Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

W Monachium nie obgryzają paznokci

W związku z fatalną dyspozycją Bayernu Monachium przetacza się w mediach również polskich dyskusja nad postawą wielokrotnego mistrza Niemiec. To faktycznie najsłabszy start w Bundeslidze w historii Bayernu, ale tylko, gdy uczepimy się tej trzynastopunktowej straty do lidera; nic innego w tym sezonie nie jest wyjątkowego. Wystarczy sięgnąć do historii rozgrywek u naszych zachodnich sąsiadów:
- miejsce 12, tak samo niską lokatę po siedmiu kolejkach zajmowali Bawarczycy jeszcze dwukrotnie, w sezonie 1974/75 oraz w drugim roku gry w Bundeslidze. A przypominam, że dwa lata temu na tym samym etapie rozgrywek Bayern był zaledwie jedno oczko wyżej!
- punktów 8, w erze trzypunktowego nagradzania zwycięstwa tak źle nie było (we wspomnianym już roczniku 2008/09 zdobyli ich 9); stosując ten sam przelicznik we wcześniejszych sezonach dziewięciopunktową zdobycz miał Bayern w sezonie 1977/78, 1974/75, a dokładnie tyle, co obecnie zdołali wywalczyć w czwartym sezonie ligi niemieckiej w ogóle;
- reguła – właściwie brak; myślałem o wstawieniu wykresu zależności miejsca po 7 kolejkach i na koniec ligi, ale właśnie z powodu babrania się w tym bez pewności fajnego końcowego efektu (w końcu wymaga to 46 pozycji na osi poziomej), dałem sobie z tym spokój; w każdym razie najczęściej słaby początek nie powodował wielkiego problemu na miarę danego potencjału kadrowego. Rekordowy był sezon dwa lata temu, gdy z jedenastego miejsca zespół wywalczył srebrne medale (+9), piękny marsz po mistrzostwo zanotowali w tak miłym dla nas 1974 roku (+6), równie efektownie zakończyli sezon 1993/94, gdy wygrali ligę (+5) oraz kilkakrotnie wspominany drugi ich sezon w Bundeslidze, gdy awansowali z dwunastej pozycji na szóstą (+6); ale były i wpadki, z chyba najgorszym (?) sezonem w historii zaraz po połączeniu Niemiec; dopiero dziesiąte miejsce (-5) nie było wprawdzie najgorszym w historii (to było o dwa miejsca niższe), ale styl był wyjątkowo mizerny; właściwie można na upartego jedynie mówić o prawie dekady – poza latami ’80 zawsze zdarzy się Bawarczykom jeden, dwa sezony, gdy nie łapią się nawet do pucharów (przynajmniej nie z ligi); no to czekam na powtórzenie tego prawa w XXI wieku;)

Nie ma zatem póki co specjalnie drzeć szat o przyszłość Bayernu, ale to trąbienie o nich skutecznie namówiło mnie do przybliżenia najbardziej upokarzających ich klęsk w historii; wybrałem siedem takich spotkań ligowych, ale nie będą to każdorazowo najwyższe porażki. Pomijałem też klopsy pozostające świeżo w pamięci (Wolfsburg, St. Pauli, Alemannia, Unterhaching). Subiektywne zestawienie zacznę na Betzenbergu, no, a skoro zaczynam w piekle, to później będzie już tylko ciekawiej;)

piątek, 08 października 2010, marll80

Polecane wpisy