Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Zmierzch Bogów?

Po kilku tygodniach ligowych rozgrywek można pozwolić sobie na pierwsze refleksje. Od razu w oczy rzuca się jedna przypadłość wszystkich omawianych na tym blogu lig – część faworytów co raz bardziej brnie w przeciętność, czy wręcz dryfuje w kierunku niższej klasy! Frapujące.

Trudno o uniwersalną diagnozę; wydaje się, że każdy z przypadków jest inny i wymaga indywidualnej oceny. W Niemczech od miejsca dwunastego do zupełnie ostatniego zajmują nie tylko najbardziej utytułowane drużyny w historii Bundesligi, ale czwórka z pośród nich uchodziła za żelaznych kandydatów do tytułu mistrzowskiego! 51 tytułów mistrzowskich, czyżby to one tak ciążyły tym klubom, że dyndają na dole tabeli? O ile miejsca Borussii, oraz obu 1.FC specjalnie nie dziwią, o tyle szokują dokonania Bayernu, Werderu, Schalke oraz Stuttgartu. Przejrzałem sobie jedno z niemieckich forum, gdzie kibice typowali tabelę końcową sezonu 2010/11, niemal wszyscy wskazywali na Bayern, jako głównego faworyta do tytułu. Schalke i Werder rzadko wypadały poza pierwszą piątkę, z kolei Stuttgart plasowano pod koniec pierwszej dziesiątki; ale nikt nie sugerował możliwości degradacji którejkolwiek z nich! O polskiej ekstraklasie specjalnie nie ma, co się rozpisywać. Sądzę, że to akurat jest dość znana przypadłość. Cała przedsezonowa czwórka jeźdźców apokalipsy, która miała innymi ligowcom zrobić z tego i owego jesień średniowiecza zawodzi, a najbardziej zespół spod znaku eLki. U naszych południowych sąsiadów bardzo poważnie wygląda sytuacja trzech zasłużonych klubów, którym wróżono całkiem miłe chwile w tym sezonie. Jednak Slavia, Banik oraz Zbrojovka, hm, zbroić to się będą, ale na walkę o ratowanie twarzy, a może i innej częsci ciała...

Dramat dotyka Schalke.
Z jednej strony mamy wspólny mianownik dla zespołów Schalke, Slavii Praga oraz Legii Warszawa. Właśnie tam postawiono na radykalne zmiany kadrowe. Porównywalne roszady zaszły u „Wojskowych” i Gelsenkirchen; w pierwszym przypadku stosunek przyszli-odeszli wynosi 13-16, w drugim równo po 14. absolutnym, zarazem zatrważającym, liderem są jednak „zszywani”, gdzie wymieniono w sumie aż 39 graczy! To się nazywa wietrzenie kadry;)

Wydać nieprawdopodobnych 36,1 miliona euro i zajmować przedostatnie miejsce to nie tylko policzek dla samego Felixa Magatha, to prawdziwa futbolowa wydmuszka! Najlepiej radzi sobie Huntelaar oraz Sarpei i Jurado; z tym, że dwaj ostatni wcale nie mają pewnego miejsca w składzie. A Holender? Grać w Koszmarze z ulicy Ernest-Kuzzora Weg 1 i strzelić w 5 meczach cztery bramki to doprawdy nie lada wyczyn! Raul – wg gazety „Sport Bild” piąty najbardziej spektakularny transfer w historii Bundesligi. Być może już w połowie sezonu zostanie okrzyknięty największym niewypałem w historii; jego błagalny o litość wzrok nic tu nie zmieni, podobnie jak jedyna bramka w starciu z BMG. Słabo radzi sobie Uchida i Papadopoulos. Nieporozumieniem jest Plesten. W beznadziejnej formie jest Metzelder. Ciekawy napastnik, którego część z czytelników być może kojarzy z Mistrzostw Świata, Słowak Jendrišek ma problemy, żeby załapać się chociaż na ogony. Rumun Deac z Cluj spędził jak na razie 45 minut na boisku. W ogóle nie wybiegł na boisko solidny defensor Tim Hoogland; Hiszpan Escudero oraz młodzi Pourie, Unnerstall tylko rezerwy. Dlaczego wymieniłem akurat tych piłkarzy? Bo to cała czternastka nowych zawodników! Łapiecie? C z t e r n a s t k a!!!
W lidze czeskiej panika panuje na Slavii. Zespół pogrążający się w chaosie od poprzedniego sezonu, znajduje się tuż nad strefą spadkową! Chodzi o klub, który jeszcze niedawno wygrywał ligę rok po roku i zabawiał się w Lidze Mistrzów! Jednak obłędna polityka transferowa, jednak zbyt emocjonalne zachowania (byłego) trenera Jarolima (potrafił po dwudziestu minutach zdjąć reprezentacyjnego piłkarza i wywalić go do rezerw), podpiłowało nogi budującej się, jak można było sądzić, potęgi „zszywanych”.
O Legii napisano już w polskich mediach wystarczająco dużo; ja zgłaszam się do zwolenników tezy, że nie tylko przepłacone zakupy, ale i myśl szkoleniowa, które zawitały na Łazienkowską mają dość wątpliwy urodzaj.

Nie dziurawcie nas!
Fatalne skutki przynosi pozbywanie się liderów zespołu. Wydaje się, że wyjęcie jednego, dwóch graczy nie powinno zachwiać fundamentami, przecież dzisiaj w futbolu tylko wyjątkowe indywidualności mogą reżyserować bieg wydarzeń; a jednak...
Werder po transferze Özila może pochwalić się ładnym wynikiem ekonomicznym, ale jednak utrata mózgu nie pozwala nogom normalnie pracować. Bremeńczycy szukają po omacku nowej tożsamości, częściej jednak błądząc, niż odnajdując właściwe ścieżki. Dziwi też trochę sprzedaż Rosenberga, który zawsze tych kilka goli strzelał, co okazywało się bardzo pomocne; z nowych zawodzą zwłaszcza ci, od których najwięcej oczekiwano. Silvestre nie zagrał nawet pól dobrego spotkania, Arnautovič tylko nad Kolonią popracował… Wyjątkiem jest Wesley. Nawet nie zadebiutował chorwacki reprezentant, Vranjes i Brazylijczyk Carlos Alberto. Gola w lidze nie strzelił wciąż Pizzaro.
Podobnie rzecz się ma z VfB Stuttgart, który sporo zarobił na sprzedaży Khediry, ale stracił także Hleba (inna sprawa, że nie był to już ten sam Hleb, co kiedyś). Jeśli dodamy do tego jeszcze oddanie Rudego okazuje się, że środek pomocy został dość poważnie podziurawiony. Sprowadzenie w ich miejsce wiekowych graczy Juventusu wydaje się chybione. Właściwie o żadnym z transferów nie można powiedzieć, że wypalił! Na dodatek suche przyglądanie się średnim ocenom zachwiane jest jednym, jedynym udanym spotkaniem, ba, doskonałym meczem, zakończonym wiktorią 7:0…
U nas trochę naciągnie można podciągnąć pod tą definicję Ruch; naciąganie, bo trudno jednak obronić tezę, że pozostawienie nienaruszonego składu gwarantowałoby powtarzalność wyników.

Stabilizacja jako hamulcowy?
Bayern nie wydał złamanego grosza, choć i tak pozyskał kilku niezłych graczy, z Tonim Kroosem na czele, który zagrał we wszystkich meczach, całkowicie jednak zawodząc, bo trudno chwalić się zaledwie jedną asystą, gdy w poprzednim sezonie w barwach Leverkusen udało się zgromadzić aż 9 bramek i 12 asyst; reprezentant Holandii, Braafheid z Celticu właśnie zadebiutował w meczu z Dortmundem. Nikt z pozostałej czwórki nie wybiegł jeszcze na boisko! Nikogo ważnego nie stracili, bo zsyłka Luci Taniego do FC Genua była oczywista. Nikogo, prócz kontuzjowanego Arejna Robbena, najlepszego piłkarza Bundesligi minionego roku. Jak wielka jest to strata dla Bawarczyków, i jak bardzo cierpi drużyna grając bez niego dobitnie ukazuje statystyka bramkowa; zaledwie pięć trafień, w tym jedno samobójcze. Po siedmiu kolejkach w tygodniku „Kicker” notę poniżej trzech (w skali najlepsza to jeden, najgorsza 6) ma jedynie bramkarz Hans-Jörg Butt!
Właściwie Poznań może tym razem stawiać się na równie ze słynnym zespołem z Monachium. Wymiana Lewandowskiego na Rudnevsa, nie daje się specjalnie zauważyć; zaryzykuję nawet tezę, że Łotysz ma więcej atutów po swojej stronie. Problemem jest jednak samouspokojenie, które podpowiada oszczędzanie energii na gry europejskie. I rzeczywiście, tam widzimy inna drużynę, inne zaangażowanie, inne zrozumienie zasad gry. Widać, część zespołu uznaje, że ligowi rywale nie są warci ubrudzenia sobie spodenek.

Miejsce na podium zbrodnią, Liga Europejska karą.
Niespełnienie szykuje się w Ostrawie, która miała wreszcie skutecznie powalczyć o tytuł, tymczasem dość poważnie komplikuje sobie przyszłość nawet tą ligową. Co ciekawe transfery, może poza pozbyciem się Mario Lički, zdawały się całkiem racjonalne… Czy zatem decydujący był bardzo wczesny start do piłkarskiego sezonu? Czy można w zawodowym klubie tłumaczyć się taką niedogodnością? Przykłady innych lig wskazują, że to wygodne alibi jest dość bezpłodne.
Jeszcze gorsza atmosfera panuje w Brnie. Ostatnie miejsce, katastrofalna dyspozycja i najgorsza obrona w lidze. Naprawdę boli patrząc jak w tak słabej formie szarzeją nazwiska Dostálka, czy Polácha, i jak zespół od lat przeciętnieje, a przeciętniejąc słabnie na tle innych...

Gdybym miał oddać się proroctwom, to, choć stanowiłoby to niezwykłe wydarzenie ligowe, nie przewiduję spadku, żadnej z tych drużyn; podejrzewam, że część z nich przemęczy pierwszą rundę i ruszy z kopyta po zimowym śnie; zapewne jedna, dwie drużyny trochę pożyje w strachu do maja, może i czerwca, ale bez konsekwencji ostatecznych. Bardziej zastanawia mnie, czy jest to tendencja stała, czy przypadłość tegoroczna; w końcu i w innych ligach mamy podobne przypadki: we Włoszech na miejscu spadkowym jest AS Roma, w Hiszpanii tabelę zamyka Deportivo La Coruna, a w Anglii zagrożony jest Liverpool FC!

poniedziałek, 04 października 2010, marll80
Tagi: ciekawostki

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Rysiek, *.adsl.inetia.pl
2010/10/04 20:35:29
widze ze ma Pan na tle strony herb Gornika Radlin czy moglby pan opisac ogolnie jakas historie o nich i sukcesy(a sa pokazne jak niestety na dzisiejsza A-klase ;( )
-
Gość: mariuszkowoll, *.gl.digi.pl
2010/10/05 23:39:39
Chciałbym; chciałbym poświęcić wpisy każdej śląskiej drużynie, ale przyznam, że nie planuję tego z góry; czasami jakiś temat wypłynie, innym razem z własnej woli czymś się zainteresuje, ale, co zapewne nie jest za dobrym rozwiązaniem, nie mam ściśle określonych tematów;) Ale chociażby z ciekawości sprawdzę, co uda się ciekawego znaleźć o tym jakże zasłużonym klubie dla naszego regionu. Zobaczymy, może opisać drogę po wicemistrzostwo ligi? Choć to akurat w Radlinie pewnie dobrze znają;)