Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Gauliga Oberschlesien 1943/44 – Niebywałe

Noworoczne spotkania przyniosły kilka spektakularnych wydarzeń. W Knurowie zbyt długo chyba świętujący TuS Schwientochlowitz dostaje baty 2:12! wbrew pozorom gra nie była jednostronna, a o wyniku zadecydowała fatalna postawa obrońców gości. Mecz jednak nie miał, co podkreślano w relacji, żadnego znaczenia w walce o najwyższe lokaty. Ciekawie było również w Katowicach, gdzie miejscowy 1.FC podejmował VR Gleiwitz, ale o tym w innym miejscu. Ostatni mecz grany 1 stycznia przyniósł pewne zwycięstwo SV 99 nad drużyna z Bytomia. Następnego dnia rozegrano atrakcyjny pojedynek lidera z wiceliderem. 3,000 kibiców zgromadzonych na Steinhoffpark przeżyło wielkie rozczarowanie. Fantastyczne zawody rozgrywa środkowy napastnik drużyny TuS Lipine, Smolin. Pierwszy gol pada z rzutu karnego po faulu właśnie na nim. Chwilę później Rother wyrównuje wykorzystując błąd obrońców gości, ale Smolin rozstrzyga właściwie losy spotkania jeszcze przed przerwą. Dwie jego bramki odbierają nadzieję zespołowi Preußen. Po zmianie stron kompletuje hat-tricka, a piąte trafienie dokłada prawy środkowy napastnik Laska. Za zawodnika meczu uznano Pietza I, który świetnie dyrygował poczynaniami ofensywnymi przyjezdnych. Prasa ogłosiła już odpadnięcie Zabrzan z walki o tytuł, odważne formułując tezę, że jedynie TuS Lipine i SV 99 Bismarckhütte między sobą rozstrzygną kto będzie reprezentował Górny Śląsk w rozgrywkach ogólnokrajowych.
Słowa te rzeczywiście zdawały się prorocze, gdy kolejnej niedzieli Preußen ponownie przegrywa u siebie, tym razem z 1.FC. Ale punkty traci także SV 99, znowu nie potrafiąc uporać się z Kolejowym SG Kattowitz. Szczęśliwy remis 3:3 faworyzowani goście zawdzięczali znakomitemu Bromowi w bramce, który zapobiegł pogromowi oraz wyśmienitej dyspozycji Giemsy, autora wszystkich bramek dla SV 99. A gdy inni gubili punkty, rewelacyjnie wciąż grała drużyna TuS Lipine. Rekordowe dla nich 8:0 w Bytomiu wymiernie to potwierdzało; gospodarzom animuszu wystarczyło do straconej pierwszej bramki, potem dominacja faworyta była niepodważalna. Co raz odważniej ogłaszano końcowy triumf w ligowej tabeli mannschaftu z Lipin.
Zanim jednak poznano następnne rozstrzygnięcia, swoje trzy grosze postanowił dodać Okręgowyy Związek Piłki Nożnej. Aż cztery spotkania zweryfikowano jako walkowery. Poza jednym, 1.FC Kattowitz-VR Gleiwitz (3:4), nie miały one jednak większego znaczenia, bo punkty przyznano zespołom, które i tak zwyciężyły. Dwa inne spotkania nakazano powtórzyć, w tym jedno istotne dla ligowej czołówki, mianowicie pojedynek WSG Knurow-SV 99 Bismarckhütte (4:1). W ten sposób otworzyła się przed jedenastką SV 99 okazja do odrobienia ważnych punktów do lidera. Ale wcześniej zaplanowano hit rozgrywek...
16 stycznia na stadionie w Chorzowie doszło do pojedynku lidera z wiceliderem. Goście mimo wszystko uważani byli za faworyta, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich wyjątkową skuteczność. Od poprzedniej potyczki obu drużyn niebiesko-czarni wygrali siedem kolejnych gier z imponującym bilansem bramkowym 36:8! Na meczu zjawiła się rekordowa liczba widzów, aż 8,000! Gospodarze nie zaniechali żadnego szczegółu – postarali się, by wszyscy urlopowicze wrócili właśnie na to spotkanie, stawiając zwłaszcza na obronę. TuS Lipine przeważało, ale nie potrafiło przedrzeć się przez wspaniałą trójkę odpowiedzialną za bronienie dostępu do własnej bramki: parą obrońców Niesberger-Hermann oraz grającego przed nimi środkowego pomocnika Andrzejewskiego. A gdy udawało się gościom zagrozić bezpośrednio bramce, fantastycznymi interwencjami popisywał się Brom. Najlepszą okazję zmarnował przed przerwą Smolin, przestrzelając w sytuacji sam na sam. SV 99 praktycznie nie potrafił zagrozić bramce Lipiniorzom, między innymi za sprawą cudownie kierującego grą obronną Pietza II. Jeden jedyny raz urwał się Morys, ale i on nie potrafił uderzyć celnie. Podział punktów wbrew pozorom był bardzo korzystny dla miejscowych, bowiem dla przyjezdnych było to przedostatnie spotkanie w sezonie:

TabelaC

Na pożegnanie rozgrywek zespół z Lipin czekało spotkanie z zadziwiającym ostatnio formą mistrzem z Könnigshütte. To, co jednak wydarzyło się 23 stycznia na stadionie TuS przerosło wyobraźnię całej zgromadzonej, ośmiotysięcznej widowni. Gospodarze całkowicie się pogubili, nie potrafili dostosować sposobu gry do trudnych warunków, stosowali bardzo ryzykowne krycie, a na domiar wszystkiego Kubisch prezentował bardzo kiepską formę na bramce. W efekcie klęska aż 0:5! Szczególnie nieudolna był pierwsza połowa, w której grająca długimi podaniami Germania całkowicie opanowała sytuację. Dwa gole Sekully oraz trafienie Pyttela właściwie załatwiały sprawę. Desperackie próby TuS Lipine po przerwie zaowocowały jedynie rzutem karny zmarnowanym przez Pietza I. Ten świetnie do tej pory grający zawodnik zawiódł na całej linii nie wykorzystując jeszcze kilku innych znakomitych okazji. Dzieła zniszczenia dokończyli, ponownie Sekulla, oraz lewoskrzydłowy Wostal II. Z takiej okazji chciał skorzystać SV 99 Bismarckhütte ale... nawet nie musiał! Zaległe spotkanie z WSG w Knurowie nie doszło do skutku z powodu gospodarzy, którzy najwidoczniej nie znaleźli motywacji do rozegrania swego ostatniego ligowego meczu. Dwa punkty oznaczały fantastyczną sytuację wyjściową dla Chorzowian, do mistrzostwa potrzebowali zaledwie 4 punktów; teraz to o nich pisano, jako faworytach...

TabelaD

Aż trzy drużyny zakończyły już sezon; poza wspomnianymi TuS Lipine oraz WSG Knurow, również Reichsbahn-SG. Co ciekawe szósta w tabeli Germania teoretycznie mogła jeszcze się zrównać punktami z dotychczasowym liderem! Perspektywy takiego finiszu były jednak niewielkie.
Mistrz jednak nie chciał dobrowolnie abdykować, szykując niewiarygodne wzmocnie tzw. Gastspielerami, ale i to pozostawię sobie do opisania innym razem.
Właściwie do rozegrania pozostały już tylko zaległe mecze. Lipiniorzom pozostało jedynie nerwowo oczekiwać. Kolejne spotkania rozegrano w ostatnie weekend stycznia. W Zabrzu doszło do małej niespodzianki. Nie liczący się już w walce o końcowy sukces zespół Preußen odebrał punkt SV 99 Bismarckhütte. Prawda jest jednak taka, że goście i za ten jeden powinni być bardzo wdzięczni. Przed pięciotysięczną widownią miejscowi zaprezentowali bardzo wysoką formę i skuteczność. Już do przerwy prowadzili dwoma bramki, a gdy tuż po zmianie stron Buchczyk swym drugim trafieniem podwyższył na 3:0 marzenia o mistrzostwie coraz bardziej oddalały się od jedenastki SV 99. Desperackie ataki i wyśmienita forma strzelecka Wollnego już cztery minuty później pozwoliły skorygować wynik, a wreszcie strzelić i gola kontaktowego. Sytuacja Preußen stała się nieciekawa, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach boisko opuści Buchczyk. Grając o jednego zawodnika mniej nie potrafili utrzymać prowadzenia, a swojego trzeciego gola wbił Wollny. Końcówka była bardzo dramatyczna, bo rozsierdzeni gospodarze, pomimo osłabienia, postanowili rozstrzygnąć losy meczu na swoją korzyść; jednak ich starania rozbijały się o konsekwentną obronę przyjezdnych. W drugim rozegranym spotkaniu mistrzowska Germania kontynuowała wspaniałą serię i pokonała bardzo defensywnie nastawioną drużynę 1.FC Kattowitz. Jedyną bramkę przy współudziale fatalnie piąstkującego dośrodkowanie Kulika bramkarza zespołu ze stolicy okręgu, strzelił Pyttel. Chwilę później ten sam zawodnik przestrzelił „jedenastkę”. W ten sposób Germania po raz pierwszy w sezonie wdrapała się na ligowe pudło:

TabelaE

Wtedy też w prasie pojawiły się debiutancko spekulacje, że przy wyjątkowym zbiegu okoliczności trzy drużyny mogą mieć na koniec sezonu jednakową ilość punktów.Szóstego lutego kolejna seria gier. Tym razem obyło się bez niespodzianek, no chyba, że za taką uznać porażkę VR Gleiwitz w Świętochłowicach, ale, że dzielnie broniąca się w Chorzowie drużyna SuSV Beuthen 09 jedynie uniknęła klęski w starciu z Germanią to poznaliśmy definitywnie obu spadkowiczów. Niespodzianki nie było, dwa ostatnie miejsca zajęły wlokące się przez cały sezon w ogonie TuS Schwientochlowitz oraz właśnie Bytomianie. Nie zawiódł również drugi zespół z Chorzowa. SV 99 rozgromiło 1.FC aż 5:1, i chociaż katowiczanie objęli prowadzenie za sprawą Chmielowskiego, znajdujący się w wyśmienitej formie Giemsa poprowadził swój zespół do zwycięstwa.
W tym momencie wszyscy żyli już zaplanowanym na 20 lutego meczem obu chorzowskich jedenastek. Ale tydzień wcześniej Germanię czekał kolejny zaległy mecz, tym razem z zawsze groźnym Preußen Hindenburg. I emocji nie brakowało! 3,000 widzów zgromadzonych na Redenkampfbahn przecierało oczy ze zdumienia obserwując zdeterminowaną i szybko grającą drużynę gości. Do przerwy wynik 0:0, a bohaterem bramkarz zabrzan Molatta. Gdy w 65 minucie Stolarczyk wreszcie przełamał opór gości egzekwując karnego, wydawało się, że Germania pewnie zwycięży, ale zaledwie 10 minut później lewy środkowy napastnik Buchczyk sensacyjnie wyrównał. Nerwówka trwała do samego końca. Na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego bodaj jedyne zawahanie Molatty, który minął się z piłką wrzucaną przez Kulika, bezwzględnie wykorzystał doskonałym uderzeniem głową Pyttel. O wszystkim miał zatem rozstrzygnąć mecz pomiędzy SV 99 a Germanią!

TabelaF

Co niezwykłe, Okręgowy Związek Piłki Nożnej nie wiedział, jaką podjąć decyzję przy ewentualnym równym bilansie punktowym, prosząc o potwierdzenie swych ustaleń Piłkarski Związek Rzeszy Niemieckiej!
Decydujący o losach mistrzostwa mecz rozpoczął się 20 lutego o godzinie 14.00. Na stadionie SV 99 zjawiło się aż 12,000 widzów. Obie drużyny mocno się zbroiły, u gospodarzy zatwierdzono do gry między innymi Wodarza i Andrzejewskego! Zabrakło za to Dieslera. Po stronie Germanii straty były znacznie poważniejsze. Wystąpić nie mógł Stolarczyk oraz świetny lewy środkowy napastnik Pyttel. SV 99, któremu do tytułu potrzebny był remis, nastawił się na uważną grę obronną, Germania z kolei potrzebująca wygranej, biła głową w mur nie potrafiąc poradzić sobie ze szczelną defensywą świetnie kierowaną przez bramkarza Broma. Ale w 43 minucie Dziwisch zagrywa piłkę ręką we własnym polu karnym, goście wreszcie się doczekali. Rzut karny pewnie wykonał Piontek i w tym momencie trzy drużyny miały po 24 pkt! W drugiej połowie w naturalny sposób to SV 99 przejął inicjatywę, jednak lepsza technika zawodników mistrza dość mocno dawała się we znaki. Dwa znakomite uderzenia z rzutów wolnych Niesbergera fantastycznie obronił Ksoll. W 63 minucie piękna trójkowa akcja Sekulla-Piontek-Kulik i niepilnowany lewy środkowy napastnik Barainski po raz drugi pokonał Broma, 0:2! Od tego momentu gospodarze rzucają wszystkie siły do ataku spychając Germanię do, momentami, rozpaczliwej obrony. Na 10 minut przed końcem po rzucie rożnym główka Gaidy trafia do siatki gości. Ostatnie minut były niezwykle emocjonujące, bo SV 99 świadome, że remis gwarantuje im mistrzostwo jeszcze mocniej zaatakowało. Jednak Germania przetrwała chwile grozy i niepewności wywożąc upragnione zwycięstwo z boiska rywala. Jak informowała prasa „Tysiące zwolenników Germanii szturmowało po końcowym gwizdku boisko, by pogratulować sukcesu swej drużynie”. Siódmym zwycięstwem z rzędu mistrz ostatecznie skomplikował ligową czołówkę. Końcowa tabela sezonu 1943/44 wyglądała bowiem następująco:

TabelaG

Mistrzem została więc drużyna...

(c.d.n.)

sobota, 11 września 2010, marll80

Polecane wpisy