Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Gauliga Oberschlesien 1943/44 – Byle do Nowego Roku

Opowieść rozpocznę 31 października 1943 roku. Minął właśnie dziewiąty weekend rozgrywek górnośląskiej Gauligii, czyli półmetek, moment w sam raz na pierwsze podsumowania i przewidywania. Na pierwszych dwóch miejscach ogromne niespodzianki – liderem był Preußen Hindenburg, klub niezwykle zasłużony dla niemieckiej piłki w naszym regionie, ale jednak odnoszący sukcesy dość dawno; akurat sezon 1943/44 był jego powrotem po jednorocznej banicji w klasie niższej. Drugie miejsce zajmowała drużyna WSG Knurow, jedna z niespodzianek ligi, najskuteczniejsza wówczas drużyna w stawce, która przez sześć kolejnych gier nie zaznała porażki, ba, wygrała w tym czasie pięciokrotnie! Tuż za nimi plasował się SV 99 Bismarckhütte z zaledwie trzema punktami* straty do lidera; zaledwie, bo niepokonana do tej pory drużyna SV 99 miała aż o 3 mecze mniej od wyprzedzających ją drużyn!
Był to dość znaczący feler tamtych rozgrywek. Mecze, chociaż w zdecydowanej większości planowano gry weekendowe dla wszystkich zespołów, dość często bywały odwoływane. Niestety, brak informacji o powodach ich odkładania; o ile w późniejszym okresie wytłumaczeniem była zapewne pogoda, to w pierwszej połowie sezonu całkowite rozregulowanie ligowej tabeli i jej złudność nie znajduje logicznego usprawiedliwienia.
Każdy kolejny tydzień przynosił niespodziewane i mocno wpływające na tabele rozstrzygnięcia. Bardzo interesująca była kolejka z 14 listopada. W meczu na szczycie WSG Knurow rozniósł na własnym boisku dotychczasowego lidera z Hindenburga aż 4:0! Prasa pisze o niespodziewanym sukcesie gospodarzy. Niespodziewanym i dość szczęśliwym. Mecz ustawiła zdobyta już na początku spotkania bramka przez Bittnera. Preußen natychmiast rzuciło się do odrabiania strat, ale to Knurow strzelił drugiego gola za sprawą prawoskrzydłowego Bomby. Goście wciąż nacierali, ale nie potrafili poradzić sobie z dobrze grającą defensywą miejscowych, a w 60 minucie całkowicie zeszło z nich powietrze. Ochotę do gry odebrała im trzecia bramka autorstwa środkowego napastnika, Schlägera. Dzieła zniszczenia dokończył ten, który zaczął, czyli Bittner. WSG Knurow wskoczył wprawdzie na pierwsze miejsce, ale miał jednak jedno spotkanie rozegrane więcej niż beniaminek z Hindenburga. Ciekawie było również w Lipinach, gdzie miejscowy TuS, starający się doskoczyć punktowo do czołówki mierzył się z trzecim SV Bismarckhütte. Mecz ogólnie zawiódł, zwłaszcza poziom techniczny ofensywnych gracz pozostawiał wiele do życzenia, ale emocji nie brakowało. Po zmarnowaniu dwóch wyśmienitych okazji przez gości, TuS Lipine objął prowadzenie po uderzeniu Pietza. Po dziesięciu minutach drugiej połowy padło wyrównanie, a w samej końcówce znakomitą sytuację zmarnował Smolin z miejscowej drużyny i mecz zakończył się podziałem punktów. SV 99 pozostało na trzecim miejscu, ale mając zaledwie punkt straty do rewelacji z Knurowa i trzy mecze mniej wydawał się faworytem. TuS Lipine pozostało na czwartym miejscu z aż pięcioma punktami straty do lidera i dwoma nierozegranymi spotkaniami. Na uwagę zasługiwała również dramatyczna sytuacja obrońcy tytułu. Po niespodziewanej porażce z Vorwärt Rasensport Gleiwitz, Germania Königshütte spadła na przedostatnie miejsce, czyli pierwsze spadkowe.
Nie sposób pominąć rozstrzygnięć z następnego tygodnia. Bijący się dzielnie WSG Knurow doznał upokarzającej klęski na własnym stadionie z TuS Lipine, w czym największa zasługa braci Stephanów oraz Botassona. Wygrał Preußen wracając na fotel lidera; sensacyjnej porażki, bo pierwszej w sezonie, doznał SV 99 ulegając przed własną publicznością drugiemu z beniaminków, Reichsbahn Kattowitz. Zwycięstwo gości było jak najbardziej zasłużone, choć i miejscowi mieli sposobność ku temu, by przechylić wynik na swoją korzyść, marnując m.in. rzut karny jeszcze przy stanie 1:1. Czołówkę tworzyły zatem drużyny Preußen Hindenburg (11 meczy, 15 punktów), WSG Knurow (12 m, 14 pkt), SV Bismarckhütte (9 m, 13 pkt) oraz TuS Lipine (10 m, 11 pkt).
W najtrudniejszej sytuacji znajdowała się drużyna knurowska, mając najwięcej gier nie mogła sobie pozwalać na kolejne wpadki. Tymczasem w następnej kolejce poniosła już drugą porażkę z rzędu!
Pierwsza runda gier przewidzianych na grudzień stanowiła dla niej mecz prawdy z ówczesnym wiceliderem. Pojedynek WSG Knurow-SV 99 Bismarckhütte miał dramatyczny przebieg. Już w dziesiątej minucie bramkarz miejscowych doznał kontuzji i musiał zejść z boiska. Przepisy niepozwalały wówczas na wprowadzenie gracza rezerwowego, między słupkami musiał więc stanąć zawodnik z pola, a sama drużyna pozostałe 80 minut musiała radzić sobie w 10! jakby mało było pecha gospodarzy, chwilę później sami wbijają sobie gola – 0:1 dla SV 99 i wydawało się, że jest już po meczu. Niespodziewanie jednak WSG wykazał się niezwykłym charakterem. Jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie, a w drugiej połowie, sporadycznie kontrując silnie nacierających gości, strzelają jeszcze dwie bramki i sensacyjnie gromią faworyta aż 4:1! W tabeli zrobiło się ciasno i ciekawie, bo przegrał również lider, a TuS Lipine kontynuowało wspaniałą serię wygrywając po raz trzeci z kolei i po raz trzeci w stosunku 5:1:

TabelaA

W rozegranej tuż przed świętami następnej serii gier miało dojść do ekscytującej batalii lidera z wciąż znajdującym się w bardzo dobrej sytuacji (ilość gier!) zespołem SV 99. Mecz jednak się nie odbył z czego skwapliwie skorzystali Lipiniorze i po efektownym 4:2 nad postrachem faworytów, Reichsbahn Kattowitz, wskoczyli na pierwsze miejsce. Ostatecznie z walki o mistrzostwo odpadła drużyna WSG Knurow, mając już rozegranych 15 meczy i punkt straty do najwyższego miejsca, gdy rywalom pozostawało znacznie więcej spotkań przed sobą; to nie pozostawiało złudzeń. Ostatnia kolejka, świąteczna (grano 25 i 26 grudnia!), znowu dała, co nieco do myślenia. Pechowcy z Hindenburga ponownie nie rozegrali swojego meczu, tym razem z mistrzowską Germanią; z kolei SV 99 poniósł kolejną niespodziewaną porażkę, tym razem z Vorwärt Rasensport Gleiwitz 1:2, nie wykorzystując w drugiej połowie aż dwóch rzutów karnych! Na pozycji lidera umocnił się TuS Lipine. Kolejne wysokie i odniesione w dobrym stylu zwycięstwo (4:1 z TuS Schwientochlowitz) coraz mocniej wskazywało na tę drużynę, jako faworyta całych rozgrywek. Na koniec roku 1943 tabele prezentowała się następująco:

TabelaB

 

(c.d.n.)

* Za zwycięstwo przyznawano dwa punkty.

piątek, 10 września 2010, marll80

Polecane wpisy