Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Gauliga Oberschlesien 1943/44 – Peterek i Wodarz

Losy dwóch wybitnych piłkarzy, być może najlepszych na swoich pozycjach w przedwojennej Polsce wraz z wkroczeniem armii niemieckiej do Rzeczpospolitej urywają się w relacjach gdzieś w 1942 roku. Wiadomo, że obaj kontynuowali karierę w SV 99 Bismarckhütte, trudno jednak wskazać cezurę czasową ich gry dla tego klubu. Obaj jednak z całą pewnością uczestniczyli w rozgrywkach na Górnym Śląsku w omawianym sezonie! Na podstawie znalezionych informacji, krótka historia udziału obu legendarnych zawodników w grach mistrzowskich.

Teodor Peterek, supersnajper Ruchu Chorzów, dla którego w 189 meczach zdobył 154 gole, stanowił o sile jedenastki SV 99 w pierwszej części sezonu. W drugiej kolejce granej zapewne 19 września 1943 roku Bismarckhütte podejmował na własnym stadionie WSG Knurow. Peterek wpisał się dwukrotnie na listę strzelców, naturalnie w charakterystyczny dla siebie sposób. Wynik otworzył w 20 minucie strzałem głową, a chwilę później podwyższył z rzutu karnego. Obie umiejętności wyniósł, jak wiadomo, do rangi niemalże sztuki, nie dziwi zatem, że właśnie w ten sposób trafił do siatki rywali. Mecz zakończył się pewnym sukcesem miejscowych w stosunku 4:2.
Jego dobra postawa w tym czasie zaowocowała powołanie do reprezentacji Górnego Śląska na spotkanie z drużyną Czech i Moraw. Na stadionie w Pszczynie 3 października chłopcy z naszego regionu zwyciężyli 4:2 (1:1), a Peterek uzyskał trafienie na 3:2.
Wysoką dyspozycję podtrzymywał nadal w lidze. W kolejnej grze SV 99, tydzień później, asystował przy pierwszej bramce gospodarzy strzelonej przez Dziwisza I w 16 minucie. Ten niezwykle trudny pojedynek z 1.FC Kattowitz zakończył się szczęśliwym triumfem Chorzowian w stosunku 2:1, szczęśliwym, o czym świadczy chociażby statystyka rogów, 2:10 na korzyść gości! W następnym meczu jego drużyna mierzyła siły w Świętochłowicach z miejscowym TuS. Jak podkreślono w relacji, Peterek znów wrócił na pozycję środkowego napastnika, by tam można w pełni wykorzystać jego ogromne umiejętności; wiadomo, że wcześniej na tej pozycji ustawiany był czasem Morys. I ten manewr w pełni się powiódł. Peterek strzelił gola na 1:0 oraz, pewnie egzekwując jedenastkę podyktowaną za zagranie ręką, na 3:1. gospodarz stać już było tylko na skorygowanie wyniku.
24 października doszło do rewanżu Górnoślązaków z zespołem Czech i Moraw. Mecz, tym razem rozgrywany w Brnie, miał po naszej stronie tylko jednego bohatera – był nim Peterek. Tym razem reprezentacja Czech i Moraw dopilnowała, by wystąpili możliwie najlepsi zawodnicy, z bramkarzem Nigrinem na czele. Grali ładnie dla oka, popisując się wieloma efektownymi lecz nie efektywnymi sztuczkami. Ślązacy postawili na sprawdzone u nich cechy – szybkość i waleczność. Między innymi dlatego rewanż za porażkę w Pszczynie nie powiódł się gospodarzom; nie byłoby jednak remisu, gdyby nie błyskotliwa postawa Peterka, prowadząc swoisty pojedynek z napastnikiem gospodarzy, Kehrbachem. Gdy miejscowi uzyskali prowadzenie, Peterek szybko wyrównał stan spotkania po ładnym rozegraniu akcji z klepki, a w 29 minucie wykorzystał kolejne gapiostwo defensorów zza naszej południowej granicy wyprowadzając przyjezdnych na prowadzenie. Mimo dominacji Górnoślązaków, jeszcze przed przerwą udało się gospodarzom wyrównać z rzutu karnego. Po przerwie znowu Czesi i Morawianie wyszli na prowadzenie za sprawą Kehrbacha, remis jednak uratował niezawodny Peterek, odbierając piłkę obrońcy Singerowi i strzelając swoją trzecią bramkę. Czechy i Morawy – Górny Śląsk 3:3.
W spotkaniu ligowym granym 7 listopada, Peterek znowu wpisuje się na listę strzelców; tym razem jego bramka z 11 minuty z rzutu karnego otwiera wynik w wygranym 3:0 spotkaniu w Bytomiu z tamtejszym SuSV 09. Tydzień później ratuje remis w prestiżowym pojedynku z TuS Lipine wyrównując stan meczu w 55 minucie. Następuje niespotykana do tej pory, bo aż trzy meczowa cisza o jego popisach; cisza jednak bez poważnego znaczenia dla statystyków, gdyż mecz z TuS Schwientochlowitz został przerwany z powodu zdekompletowania rywali (a zatem i reporter nie czuł się w powinności do zrelacjonowania szczegółowego biegu wydarzeń), co w konsekwencji przyniosło darmowe punkty SV 99, a i spotkanie z WSG Knurow, sensacyjnie przegrane 1:4, unieważniono i nakazano powtórnie rozegrać.
W te trzy ligowe kolejki wpleciony został pojedynek Górnego Śląska z reprezentacją Północnej Słowacji (05.12.). W składzie gospodarzy nie zabrakło naturalnie Peterka. Jednak kibice zgromadzenie w liczbie aż 15,000 na stadionie SV 99 Bismarckhütte nie doczekali się bramek. Peterek miał swoją okazję, jednak jego potężna bomba nieznacznie minęła świątynię Gromnicy.
Ostatnia wzmianka o Teodorze Peterku pochodzi z relacji meczowej pomiędzy jego SV 99 a Vorwärts Rasensport Gleiwitz rozegranego 26 grudnia 1943 roku. Gospodarze, zdecydowany faworyt tego spotkania sensacyjnie przegrywają 1:2. Dla samego Peterka jest to wyjątkowo pechowy mecz. Wprawdzie wspaniałym uderzeniem zdobył bramkę na 1:1, jednak w drugiej połowie przytrafiło mu się coś, co zapewne nie miało miejsca w całej jego pięknej karierze. Słynący z wykonywania rzutów karnych słynny „Mietlorz” zmarnował aż dwie jedenastki! Za pierwszym razem nie trafił nawet w bramkę, za drugim doskonałą interwencją popisał się bramkarz gości, Köhl. Gdyby jedno z tych uderzeń zakończyło się golem, być może SV 99 zdobyłby jeden punkt, a tyle zabraknie im na koniec sezonu, by wygrać ligę...
Na podstawie relacji meczowych można zatem stwierdzić, że bilans Peterka w sezonie 1943/44 to, co najmniej,

SV 99 Bismarckhütte: 6 m*/7 br
Reprezentacja Górnego Śląska: 3 m/ 4 br

* Łącznie z meczem z VR Gleiwitz (26.12.1943) SV 99 Bismarckhütte rozegrał w tym czasie 12 spotkań, z czego dwa zostały później unieważnione, zatem, przyjmując, iż Peterek był podstawowym zawodnikiem, mógł wystąpić maksymalnie w 10 oficjalnych spotkaniach.

 

Niestety informacje o Gerardzie Wodarzu są znacznie skromniejsze, by nie powiedzieć śladowe. Raczej na pewno nie grał na Górnym Śląsku, wskazywałby na to brak powołań do reprezentacji okręgu. Chyba jednak utrzymywał się w niezłej formie; wskazuje na to informacja z 17 lutego, w której czytam, że „urlopowicze” (Urlauber), Wodarz i Andrzejewski mają zagrać w decydującym o mistrzostwie ligi spotkaniu SV 99 Bismarckhütte – Germania Königshütte, w drużynie gospodarzy. Z drugiej strony określeniem „urlopowicz” mianowano zawodnika oddawanego do innej drużyny na występy gościnne. Piłkarz sprowadzany specjalnie na jeden, dwa mecze określany był jako Gastspieler, czyli piłkarz gościnnie grający właśnie. Sugerowałoby to, że Wodarz grywał jednak dla SV 99 w sezonie 1943/44. I rzeczywiście, w meczu rozegranym 16 lutego Wodarz pojawił się na boisku w barwach SV 99. Prochu nie wymyślił, jego drużyna przegrała 1:2 i zamiast spodziewanego mistrzostwa o wszystkim miały zadecydować dodatkowe spotkania. W nich już jednak nie wystąpił...

wtorek, 14 września 2010, marll80

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: mariuszkowoll, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/09/15 12:11:14
Z pośpiechu wplątał się wczoraj chochlik do tekstu. Mecz z WSG Knurow (1:4) nie został zweryfikowany jako walkower, lecz unieważniony. Zarząd ligi nakazał jego powtórzenie i dopiero wówczas, wobec, najprawdopodobniej, niestawienia się zespołu z Knurowa (mecz nie doszedł do skutku), przyznano walkower drużynie SV 99. Za błąd przepraszam, a stosowane poprawki już naniosłem.