Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

Pif-Pfaff

Dlaczego mam tak wielką słabość do Bundesligi? A jak można się nią nie zachwycać, gdy jej naturalne cechy, jak waleczność, wiara do końca, poświęcenie i niezwykłe tempo zamieniają rzeczy oczywiste w nieprzewidywalne, pełne napięcia rozstrzygnięcia. Nie ma drugiej takiej ligi, po prostu nie ma! Dzisiaj o jednym z takich zdarzeń.

Sezon 1985/86, na trzy kolejki przed końcem sytuacja w tabeli dość napięta. Po porażce w Leverkusen właściwie odpada z walki o tytuł Borussia Mönchengladbach (przegrana zresztą dość niespodziewana po fatalnej grze w bramce internacjonała Erika Thorstvedt; jego postawa w bramce to duże rozczarowanie, grając dziewięciokrotnie w ostatnich dwunastu spotkaniach sezonu Borussia wygrywa tylko dwukrotnie; to stanowczo za mało by zagarnąć dla siebie trofeum). Werder właśnie poległa w Krefeld z rewelacyjnie spisującą się ostatnimi miesiącami drużyną Uerdingen niesioną entuzjazmem najbardziej niezwykłej wiktorii w historii piłki nożnej. Skrzętnie z tego korzysta Bayern i po rozstrzelaniu drużyny z Dortmundu zbliża się na dwa punkty do lidera.

Tabela po 31 kolejkach

Tabela po 31 kolejkach

W 32 partii rozgrywek Werder znowu traci punkty! Tym razem zaledwie remisuje u siebie z Borussią M'gladnach po fantastycznych zawodach wspomnianego Thorstvedta – właśnie zagrał swoje najlepsze zawody w krótkiej, ledwo dwunastomeczowej karierze z Bundeslidze. Ba! Trafia do jedenastki kolejki, jedyny raz! Ale Bayern marnuje swoją wielką szansę zaledwie remisując u siebie z... Leverkusen (jak widać drużyna ta miała wyjątkową słabość do doprowadzania do szału faworytów).

Tabela po 32 kolejkach

Tabela po 32 kolejkach

W przedostatniej kolejce dochodzi do superszlagieru. Na Weserstadion lider gra z wiceliderem! Od pierwszego gwizdka sędziego Volkera Rotha, który rozbrzmiał o 20:00 Werder rusza do zdecydowanych ataków. Szturmują bezlitośnie bramkę Bayernu i tylko niewiarygodne interwencje legendarnego Jean-Marie Pfaffa utrzymują Bawarczyków na powierzchni marzeń o mistrzostwie. Desperacja gości w grze na czas przerasta nawet determinację i zaangażowanie gospodarzy (sposób w jaki Pfaff z Augenthalerem zabierali się za wykonywanie kolejnej „piątki”, i to od pierwszych minut spotkania, powinno przejść do historii futbolu!). W pierwszej połowie Bayern przeprowadza jedną (!) kontrę, ale jakże groźną (Wohlfrath trafia w słupek!). Belgijski bramkarz świetnie broni bombę Ottena, czy szansę Meiera. Swoje okazje ma super-strzelec Neubarth. Po rogu Bruno Pezzey ładuje bombę pod poprzeczkę i znowu Pfaff! Druga połowa zaczyna się od kolejnych, pełnych pasji ataków Werderu. Neubarth z pięciu metrów nie potrafi pokonać doskonałego Pfaffa! Chwilę później ten sam zawodnik uderza głową, znowu z pięciu metrów i znowu górą Belg. Gorączkę pod bramką gości kończy okazja Meiera. Sytuacja doskonała, ale w pozycji sam na sam przegrywa rywalizację. Pfaff bronił swej bramki, jak lwica małych. Po około godzinie gry Bayern odważniej przechodzi do ataku. Ma nawet okazje, ponownie Wohlfarth bliski szczęścia i to dwukrotnie. Na swoją szansę doczekał się również M. Rummenige ale trafił tylko w głowę Pezzeya. Teraz to Werder w odwrocie. Matthäus nie jest wstanie pokonać Burdenskiego z wolnego gdzieś z 17 metrów. W 77 minucie świetnie grającego Meiera zmienia wracający po kontuzji Rudi Völler. I znowu to gospodarze przejmują inicjatywę! 87 minuta, Völler w starciu w polu karnym z Lerbym; próbuje przerzucić piłkę nad nim, ta trafia Duńczyka gdzieś między ramię a głowę, ale sędzia bez wahania wskazuje na wapno. Jedenastka dla Werderu! 128 sekund trwają kłótnie, dyskusje przepychanki; asystent trenera Bayernu Udo Lattka, Egon Cordes wykopuje piłkę w trybuny. Czeka już na nią specjalista od karnych, Michael Kutzop. Wcześniej w sezonie trafił siedem na siedem, a wliczając grę w Offenbacher Kickers nie pomylił się od 22 karnych! Zawodnicy gości próbują go wyprowadzić z równowagi. Wreszcie może rozstrzygnąć losy mistrzostwa. Jeśli trafi, a Werder utrzyma prowadzenie, przypieczętuje tytuł.

Dopiero chyba, po 15 minutach karny mógł zostać wykonany, ale już nie pamiętam, czy to prawda. W każdym razie zdawało się to trwać całą wieczność. Być może miałem zbyt wiele czasu do myślenia. Piłkarze Bayernu użyli chyba wszystkich typowych dla takich sytuacji zachowań, powiedzieli mi wiele „ciepłych” słów, deptali po nodze, ale tak bywa. Nareszcie piłka była na punkcie „11”. Podbiegłem powoli, opóźniając wykonanie i posłałem bramkarza Bayernu Jean-Marie Pfaffa w przeciwny róg. Właściwie wszystko zrobiłem dobrze, ale niestety tylko prawie: ta bramka... Nie pamiętam dokładnie, co się potem działo. Jakby mi się film urwał. Pamiętam tylko, że Bruno Pezzey wysłał mnie na środek pola do krycia Dietera Hoennesa. Prawdopodobnie Bruno sądził, że tam spieprzę mniej, drepcząc jak ktoś nieobecny.

Mecz kończy się remisem*.

Tabela po 33 kolejkach

Tabela po 33 kolejkach

Przed ostatnią serią meczy Werder wciąż miał dwa punkty przewagi, ale już wtedy gorszy bilans bramkowy. Rozstrzygnięcie miało zapaś w Stuttgarcie, ale tam zdemoralizowana, pozbawiona wiary i sił drużyna Rehhagela poległa 1:2. Tym razem Bayern bezwzględnie skonsumował potknięcie rywala. 6:0 z Borussią M'gladbach załatwiło sprawę. Bayern ponownie zdobył tytuł! Drugi raz z rzędu i 9 w historii.

Tabela końcowa sezonu 1985/86

Tabela końcowa sezonu 1985/86

I tak kilka lat profesjonalnej kariery, tytuł mistrzowski z 1988 roku zredukowano do tej jednej nieszczęsnej sytuacji. Nikt by pewnie dzisiaj nie wspominał Kutzopa**; w ten nieszczęśliwy sposób zapisał się jednak w historii. Ale w drużynie nikt nie miał do niego pretensji, przynajmniej otwarcie tego nie wygłaszał. Początkowo miewał nawet koszmary! Wspomina, że miotał się po łóżku, pocił, majaczył. W pokoju mieszkał z Bruno Pezzeyem, który budził go słowami To tylko sen. Otto Rehhagel odegrał ważną rolę w cementowaniu zespołu. Nie tylko zadeklarował pełne zaufanie dla zawodnika zapewniając, że dalej będzie wykonywał rzuty karne, ale w trakcie posezonowego turnee luźną atmosferą pozwolił zapomnieć o całym zdarzeniu (miał np. w formie żartu podrzeć kontrakt Kutzopa;)). Zapomnieć nie pozwolili fani obu drużyn; ironiczne gratulacje ze strony kibiców Bayernu i groźby sympatyków Werderu zmusiły Kutzopa do zmiany numeru telefonu...

Po latach temat tej jedenastki stał się ulubionym bon motem Rudiego Völlera. Gdy tylko w pobliżu znajduje się Kutzop łapie pierwszą z brzegu osobę i mówi na głos: Wygrałem w futbolu wszystko, co tylko możliwe, za wyjątkiem mistrzostwa Niemiec. I to przez tego człowieka!***

Pfaff tylko bezsilnie obserwował piłkę

Pfaff tylko bezsilnie obserwował piłkę.
Źródło: http://www.11freunde.de.geschichtsstunde/118221


* W jedenastce kolejki naturalnie się nie znalazł; warto jednak zwrócić uwagę, że aż czterech bohaterów tego spotkania zostało wyróżnionych przez dziennikarzy. Naturalnie Pfaff, a ponadto Eder z Bayernu, Wolter i rozgrywający świetny sezon Norbert Meier z Werderu. Po szlagierach z polskiej ligi piłkarze trafiają, ale do jedenastek nieudaczników...
** Kutzop jako jedyny gracz Werderu zagrał w tamtym sezonie we wszystkich 34 spotkaniach; to był naprawdę doskonały moment jego kariery. Należał do najlepszych w lidze defensorów, kończąc sezon ze świetną średnią notą 2,76 na mecz. Był trzecim najlepszym strzelcem zespołu z 10 golami...
*** Gdy Werder będzie triumfować w sezonie 1987/88, Völler będzie już zawodnikiem AS Roma.


PS Według „the Guardian” ten mecz to trzeci najsłynniejszy bezbramkowy remis. Według rozgłośni Zehn.de to ósmy najsłynniejszy rzut karny.
PS1 Podobno sędzia Roth, gdyby pika trafiła do siatki, nakazałby powtórzenie jedenastki. A to z powodu zatrzymania się strzelca tuż przed piłką; zresztą, sam przyznał później, że karny był
podyktowany niesłusznie, bo zagrania ręką nie było... (ale to zobaczył dopiero na powtórkach).

niedziela, 15 sierpnia 2010, marll80

Polecane wpisy