Futbol na ziemi śląskiej, czeskiej i niemieckiej. Mariusz Kowoll
Blog > Komentarze do wpisu

3:0

O trzeciej kolejce ligii czeskiej można by właściwie napisać tylko tyle, że się odbyła. Slavia wymęczyła zwycięstwo, beniaminkowie zaczynają rozpoznawać różnice między poziomami rozgrywek, Sparta oburącz pragnęła tak samo porażki w Budziejowicach, jak środowego awansu (tłumaczący się z "kontuzji" swoich graczy trener Chovanec niemal nie parsknął śmiechem, patataj-patataj).
Więcej miejsca od biedy zapchać można odejściem do Konyasporu najlepszego zawodnika "zeszywanych" (jak oni sobie bez Grajciara poradzą?) oraz re-debiutem na czeskich boiskach po 16 latach Daniel Zítki; można by jeszcze wspomnieć o współczuciu dla piszącego tego bloga po 180 minutach nuuuuuudów jakie kołysały go i utulały w meczach Ústí n. Labem - Slovan Liberec i Dukla Příbram - Sigma Olomouc (to jedne z tych zawodów, po których zaczynam mieć wątpliwości, czy transmisje telewizyjne to dobry pomysł, i czy nie powinno się zmienić przepisów gry w piłkę, np. skracając czas gry do 2x5 minut).

Cały sens fascynacji Gambrinus Ligą uratowało na szczęście jedno wydarzenie (bo samo spotkanie także nie zachwyciło).

Banik-Zbrojovka

Moravské derby, to coś jak Wielkie Derby Śląska, czy choćby Derby Polski (niech się nikt nie łudzi, mam tu na myśli te prawdziwe, przedwojenne!).

Pewne, choć przez własną nieudolność, rodzące się w bólach, zwycięstwo Baníku Ostrava (ech, gdyby ten 32-latek nie zmarnował najlepszego momentu w swojej karierze, dzisiaj śmiało mógłby udzielać wywiadów w języku niemieckim, czy angielskim, a tak Martin Lukeš pozostanie niespełnionym talentem; to samo można zresztą powiedzieć o spielmacherze po drugiej stronie barykady, chociaż Richard Dostálek coś tam, jednak w piłce osiągnął...) miało kilka historycznych znaczeń:
1. Po długich dwudziestu latach Zbrojovka znowu jest Zbrojovką Brno, a nie 1.FC, czy, o matko!, Boby.
2. Po pięciu meczach bez zwycięstwa, drużyna ze Śląska nareszcie zgarnęła całą pulę.
3. Tak wyraźnie Baník nie wygrał od 2004 roku (Brno czeka na podobny rezultat jeszcze dłużej, dokładnie o pięć lat...)
4. No i najważniejsze, Baník umocnił swoją, nieznaczną wciąż, dominację nad odwiecznym rywalem!

Obecnie statystyki tych arcyciekawych meczy prezentują się następująco:
Baník Ostrava - Zbrojovka Brno
w Ostrawie: 48m: 24-19-5 86:44
w Brnie: 47m: 8-14-25 39:71
Razem: 95m: 32-33-30 125:115

Bilans niezwykle wyrównany, jak przystało na spotkania derbowe. Brno musi zatem dalej czekać na szósty (sic!) triumf w Ostrawie; ostatni raz ta sztuka udała im się w 1996 roku. Ale nie muszą z tego powodu specjalnie popadać w kompleksy - sami pozostają niepokonani na własnym stadionie jeszcze o dwa lata dłużej. Lepiej niech się zajmą obecną drużyną, która prezentuje się nad wyraz miernie...


PS Wiem, że porównania są dość nierozsądne. Jednak frekwencja na obu stadionach dramatycznie odbiega od dawniejszych standardów. Może kiedyś znowu będzie tłoczno pod kasami...
PS1 Karel Večeřa, skądinąd całkiem sympatyczny człowiek, pewnie znowu za niedługo straci w Brnie pracę. Który to już raz będzie? Chyba czwarty, ale już zaczynam się gubić. Nie wiem, czy ktoś jeszcze tak często wracał na ławkę trenerską. Ciekawe, kto na jego miejsce, może największy kawalarz wśród trenerów Petr Uličný? Lepiej pewnie by nie było, ale za to zabawniej!

poniedziałek, 02 sierpnia 2010, marll80

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: krzychu81, *.adsl.inetia.pl
2010/08/02 23:34:21
"O drugiej kolejce ligii czeskiej można by właściwie napisać tylko tyle, że się odbyła."
To była juz trzecia kolejka :)

Jestem przeciwny nazywaniu pojedynku Brna z Ostrawą "derbami Morawy", bo to tak, jakby mecz pomiędzy Górnikiem Zabrze i Zagłębiem Sosnowiec nazywać Derbami Śląska. To (zbyt) daleko idące uproszczenie stosowane przez dziennikarzy.

Pozdrawiam
-
Gość: mariuszkowoll, *.gl.digi.pl
2010/08/03 00:04:34
@krzychu81
Naturalnie, że trzecia, już poprawione;)
Hm, może jest to uproszczenie, ale mi się podoba; mają te mecze w sobie coś interesującego, jakąś dawkę emocji (o rywalizacji kibicowskiej nawet nie wspomnę). Poza tym, z tego co się orientuję to poza praskimi jest tych derbów tak mało (obecnie na szczeblu ekstraklasowym chyba tylko Liberec-Jablonec), że te morawskie pasują w sam raz;)
-
Gość: krzychu81, *.adsl.inetia.pl
2010/08/03 12:22:23
Ależ ja się z Panem zgadzam. Te mecze co sezon należą do najciekawszych i najbardziej oczekiwanych pojedynków w lidze. Mają długą historię i są taką rywalizacją przez duże "R". Chodzi tylko o to, że nazwa tych potyczek jakoś nie za bardzo się ma do położenia geograficznego obu klubów. Proszę zauważyć, że np. na stronach internetowych Brna i Ostrawy, tych oficjalnych a zwłaszcza tych prowadzonych przez kibiców, nikt nie używa określenia "morawskie derby". Te używają głównie dziennikarze z serwisów informacyjnych. Osobiście proponuję brzmiącą równie dumnie nazwę "Morawsko-Śląski klasyk" :))

Poza praskimi derbami (derby wielkich "S" + vrszovickie derby + "małe" derby), rzeczywiście jest tego niewiele. Liberec - Jablonec, w tym sezonie dodatkowo Teplice - Usti, no i - te właściwe mym zdaniem derby Morawy - tj. Sigma - Brno. Niektórzy za derby uważają jeszcze mecze Plzen - Pribram i Brno - Slovacko, ale to już jest takie bardzo naciągane...