyn odkładania tego momentu był prosty, a jak wielce ludzki powód

Wśród młodych starzej się wolniej.

Cieszył go każdy trening, cieszyły go wygłupy smarków w szatni, i bawiło go ucieranie im nosa demolując ich strzały... I tylko marzenia o pożegnalnym spotkaniu z Bohemians Praga, klubem, za który trzymał kciuki w dzieciństwie domagają się godnej cody jego przygody z piłką

Po ostatnim meczu wezmą kwiatki i odejdę. Będę miał czterdzieści lat, kto zechce starego dziadziusia?

A na koniec jeszcze dwie ciekawe wypowiedzi, jedna zaświadcza po raz kolejny o dystansie do siebie. Na pytanie, jak to się dzieje, że tak doskonale radzi sobie między słupkami

Mam ręce długie, jak małpa, dlatego tak dobrze bronię.

I refleksja o osobowości bramkarza,

Bramkarze to odludki.

Przez cztery lata gry w Slavii skumplował się właściwie tylko z Erichem Brabcem...

W Roņćalovicach

Vaniak broni karne na spotkaniu z fan clubem Slavii w Rožďalovicach. Źródło: http://nymbursky.denik.cz/fotbal_region/fotbal_fans_slavie20090507.html

Żegnaj Martinie, Czarodzieju, byłeś  W I E L K I !!!

* W tym osiem gier jeszcze w lidze Czechosłowacji.
** Ilość meczy w dowolnej najwyższej klasie rozgrywkowej bez straconej bramki. Stan na 16.12.2010.
*** Stan na 16.12.2010.
**** Głosują osobistości piłki. Głosowanie, by było uczciwe, podzielone jest na dwie części, odbywa się po każdej rundzie. Uczciwość polega na tym, że głosowanie tylko na zakończenie roku naznaczone jest subiektywną pamięcią tylko o najświeższych popisach piłkarzy.
***** Zabawa istnieje od sezonu 1994/95, z bramkarzy tylko Jaromir Blažek (Sparta) wybierany był częściej, cztery razy.
****** Malutkie miasto w okręgu Nymburk, ledwo 1610 mieszkańców.

piątek, 17 grudnia 2010, marll80

Polecane wpisy