Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Gauliga Oberschlesien 1943/44 - Sroga lekcja

Losowanie pierwszej rundy rozgrywek eliminacyjnych o mistrzostwo Niemiec było dla Germanii fatalnie. Mówiąc wprost, gorzej trafić nie mogli. W starciu z obrońcom tytułu mistrza Niemiec skazani byli na pożarcie. Dresdener SC dysponował wówczas znakomitym składem z wieloma reprezentantami kraju, grając piękny, ofensywny futbol.
Gdy Chorzowianie zmagali się w decydujących rozgrywkach okręgowych klub z Drezna kończył sezon w swojej Gaulidze i rozpoczynał przygotowania do fazy pucharowej. A prezentował się fatalnie! Sensacyjna porażka z ósmym w tabeli TuRa Lepzig na zakończenie i tak udanego sezonu jeszcze można było rozpatrywać w kategoriach wypadku przy pracy. I chociaż bilans ligowy DSC miał nadzwyczaj imponujący (w osiemnastu meczach dwie porażki i reszta samych zwycięstw przy stosunku bramkowym 102:17), to, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, regres formy w porównaniu z poprzednim sezonem był widoczny (rok wcześniej wygrali wszystkie mecze w lidze z kapitalnym bilansem bramkowym 136:14 i pięcioma dwucyfrowymi wynikami na koncie!). Ale gdy w pierwszym test-meczu na własnym stadionie Ostragehege w obecności 12,000 widzów doznali druzgocącej porażki 1:5 z silnym LSV Hamburg prezentując beznadziejną dyspozycję zaczęto głośno mówić o kryzysie formy mistrz. Pojawiła się zatem iskierka nadziei...
Wiele miały podpowiedzieć ostatnie przygotowania do spotkaniu obu drużyn. Spotkania, jak na złość wyznaczonego właśnie do Drezna, co jeszcze bardziej utrudniało zadanie stojące przed Germanią. W Wielkim Tygodniu obie jedenastki postanowiły rozegrać po dwa mecze.
Germania zawitała do Wrocławia na Turniej Wielkanocny zorganizowany przez miejscowy Wermacht Breslau. Na boisku Hermann Göring-Sportfeld oprócz mistrza Górnego Śląska, zaprezentowały się również drużyny gospodarzy, mistrza Czech i Moraw, MSV Brünn* oraz 1.FC Kattowitz. Z rozlosowanych par zwycięzcy mieli zagrać w finale, a pokonani o trzecie miejsce. Germania trafiła na „wojskowych”, którzy bardziej przypominali zestawieniem reprezentację Górnego Śląska. Właściwie jej drugi garnitur, bo pierwszy szykował się w tym momencie do dwumeczu ze Słowacją. Mieliśmy zatem przedziwną sytuację, drużyna wrocławska została wzmocniona Górnoślązakami Giemsą, Gruschką, Kubusem, Pietzem, Przecherką, Hassa’em, Schaletzkim i cieszyńskim Lubojatzkim, a tymczasem Germania swoich najlepszych zawodników musiała wysłać na kadrę! Nic więc dziwnego, że 9 kwietnia przegrała to starcie. Wynik 1:2 i tak był sporym zaskoczeniem in plus. Gola strzelił fantastyczny tego dnia Sekulla. Obie dla miejscowych wbił gliwiczanin Schaletzki. Mecz mógł się inaczej skończyć, ale Michalski (Germania) nie wykorzystał rzutu karnego, a 30 minut szalonych ataków w drugiej połowie nie przyniosło pożądanego skutku. Końcowe fragmenty to ponownie dominacja Wermacht Breslau solidnie testujących umiejętności Ksolla. W drugiej parze zdecydowany faworyt, suwerenny mistrz Gauligi Böhmen und Mähren nie dał najmniejszych szans grającemu w eksperymentalnym składzie 1.FC, zwyciężając pewnie 6:0, co i tak było w głównej mierze zasługą dobrze spisującego się w bramce Katowiczan Karugi. W rozegranym dzień później meczu o trzecie miejsce Germania równie gładko poradziła sobie z 1.FC Kattowitz. Bezradną jedenastkę katowicką wypunktował Sekulla, strzelając cztery gole, jednego dodał Michalski i spotkanie zakończyło się wynikiem 5:1.
Dla porządku podam również wynika finału. MSV Brünn dopiero po dogrywce poradził sobie z Wermacht Breslau zwyciężając 3:2 (1:1, 2:2). Dla gospodarzy ponownie dwukrotnie trafił Schaletzki.
W tych samych dniach Dresdener SC udał się na mecze towarzyskie do Wiednia. Pierwsze było nadzwyczaj szczególne, zwłaszcza dla gospodarzy. Mecz z mistrzem Niemiec koronował bowiem obchody pięknego jubileuszu pięćdziesięciolecia First Vienna FC. Jednak na Prater-Stadion istniała tylko jedna drużyna. Najlepszy zespół Trzeciej Rzeszy chciał tym spotkaniem udowodnić sobie, że żadna obniżka formy nie ma miejsca, a poprzednie niepowodzenia to jedynie chwilowa słabość. Zwycięzca Gauligi Ostmark tylko w pierwszej połowie jako tako dotrzymywał kroku gościom. Szczęśliwe 1:1 zupełnie nie oddawała wydarzeń boiskowych. Jednak w drugiej połowie obrońcy Kalder i Bortell oraz bramkarz Ridisser nie byli już w stanie dłużej zatrzymywać grających z polotem Drezdeńczyków. Pomimo znacznego osłabienia (brak reprezentantów, Helmuta Schöna i Dzura!) dominacja DSC nie podlegała dyskusji, głównie z powodu katastrofalnej postawy linii pomocy zespołu Vienna FC, trójki Artmann, Kubika (zmienił równie słabego Widhalma), Laudon. Nie pomogło nawet wycofanie do wspierania tej formacji napastników Deckera i Noacka. Sam Heißer zdobył 4 bramki. Bardzo pewnie grała obrona, Belger-Hempel, a niesamowite zawody rozgrywał pomocnik Pohl mający udział w niemal każdej akcji gości. Najlepiej formę przyjezdnych oddawała reakcja publiczności. 30,000 kibiców zachwyconych grą mistrza oklaskiwało z zachwytem ich triumf 6:2.
Dzień później, w poniedziałek, Dresdener zgodził się jeszcze rozegrać spotkanie z wicemistrzem Gauligii Ostmark, jedynym godnym rywalem Wiedeńczyków, zespołem Floridsdorf SG. Obraz gry nie był już tak jednostronny. W drugiej połowie miejscowi nawet wyraźnie przeważali, nie byli jednak w stanie przebrnąć przez doskonałe zasieki postawione z linii pomocy i obrony. Dwa gole przed przerwą Mechate i Vogtmanna rozstrzygnęły losy pojedynku.
Wszystko więc wskazywało na powrót mistrza do wysokiej formy. Trudno zatem się dziwić, że w przedmeczowych zapowiedziach nie oczekiwano sensacyjnego sukcesu Germanii, a jedynie godnej postawy i zmuszenia gospodarzy do najwyższego wysiłku. Przypominano przy okazji zeszłoroczny mecz obu drużyn. W Chorzowie DSC musiało się tęgo napracować, by odnieść nieznaczną wiktorię 3:1.
Rzeczywistość okazała się jednak wyjątkowo brutalna dla mistrza Górnego Śląska. 16 kwietnia na Ostragehege miejscowi potwierdzili powrót do wspaniałej formy gromiąc czerwono-czarnych aż 9:2. Na wyróżnienie wśród zwycięzców zasługiwali właściwie wszyscy, tak uznane gwiazdy, Schön, Pohl, Schubert, Voigtmann, Schaffer i Richard Hofmann, jak i młode wilczki, prawy obrońca Belger i środkowy pomocnik Roitsch. Germania przez chwilę nawiązał walkę, nawet udało jej się wbić dwie bramki i skorygować wynik na 2:4, jednak tego dnia nie byli w stanie zagrozić świetnej drużynie Dresdener SC. Za najlepszego piłkarza gości uznano bramkarza Ksolla, a to wiele mówi. Zwrócono również uwagę na dobrą grę Wieczorka, Piontka, Sekully oraz Stolarczyka. W ten dość przykry sposób zakończyły się dla Chorzowian rozgrywki o mistrzostwo Niemiec...

DSC-Germania

Na pocieszenie Germanii pozostawał fakt, że Dresdener zdołał obronić czempionat w Trzeciej Rzeszy, ostatni zresztą przed końcem wojny i to w dość przekonujący sposób. Jedynie First Vienna FC w ćwierćfinale (3:2) oraz utytułowany 1.FC Nürnberg w następnej rundzie (3:1) stawiały wyrównany opór Drezdeńczykom. Podobne lanie, jak Górnoślązacy, otrzymała Borussia Fulda (9:2), a finał okazał się pięknym rewanżem za upokarzającą porażkę w sparingu – LSV Hamburg poległo aż 4:0.

 

* Według relacji prasowej WSV Brünn.

poniedziałek, 13 września 2010, marll80

Polecane wpisy