|
Blog > Komentarze do wpisu
3:0O trzeciej kolejce ligii czeskiej można by właściwie napisać tylko tyle, że się odbyła. Slavia wymęczyła zwycięstwo, beniaminkowie zaczynają rozpoznawać różnice między poziomami rozgrywek, Sparta oburącz pragnęła tak samo porażki w Budziejowicach, jak środowego awansu (tłumaczący się z "kontuzji" swoich graczy trener Chovanec niemal nie parsknął śmiechem, patataj-patataj). Cały sens fascynacji Gambrinus Ligą uratowało na szczęście jedno wydarzenie (bo samo spotkanie także nie zachwyciło).
Moravské derby, to coś jak Wielkie Derby Śląska, czy choćby Derby Polski (niech się nikt nie łudzi, mam tu na myśli te prawdziwe, przedwojenne!). Pewne, choć przez własną nieudolność, rodzące się w bólach, zwycięstwo Baníku Ostrava (ech, gdyby ten 32-latek nie zmarnował najlepszego momentu w swojej karierze, dzisiaj śmiało mógłby udzielać wywiadów w języku niemieckim, czy angielskim, a tak Martin Lukeš pozostanie niespełnionym talentem; to samo można zresztą powiedzieć o spielmacherze po drugiej stronie barykady, chociaż Richard Dostálek coś tam, jednak w piłce osiągnął...) miało kilka historycznych znaczeń: Obecnie statystyki tych arcyciekawych meczy prezentują się następująco: Bilans niezwykle wyrównany, jak przystało na spotkania derbowe. Brno musi zatem dalej czekać na szósty (sic!) triumf w Ostrawie; ostatni raz ta sztuka udała im się w 1996 roku. Ale nie muszą z tego powodu specjalnie popadać w kompleksy - sami pozostają niepokonani na własnym stadionie jeszcze o dwa lata dłużej. Lepiej niech się zajmą obecną drużyną, która prezentuje się nad wyraz miernie...
poniedziałek, 02 sierpnia 2010, marll80
Komentarze
Gość: mariuszkowoll, ip22-c14.gl.digi.pl
2010/08/03 00:04:34
@krzychu81
Naturalnie, że trzecia, już poprawione;) Hm, może jest to uproszczenie, ale mi się podoba; mają te mecze w sobie coś interesującego, jakąś dawkę emocji (o rywalizacji kibicowskiej nawet nie wspomnę). Poza tym, z tego co się orientuję to poza praskimi jest tych derbów tak mało (obecnie na szczeblu ekstraklasowym chyba tylko Liberec-Jablonec), że te morawskie pasują w sam raz;) 2010/08/03 12:22:23
Ależ ja się z Panem zgadzam. Te mecze co sezon należą do najciekawszych i najbardziej oczekiwanych pojedynków w lidze. Mają długą historię i są taką rywalizacją przez duże "R". Chodzi tylko o to, że nazwa tych potyczek jakoś nie za bardzo się ma do położenia geograficznego obu klubów. Proszę zauważyć, że np. na stronach internetowych Brna i Ostrawy, tych oficjalnych a zwłaszcza tych prowadzonych przez kibiców, nikt nie używa określenia "morawskie derby". Te używają głównie dziennikarze z serwisów informacyjnych. Osobiście proponuję brzmiącą równie dumnie nazwę "Morawsko-Śląski klasyk" :))
Poza praskimi derbami (derby wielkich "S" + vrszovickie derby + "małe" derby), rzeczywiście jest tego niewiele. Liberec - Jablonec, w tym sezonie dodatkowo Teplice - Usti, no i - te właściwe mym zdaniem derby Morawy - tj. Sigma - Brno. Niektórzy za derby uważają jeszcze mecze Plzen - Pribram i Brno - Slovacko, ale to już jest takie bardzo naciągane... |
|
To była juz trzecia kolejka :)
Jestem przeciwny nazywaniu pojedynku Brna z Ostrawą "derbami Morawy", bo to tak, jakby mecz pomiędzy Górnikiem Zabrze i Zagłębiem Sosnowiec nazywać Derbami Śląska. To (zbyt) daleko idące uproszczenie stosowane przez dziennikarzy.
Pozdrawiam