Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

F95 - Uzupełnienie

Fortuna Düsseldorf – FC Bayern München 7:1 (2:1)
Sobota, 09.12.1978, 15:30. Rheinstadion: 26,000.
Sędzia: Walter Engels.
Bramki: 1:0 Klaus Allofs 1. (Günther), 1:1 Klaus Augenthaler 22. (Janzon), 2:1 Klaus Allofs 24. (Seel), 3:1 Wolfgang Seel 51. (Allofs), 4:1 Wolfgang Seel 58. (Schmitz), 5:1 Gerd Zimmermann 65. (rzut karny, faulowany Seel), 6:1 Emanuel Günther 74. (Allofs), 7:1 Emanuel Günther 86. (głową, Lund)
Kicker
Fortuna: Daniel (2) - Brei (3), Zewe (1), Zimmermann (3), Baltes (3) - Weikl (3), Köhnen (3), K. Allofs (1), Schmitz (1) - Seel (1), E. Günther (3). Trener: Tippenhauer
Zmiany: Lund (3) za Seela (74.)
FC Bayern: Maier (4) - Jol (4), Schwarzenbeck (4), Augenthaler (3), Horsmann (3) - Niedermayer (4), Dürnberger (4), Breitner (3), Oblak (3) - Janzon (4), Rummenigge (3). Trener: Lorant
Zmiany: Kapellmann (3) za Dürnbergera (74.)
Fussballdaten.de
Fortuna Düsseldorf (2,4): Jörg Daniel (2,0) - Dieter Brei (3,0), Gerd Zewe (2,0), Gerd Zimmermann (3,0), Heiner Baltes (3,0) - Josef Weikl (3,0), Egon Köhnen (3,0), Klaus Allofs (1,0), Hubert Schmitz (2,0) - Wolfgang Seel (1,0), Emanuel Günther (3,0). Trener: Hans-Dieter Tippenhauer.
Zmiany: Fleming Lund (3,0) za Wolfganga Seela (74.)
FC Bayern München (3,8): Sepp Maier (4,0) - Martin Jol (4,0), Georg Schwarzenbeck (4,0), Klaus Augenthaler (4,0), Udo Horsmann (5,0) - Kurt Niedermayer (5,0), Bernd Dürnberger (4,0), Paul Breitner (3,0), Branko Oblak (3,0) - Norbert Janzon (4,0), Karl-Heinz Rummenigge (3,0). Terner: Gyula Lorant
Zmiany: Jupp Kapellmann (3,0) za Bernda Dürnbergera (74.)

Fortuna Düsseldorf 1978/79

Fortuna Düsseldorf 1978/79. Źródło:
http://www.stickerfreak.de/Bergmann%20Seiten/Bundesliga%201978-
79/Fort%20D%fcsseldf%201978-79.html

Sepp Maier

To zdjęcie obiegło całe Niemcy. Bezradny Sepp Maier na tle nieczułej tablicy wyników. Źródło: http://www.rp-online.de/duesseldorf/duesseldorf-stadt/sport/fortuna/aktuell/71-
gegen-Bayern-feiert-30-Geburtstag_aid_648185.html

 

Wyjaśnienia do tekstu zawierającego opis meczu.

* Jakkolwiek zabrzmi to szokująco, ale Lorant przejął Bayern po szesnastu kolejkach sezonu 1977/78, gdy legendarny zespół, zdeklasowany we Frankfurcie, wylądował właśnie w strefie spadkowej!
** Trzeba przyznać, że była to dość mizerna frekwencja, jak na tak ogromny obiekt. Znacznie więcej ludzi przyciągały lokalne derby z Borussią Mönchengladbach oraz 1.FC Köln. Zresztą, Borussia korzystała z tego stadionu w swych podbojach Europy… Nie mogę się powstrzymać, by zacytować w tym miejscu „Mister Fortuna”, czyli Wernera Faßbendera, członka zarządu i dyrektora klubu, który po spotkaniu niemieckich katolików na właśnie na Rheinstadion, gromadzące 50,000 wiernych, powiedział: „Najlepiej byłoby zamknąć teraz wszystkie wyjścia ze stadionu i zatrzymać w ten sposób ludzi na spotkanie z HSV”. I jeszcze jedna cudaczna wypowiedź, po remisie w Leverkusen z liderującym Bayerem (3:3) w 1989 roku: „Wczoraj padł najwyższy remis w historii - 67:67, ja z Reinerem Calmundem, na piwa” (Calmund był wówczas członkiem zarządu Bayeru 04).
*** Mecz ten tak wiele znaczy dla fanów z Rheinstadion, że… założyli stowarzyszenie mające pielęgnować wspomnienia tamtego popołudnia! Więcej informacji można znaleźć pod adresem http://www.7zu1.de/
**** Emanuel Günther strzelił w tym pamiętnym spotkaniu dwa gole, czyli... połowę całego dorobku z okresu gry w Fortunie! Był to zresztą jedyny sezon w barwach F95. Trafił tam z Karslruher SC w glorii króla strzelców 2. Bundesligi (27 goli), jednak na boiskach pierwszoligowych furory nie zrobił; zagrał zaledwie 13 spotkań, w których postarał się o cztery bramki. Jedną z przyczyn odejścia były nie najlepsze relacje z trenerem Tippenhauerem. Sezon następny znów zaczynał w barwach KSC, i znowu imponował skutecznością (ponownie korona króla strzelców), tym razem jednak uzyskując awans. Kolejne trzy lata w Bundeslidze był dobre, ale nie błyskotliwe – do swojego dorobku w najwyższej lidze dokooptował w sumie 25 goli. Po spadku pozostał w KSC i… odzyskał skuteczność doprowadzając do furii bramkarzy na drugim froncie. Wreszcie przytrafił się najlepszy sezon w Bundeslidze, udało mu się przekroczyć barierę dziesięciu goli (dokładnie wbił 12 bramek), ale jego klub ponownie znalazł się w strefie spadkowej. Ostatnie dwa sezony na zapleczu Bundesligi nie były już tak efektowne w jego wykonaniu; karierę zakończył w 1.FC Pforzheim.
***** Ogromna w tym zasługa trenera, Hansa-Dietera Tippenhauera; to był dopiero wynalazek! Nikomu wcześniej nieznany w wieku zaledwie 34 lat objął drużynę w lipcu 1978 roku. Na stanowisko zaproponował go jego poprzednik, Dietrich Wiese, który właśnie odszedł trenować reprezentacyjne drużyny młodzieżowe. Prezydent Kurt Schneider wraz z zarządem podjęli tę ryzykowną decyzję i nie żałowali! Pomimo braku środków na wzmocnienia zespół nie tylko prezentował się stabilnie w lidze, ale zaczął niespodziewanie piękną przygodę z rozgrywkami pucharowymi. Niestety, już następny sezon zweryfikował jego ambicje – klub miał wyższe wymagania wobec niego, tymczasem nieszczęśliwy zbieg okoliczności (m.in. kontuzje podstawowych obrońców Breia i Zimmermanna) spowodowały falstart ligowy, i już po pięciu kolejkach szefostwo klubu postanowiło go zwolnić... Później jeszcze jakiś czas próbował trenerki, postawił jednak ostatecznie na karierę naukową. Na Uniwersytecie w Münster obronił nawet pracę doktorską!
****** A propos koncertów, legenda niemieckiego punk-rocka, „Die Toten Hosen”, sympatyzują z Fortuną właśnie. Nagrali jeden utwór wyjątkowo wyrażający ich niechęć do klubu z Monachium, pod prozaicznym tytułem „Bayern”. Na koncertach, by jeszcze spotęgować przekaz, nierzadko wykorzystują fragmenty właśnie tej legendarnej klęski Bawarczyków.
******* Obrońca Gerd Zewe to według wielu fachowców drugi najlepszy libero niemiecki w historii, zaraz po Beckenbauerze. Do Fortuny trafił w wieku 22 lat z Borussi Neunkirchen za 180,000 marek i z miejsca stał się ostoją defensywy. Od tej doby wierny drużynie z Düsseldorfu (1972-87) dla której zagrał aż 440 meczy w Bundeslidze (klubowy rekord; ponadto strzelił 42 gole). W reprezentacji jednak nie spełniony – jego czasem miały być MŚ w 1978 roku; znajdował się wtedy w wyśmienitej formie kwitnąc w roli libero (na tę pozycję przestawił go z linii pomocy trener Fortuny, Dietrich), a „Kaiser” właśnie zakończył karierę w drużynie narodowej. Nawet kibice domagali się gry w kadrze właśnie Zewe, lecz bezowocnie. Pojechał wprawdzie na turniej, ale trener Helmut Schön postawił na zawodnika HSV, Manfreda Kaltza, nominalnie bocznego obrońcę. To okazało się błędem, zwłaszcza w spotkaniu z Austrią Kaltz zawiódł przyznając po spotkaniu, że nie ma już zamiaru grać na tej pozycji. Po turnieju zagrał jeszcze w sparingu z Holandią (3:1) będąc najlepszym piłkarzem na boisku. Rok później (1979) odmówił Hamburgerowi SV, pozostając w Fortunie pomimo wyraźnie gorszych warunków finansowych; było to o tyle odważne posunięcie, że HSV należało wtedy do najlepszych drużyn niemieckich (w tymże roku wygrali ligę!) i ścisłej europejskiej czołówki. W barwach Fortuny największe jego osiągnięcia to dwukrotny triumf w DFB Pokal oraz finał PZP. Karierę zakończył po relegacji jego ukochanego klubu do 2. Bundesligi (kontynuował karierę wyłącznie na poziomie amatorskim w FC Würzburger Kickers). W roku 1998/99 dał się namówić Klausowi Allofsowi na jego asystenta w „mission imposible” - awansie do pierwszej ligi właśnie z Fortuną. Nie tylko nie wywalczyli przepustki na wyższy szczebel, ale, pomimo dość ciekawej drużyny (m.in. z Polakami, Leśniakiem i Pawłem Bocianem, czy Igorem Dobrowolskim, Jörgiem Bachem oraz Igli Tare) z hukiem spadli z ostatniego miejsca do ligi regionalnej...

Gerd Zewe

Gerd Zewe, wieloletni kapitan Fortuny Düsseldorf. Źródło: http://www.rponline.
de/duesseldorf/duesseldorf-stadt/sport/fortuna/aktuell/Rekordspieler-Gerd-Zewe-wird-
60_aid_868367.html

******** O tym, jak wielki był potencjał zespołu również w oczach kibiców, najlepiej świadczy fakt, że w internetowym głosowaniu z 2009 roku na najlepszą jedenastkę w historii, miejsce w niej znalazło się dla aż sześciu bohaterów opisanego przeze mnie spotkania, oraz dla dwóch innych graczy, którzy znajdowali się wtedy w kadrze, ale w meczu nie wystąpili.

wtorek, 02 listopada 2010, marll80

Polecane wpisy